Marek A. Cichocki: Lech Kaczyński sprawił, że polska prawica się zeuropeizowała zamiast od Europy się odwrócić

YT
YT

Artykuł ukazał się w serwisie Teologii Politycznej.

Zdanie „zginąć za ojczyznę i za Europę” jest nie do pomyślenia w Moskwie czy w Leningradzie, lecz właśnie w Budapeszcie lub w Warszawie - napisał kiedyś Milan Kundera. Dzisiaj już tak nie jest. Za Europę umierano na Majdanie w Kijowie, w Budapeszcie już nikt nie chce umierać, a jak jest w Warszawie?

Prezydent Lech Kaczyński miał ogromny wpływ na kształt obecnie wciąż dominującej na prawicy wizji polskiego otoczenia. To on sprawił, że polska prawica się zeuropeizowała zamiast od Europy się odwrócić. I to on pokazał, że prawdziwe egzystencjalne zagrożenie dla Polski i polskości płynie ze wschodu, z Rosji. Część polskiej prawicy, na szczęście tej w zdecydowanej mniejszości, nigdy tej lekcji nie zaakceptowała.

Jednak dzisiaj coraz częściej stajemy wobec prób rewizji tego dziedzictwa na prawicy, a ściślej z jego negacją. Negacjonizm, myśl zaprzeczna, stają się po prawej stronie sposobem na wewnętrzną polemikę oraz kształtują wyobrażenia o świecie. Na okładce jednego z prawicowych tygodników popularny publicysta historyk rozrywa flagę polską i ukraińską, a jego redakcyjny kolega dzieli się geopolitycznymi dywagacjami o tym, że lepiej będzie dla Polski, kiedy Putin rozwiąże ostatecznie problem ukraińskich faszystów. Wszystko to ma jednak szerszą podstawę niż tylko antyukraiński sentyment i proputinowskie iluzje. Negacjonizm na prawicy czerpie swoje przekonania z głębokiego resentymentu wobec Zachodu, wstrętu wobec własnej, polskiej tradycji insurekcyjnej oraz z dziwacznego (w przypadku naszych rodzimych katolickich ultra-montanistów) przywiązania do idei Rosji jako zbawczego Trzeciego Rzymu. W przypadku tego ostatniego źródła, realizacją zbawczej idei ma być akurat Władimir Putin.

Nie wszyscy przedstawiciele prawicowego negacjonizmu wyznają w podobnym stopniu wszystkie te poglądy. Jednak w konsekwencji możemy mówić o kształtowaniu się nowego, rewizjonistycznego światopoglądu prawicowego w Polsce. Czy podważy on ten obecny, którego polityczną emanacją jest w znacznym stopniu PiS? – zapewne wielu twórców prawicowego negacjonizmu to właśnie uważa za swój cel podstawowy. Gdyby się im kiedyś udało, polska prawica stałaby się antyzachodnia politycznie i kulturowo. Wewnętrznie realizowałaby najgłupszy rodzaj realizmu politycznego, przy którym rządy ostatnich lat musielibyśmy uznać za czasy heroiczne. A w sensie duchowym wpuściłaby w nasze umysły najgorsze wschodnie demony.

W przywołanym tekście Kundery, który powstał kilkadziesiąt lat temu a zachowuje dzisiaj wyjątkową aktualność, znajdziemy następujący fragment, w którym Kundera przywołuje Brandysa:

Rosyjski los nie jest wpisany w naszą świadomość, jest dla nas czymś obcym, nie poczuwamy się do niego - do żadnych pokrewieństw ani odpowiedzialności. Ciąży nad nami, lecz nie jest naszym dziedzictwem. Zawsze to czułem w rosyjskiej literaturze. Bałem się jej. Do dziś boję się niektórych opowiadań Gogola i całego Sałtykowa–Szczedrina. Wolałbym nie znać ich świata, nie wiedzieć, że istnieje.

Czuję i myślę podobnie.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych