Afera taśmowa jest odpryskiem większej afery, która nigdy nie została ujawniona i nie wiem, czy zostanie ujawniona
— mówi w rozmowie z portalem Onet Witold Gadowski – publicysta wSieci. Przyznaje, że początkowo sądził, że to rozgrywka rosyjska i dystansował się do tej sprawy. Zastanowiło go też nagłośnienie jej przez „Wprost”.
Gadowski twierdzi, że teraz, gdy dowiedział się więcej, sprawa nabrała dla niego innego wymiaru.
Chodzi o wywieranie wpływu na polityków przez kręgi biznesu i służb specjalnych. Od wielu lat, już wiem że co najmniej od dziesięciu, używane były nagrania, nie tylko foniczne, ale też wizyjne, do załatwiania przetargów i korzystnych decyzji. Był to taki nieformalny miękki szantaż na osoby decyzyjne. Zamieszana była w to grupa biznesmenów powiązana z byłymi Wojskowymi Służbami Informacyjnymi
— wyjaśnia. Jego zdaniem, nie była to zemsta byłych funkcjonariuszy i biznesmenów.
To był biznes, który się popsuł, bo ktoś ukradł część tych nagrań i je wypuścił. Opublikowane nagrania tracą moc. Przez 10 lat to był interes – coś załatwiano, a nagrania nie wychodziły. Teraz wyszły, a to znaczy, że ktoś je wykradł. Wyszło pewnie prozaicznie - na jakiejś imprezie alkoholowej
— mówi Gadowski, wskazując że cała sprawa zaczęła się pod koniec rządów Jarosława Kaczyńskiego i choć nie byli w nią zamieszani politycy Prawa i Sprawiedliwości, szantażowano ludzi z LPR-u i Samoobrony.
Część nagrań z tzw. seksafery to też jest odprysk. Kiedyś, jak będziemy mieli normalne służby, ktoś może do tego wróci.
Publicysta zwraca uwagę na zainteresowanie Rosjan Azotami.
Z punktu widzenia zainteresowania służbami specjalnymi się temu przyglądam i widzę ewidentny interes Wiaczesława Kantora i Dmitrija Rybołowlewa, żeby przejąć wielki zakład w Unii Europejskiej. Oni by mogli przejąć takie zakłady na Słowacji albo na Węgrzech, gdzie Orban by je oddał z pocałowaniem ręki, ale Grupa Azoty jest trzecia w Europie. 60 proc. produkcji idzie na eksport. Azoty to jest numer jeden w Polsce, jeśli chodzi o innowacyjność i wprowadzanie nowych technologii. To jest zakład, którego konkurencyjność cały czas wzrasta, już nie wspominając o tym mitycznym grafenie
— wyjaśnia Gadowski. Jego zdaniem Kantor myśli o grafenie, ale ma na niego inny plan – chce mieć duże zakłady w UE.
Słowacy też mają duże zakłady chemiczne, tylko że nie mają żadnego rynku na Zachodzie. A z Azotów 60 proc. idzie na eksport i to na Zachód, a nie do Rosji. W tym momencie, kupując tak duży zakład, Kantor z Rybołowlewem mieliby najniższą cenę surowca, czyli gazu i mogliby stosować ceny dumpingowe. W krótkim czasie BASF i inni potentaci musieliby się wycofać.
Gadowski ujawnia, że starał się rozmawiać na ten temat z Budzanowskim, ale „szybko go przekupiono miejscem w radzie nadzorczej i zamilkł”.
Stworzenie Grupy Polska Chemia było świetnym posunięciem - inaczej Azoty już teraz byłyby w rękach Rosjan. Mamy wreszcie koncern europejski, którego nie musimy się wstydzić. No ale przecież Budzanowskiego wyrzucił Kantor
— przypomina i dodaje:
Przykład tarnowskich Azotów pokazuje też, że służby specjalne w Polsce nie działają.
mall / Onet.pl
——————————————————————————————
Aleksander Majewski w rozmowach z najlepszymi polskimi dziennikarzami śledczymi - Sumlińskim, Gadowskim, Miterem, Pyzą i Zielke - odkrywa tajemnice polskiego świata przestępczości zorganizowanej, afer na styku polityki korupcji.
„Afery III RP” - książka dostępna w naszym internetowym sklepie wSklepiku.pl.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/209283-gadowski-o-aferze-podsluchowej-to-byl-biznes-ktory-sie-popsul-bo-ktos-ukradl-czesc-tych-nagran-i-je-wypuscil
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.