Nie ma jakiejś nieżyczliwości prezydenta do potencjalnej kandydatki Platformy Obywatelskiej na premiera - zapewniał w radiowej Jedynce doradca Bronisława Komorowskiego prof. Tomasz Nałęcz.

W czwartek wieczorem Kancelaria Prezydenta poinformowała, że do dymisji rządu dojdzie pod koniec przyszłego tygodnia.

Po powrocie z zagranicy prezydent przyjmie dymisję premiera i Rady Ministrów zgodnie z ustaleniami, które poczynili prezydent i premier. Jednocześnie powierzy Donaldowi Tuskowi pełnienie obowiązków premiera do czasu wyłonienia jego następcy

— powiedziała szefowa biura prasowego prezydenta Joanna Trzaska-Wieczorek. Poinformowała też, że kolejnym krokiem, którego należy się spodziewać, będzie rozmowa z osobą wskazaną przez koalicjantów na stanowisko premiera; następnie prezydent powierzy jej misję tworzenia rządu. Na powołanie nowego premiera - jak powiedziała Trzaska-Wieczorek - konstytucja daje prezydentowi dwa tygodnie od momentu przyjęcia dymisji.

Ale prezydent dostrzega potrzebę szybkiej stabilizacji

— podkreśliła.

Zarząd PO chce, by następcą Tuska została Ewa Kopacz. Po tej decyzji władz Platformy Komorowski oświadczył, że nie jest ona dla niego wiążąca. Media spekulują, że prezydent wolałby, by na czele rządu stanął inny polityk.

Prezydent alergicznie reaguje na taką sytuację, że najpierw jest dyrektywa partyjna i najpierw zbiera się plenum jakiejś partii, które postanawia co władze państwowe mają zrobić, a potem władze państwowe spolegliwie kiwając głową, to robią

— mówił gość „Sygnałów dnia”. Prof. Tomasz Nałęcz przypomniał, że w Polsce jest inna konstytucja i inna rzeczywistość.

Tu chodzi o dochowywanie norm konstytucyjnych, a nie jakąś grę personalną

— zapewniał.

Jego zdaniem, „niepotrzebnie stworzono wrażenie, że wytyczne zarządu PO w sprawie nowego premiera są dyrektywą dla prezydenta”.

O piosence decyduje melodia. Niezbędne są konsultacje, decyzje partyjne, bo przecież o tym, kto zostanie premierem będzie decydowała większość parlamentarna. Prezydent po tym, jak Donald Tusk poda się do dymisji, też przeprowadzi konsultacje. Bo przecież będzie chciał powierzyć stanowisko premiera osobie, która będzie w stanie skutecznie je sprawować w oparciu o trwałą większość

— tłumaczył Nałęcz.

Rząd musi się zmienić w związku z wyborem Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Obecny premier nowe obowiązki przejmie 1 grudnia. Z kolei obecna wicepremier Elżbieta Bieńkowska z początkiem listopada zostanie unijnym komisarzem. W mediach pojawiają się informacje, że zmiany obejmą też stanowiska szefów MSW oraz MSZ. Zarówno Bartłomiej Sienkiewicz, jak i Radosław Sikorski to bohaterowie tak zwanej afery taśmowej.

W czerwcu tygodnik „Wprost” ujawnił nielegalnie nagrane rozmowy kilku polityków, wśród nich właśnie obu ministrów. Opozycja żądała wówczas dymisji Sienkiewicza i Sikorskiego.

Osoby te same muszą ocenić, czy w tym bardzo ważnym dla ich partii roku wyborczym są atutem dla swojego środowiska politycznego, czy są raczej kłopotem

— komentował Nałęcz. Dodał, że nigdy nie ukrywał swoich krytycznych opinii w tej sprawie.

Sami zainteresowani nie doceniają szoku, jakie ich wypowiedzi wzbudziły

— powiedział.

ansa/polskie radio.pl