Prof. Krzysztof Szwagrzyk nie ukrywa zażenowania pochówkiem Wacława Krzyżanowskiego, który był odpowiedzialny za oskarżenie „Inki”.

Podobnie jak miliony Polaków poczułem rozgoryczenie, a nawet ból, że żyjemy w państwie, w którym kaci nie tylko nie stają przed sądem - a jeżeli stają, to są uniewinniani - to jeszcze kiedy dożywają swoich dni, chowani są z honorami wojskowymi. Te sytuacje niestety się powtarzają

— mówi historyk „Super Expressowi”.

Dodaje, że gdyby nie nacisk opinii publicznej nic w tej sprawie zapewne by się nie zmieniło.

Gdyby nie nagłośnienie tych sytuacji przez media, zbrodniarze byliby chowani z honorami. Tymczasem to nie media i nie historycy powinni informować, kto jest katem. To obowiązek państwa, które już dawno powinno wprowadzić odpowiednie przepisy

— tłumaczył prof. Szwagrzyk.

Dodaje, że „o niczym innym ja i członkowie jego zespołu nie myślą, jak tylko o dniu, kiedy będą mogli ogłosić, że udało się odnaleźć szczątki „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka””

Myślę, że to, co udało się ustalić, jest niezwykle obiecujące. (…) We wrześniu br. odnaleźliśmy szczątki umieszczone w jednym dole - bardzo młodej kobiety z dwukrotnie przestrzeloną czaszką i nieco starszego od niej mężczyzny. Zostali pochowani w trumnach bez wieka. Wiemy skądinąd, że „Inka” została stracona razem z „Zagończykiem” i - wszystko na to wskazuje - zostali gdzieś razem pochowani. Do tej pory udało nam się potwierdzić szczegóły antropologiczne - wiek, wzrost, stan uzębienia i charakterystyczne przestrzeliny. Czekamy teraz na wyniki badań genetycznych

— informuje historyk.

Pytany o to, co dzieje się na „Łączce”, Szwagrzyk relacjonuje:

Nie toczą się tam żadne prace ekshumacyjne. Za nami dwa etapy działań plus prace, które wykonaliśmy we wrześniu tego roku. Efektem tego jest odnalezienie szczątków 196 więźniów. Ciągle oczekujemy na ten najważniejszy moment, a więc na trzeci etap działań ekshumacyjnych na „Łączce”, który pozwoli nam na wydobycie szczątków ok. 90 więźniów, znajdujących się cały czas pod współczesnymi grobami.

Badacz dodaje, że „musi się to stać w roku następnym”.

Myślę też, że cierpliwość społeczna w tej sprawie osiągnęła pewną granicę. Żadne przeszkody, które istnieją w tym zakresie, nie są na tyle poważne, żeby nie można ich było pokonać. Trzeba jednak woli, determinacji i rzeczywistej chęci działania, a nie mnożenia kolejnych problemów

— wyjaśnia Szwagrzyk.

Pytany o przyczyny problemów na warszawskiej nekropolii wyjaśnia:

Najważniejszym powodem jest fakt, że w latach 1982-1984, czyli pod osłoną stanu wojennego, władze komunistyczne uznały, że należy tam - na miejscu potajemnych pochówków więźniów - wyznaczyć pole dla zasłużonych działaczy komunistycznych. W krótkim czasie postawiono prawie 200 pomników tych ludzi.

Pytany „kto spoczywa nad masowymi grobami ofiar komunizmu”, wyjaśnia, że chodzi m.in. o „ludzi związanych z partią komunistyczną i aparatem władzy, w tym wojska”. Pytany o konkretne nazwisko wymienia gen. Floriana Siwickiego.

Jak widać komunistyczny generał do dziś niszczy starania o budowę zdrowego państwa i społeczeństwa. Tym razem za przyzwoleniem władz „niepodległej” i „wolnej” Polski…

wrp

———————————————————————————————

Bestie. Nieukarani mordercy Polaków” – Tadeusz M. Płużański.

Reporterskie śledztwo o ludziach, którzy w czasach komunizmu mordowali polskich patriotów, za co nigdy nie zostali ukarani.