Ewa Kopacz obiecała nam jednym tchem orgię wydatkową i ograniczenie wydatków. Powiedzieć można wszystko

fot, PAP/Radek Pietruszka
fot, PAP/Radek Pietruszka

Z pewnego punktu widzenia nowe expose to sukces opozycji socjalno -prawicowej.

Lista priorytetów Ewy Kopacz to w dużej mierze zagranie pod tę opozycję: twardszy (choć wciąż trochę dwuznaczny) ton w stosunku do zdarzeń na Ukrainie, obietnica zwiększenia wydatków na obronę, wyeksponowanie relacji z USA, uniknięcie twardych deklaracji w sprawie euro, wreszcie pakiet obietnic związanych z polityką prorodzinną.

Kopacz jest podejrzewana skręt w ideologiczne lewo, ale w wystąpieniu o tym ani słowa. Jest za zapowiedź większej opieki nad wszystkimi i jeszcze ochrony polskiego węgla. Owszem były też ogólnikowe zapowiedzi ulżenia przedsiębiorcom i napisania przez rok przyjaźniejszej dla nich ordynacji podatkowej, niemniej jak dla mnie została wygłoszona mowa pogrzebowa.

Jest to nie tylko pogrzeb Donalda Tuska, któremu Kopacz przypomniała, że to ona jest premierem. To ostateczny pogrzeb PO jako partii liberalnej. Naturalnie zaczął się ten proces za jej poprzednika. Platforma jest dziś naczyniem, które pomieści dowolną linię programową, czy może nawet rozmaite linie równocześnie. Z priorytetami jako pewnym kierunkiem myślenia trudno będzie opozycji dyskutować, prawicowo-socjalnej, jaką jest PiS, w szczególności. Partia ta może mieć poczucie sensu istnienia, skoro tak indukuje zwalczany przez siebie obóz rządowy, ale może mieć kłopot z recenzjami.

Pozostaje przelicytowywać własnymi jeszcze hojniejszymi obietnicami wydatków, co jest pułapką - już przy Tusku partia Kaczyńskiego przekraczała czasem granice realizmu. Albo pokazywać, czego w tym expose zabrakło. A zabrakło wielu tematów, skoro np. cały problem wymiaru sprawiedliwości, przysparzającego wielu Polakom kłopotów, a czasem cierpień, został zbyty efektownym, ale marginalnym pomysłem „prawo dla każdego”.

Doradcy Kopacz powynajdowali trochę dobrze brzmiących punktów: kto nie zechce gabinetów stomatologicznych w szkołach, poprawienia świadczeń rodzinnych czy fundowania polskim studentom zagranicznych stażów? Ale przykładowo w dziedzinie służby zdrowia poza skądinąd sensownym pomysłem wprowadzania do szpitali lekarzy-rezydentów nie zaproponowano żądnych dróg zasadniczego uzdrowienia.

Prawda jest zaś taka, że bez zasadniczej przebudowy filozofii podejścia do państwa, bez decyzji: koncentrujemy się na kilku podstawowych celach, a nie na wszystkim równocześnie, będziemy mieli coraz więcej przerwanych kosztownych kuracji ratujących życie, nie mówiąc o ludziach stojących o piątej rano do onkologa, bez nadziei na zapis tego dnia. Kopacz choćby jako lekarz musi to wiedzieć.

Powinna też jako polityk zauważyć coś bardziej zasadniczego. Obiecała niemal wyłącznie nowe wydatki: wszystko razem ma kosztować kilka miliardów dodatkowych złotych. Przebiła w tym festiwalu wszystko, co od lat uprawiała opozycja – z lewicy i prawicy. Nie było za to ani słowa choćby o recepcie na lepszą ściągalność podatków. Czy o pomysłach na nowe dochody.

Grzegorz Schetyna sugerował, że znajdą się na to pieniądze europejskie. Podobne deklaracje są ułatwione tym, że znaczna część tych zapowiedzi dotyczy lat późniejszych niż wybory 2015 (magiczna dat 2016, nieustannie się pojawiająca). Ale to właśnie stanowi o ich słabości. To nie jest żaden konkret. W rzeczywistości jedyną racją stojącą za tymi wieloletnimi planami jest cel minimalny: poprawienie wyników przy urnach za rok.

Na dodatek w kilku zdaniach nowej premier o euro znalazła się zapowiedź  ta zwanego „spełniania kryteriów”. Co to oznacza? Ano próbę ograniczenia budżetowego deficytu chociażby. Pani premier obiecała nam więc równocześnie orgię wydatkową i ograniczenie wydatków. A to jest poważne jeszcze mniej.

To czyni z zapowiedzi rządowych, miłych dla ucha socjalnych konserwatystów co do zasady, rodzaj gry. Żonglerki słowami. Oby tylko nie obniżyło to poprzeczki tak bardzo, że inne ekipy innych barw będą szły tą samą drogą. Bo w Polsce następuje pod tym względem swoiste równanie w dół.

No i pamiętajmy na koniec: efektowne zapowiedzi są dziełem rządu bardzo słabego pod względem kadrowym. Gorszego niż rząd poprzedni. To także warto brać pod uwagę.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...