Kłamstwo, czyli pierwsze publiczne zajęcie stanowiska przez szefową MSW

fot.PAP/Radek Pietruszka
fot.PAP/Radek Pietruszka

Wszyscy pamiętamy jak kilka dni po wybuchu tzw. „afery podsłuchowej” były szef MSW minister Bartłomiej Sienkiewicz zaklinał wszem i wobec, że generalnie to jego kariera polityczna jest skończona i tylko dlatego pozostaje jeszcze „na urzędzie” ponieważ święty obowiązek nakazuje mu „doprowadzić sprawę do końca”, czyli wyjaśnić kto i dlaczego nagrywał.

Ówczesna narracja Platformy Obywatelskiej i ich popleczników w świecie dziennikarskim głosiła, że nie jest najważniejsze co mówili politycy, ale kto dopuścił się przestępstwa i ich nagrał. Sam premier Donald Tusk zobowiązał się publicznie, że daje ministrowi Sienkiewiczowi termin do końca września na wyjaśnienie tej sprawy i sporządzenie raportu. I co? I, jak zwykle zresztą, nic.

Kolejne łgarstwo, które pozostaje bez konsekwencji. Tusk z Bieńkowską do Brukseli, Kopacz na premiera, sto milionów obietnic nie do spełnienia w expose, a Sienkiewicz na doradcę szefowej Rady Ministrów. I na tym koniec. Można kłamać dalej.

Logika nakazywała, by zakończenie śledztwa i sporządzenie raportu przez nową panią minister Teresę Piotrowską zwaną „katechetką”. Ale gdzie tam. Ustami swojej rzecznik, Małgorzaty Woźniak stwierdziła, że ponieważ prokuratura prowadzi śledztwo, to ujawnienie raportu w tej sprawie mogło by narazić na szwank dobro postępowania.

Poza tym wszelkie informacje o nim są chronione tajemnicą i byłyby niezgodne z obowiązującym porządkiem prawnym. Więcej. Nawet po skończonym śledztwie taki raport nie powstanie, bo „pani minister nie chce się w to angażować”.

Można by dywagować, czy były premier Donald Tusk wraz z szefem resortu Spraw wewnętrznych nie znali prawa, składając takie obietnice. Ale nie ma sensu. Po prostu swoim zwyczajem nakłamali, a potem umyli ręce licząc na to, że sprawa przyschnie.

Generał Franco mawiał – „pół roku potrzeba, żeby się nagadali, a po następnych kilku miesiącach zapomną”. W przypadku tego społeczeństwa trwa to dużo szybciej. Robienie z gęby cholewy to specjalność byłego rządu PO, ale jak widać również nowy stosunkowo szybko się uczy. Minister Piotrowska swoje urzędowanie zaczęła od łamania obietnic, bo wygląda na to, że o niczym innym w resorcie nie ma zbytniego pojęcia. A elektorat Platformy? „Kupi” wszystko, byle by PiS nie wrócił do władzy. Tak jak napisał w swoim komentarzu mój redakcyjny kolega Stanisław Janecki – im „wszystko jak leci się podoba” ponieważ jest to typowe dla ludzi „niewyrobionych i nierozgarniętych”. Czyli „wart Pac pałaca, a pałac Paca”. Elektorat rządu, a rząd swojego elektoratu.

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych