Sądząc z informacji medialnych, podatnikowi wolno wiedzieć, jakie jest – zdaniem sondażowni – poparcie dla poszczególnych partii. I nic więcej.

Nie wolno mu wiedzieć np. ile wynoszą wynagrodzenia szefów firm utrzymywanych z publicznych pieniędzy. Ostatnio odmówiono obywatelom takiej informacji o pieniądzach, które na odchodnym wziął prezes Polskich Inwestycji Rozwojowych, firmy państwowej. Tak, tak, tej samej, którą minister Sienkiewicz obrazowo scharakteryzował: „Ch…, d… i kamieni kupa!”. A nie sądzę, żeby zadowolił się on wymienionymi wyżej akcesoriami.

Tajemnica otacza też wydawanie publicznych pieniędzy w samorządzie. Władze samorządowe potrafią latami bronić się przed ujawnieniem, jakie zawarły kontrakty z firmami prywatnymi i ze współpracownikami. Powtórzę: dotyczy to informacji o pieniądzach publicznych, czyli tego, co każdy podatnik – wpłacający przecież te pieniądze do wspólnej kasy – wiedzieć powinien niejako z urzędu.

A przecież byłoby nader ciekawe zorientować się, komu i ile płacą obecne władze samorządowe. I czy aby nie ma to jakiegoś związku ze zbliżającymi się wyborami?!

Na przykład, w Warszawie widać teraz gorączkowe wydawanie pieniędzy na błyskawiczne remonty dróg i chodników w różnych punktach miasta. Wszędzie wre praca. To niby dobrze, ale… No, jest i „ale”. Często odbywa się to w miejscach, gdzie remont dopiero co się zakończył – tak np. na ul.Świętokrzyskiej – albo był nie dawniej niż rok temu. Dlaczego? To proste, trzeba naprawić poprzednią fuszerkę. Ale czy się naprawi na dłużej? Wątpię, bo teraz też robi się - jak poprzednio - „po łebkach”, byle zdążyć …przerobić pieniądze przed wyborami? Rozdać je „swoim”. A jednocześnie zamącić wyborcom w głowie, że się jest aktywnym i działa na rzecz wspólnoty. Na Świętokrzyskiej już uschły drzewka, które posadzono tam miesiąc temu! Jakże przypomina to malowanie trawników na zielono przed przyjazdem generała na inspekcję. Na otwarciu ulicy przez władze miasta na pewno było ślicznie i ekologicznie!

Albo inny przykład. W Czechowicach-Dziedzicach decyzją grupy, która statutowo powinna zajmować się rozwojem stawów rybnych, rybołówstwa (w jej skład wchodzą przedstawiciele lokalnych samorządów) – pieniądze publiczne (unijne) przeznaczono m.in. na … rozwój prywatnych centrów rozrywki, restauracji itp. Zabawne, prawda? Może tu chodzi o słuszną sprawę, nie przeczę? A może jednak o wspieranie „swoich”? A poza tym co się czepiam, przecież w restauracyjnych menu na pewno są rybki!

Na poważnie jednak, bez rzetelnej informacji o wydawaniu pieniędzy przez samorząd nie sposób ocenić jego pracy. To pieniądze odsłaniają powiązania, interesy, kto z kim i dlaczego. I czy dobro wspólne jest przez dany samorząd respektowane.

Powtórzę spostrzeżenie socjologów – najbardziej skorumpowaną strukturą w Polsce jest samorząd. Nie rząd, nie spółki skarbu państwa, nie instytucje państwowe. Samorząd. A od czasu, gdy do niego właśnie trafia większość pieniędzy UE, korupcja urosła niczym wielkanocna baba!

Dlatego każdy burmistrz, prezydent, czy wójt, który ukrywa informacje o wydatkach lub tak je podaje, żeby więcej schować niż ujawnić, powinien być w listopadzie skreślony przez wyborców. Dla ich – dla naszego! - własnego dobra.