W SLD po staremu. Miller mówi „nie”: Kaliszowi, Palikotowi, Kwaśniewskiemu, Tuskowi

Fot. Profil Leszka Millera na Facebooku
Fot. Profil Leszka Millera na Facebooku

Zjednoczenia lewicy nie będzie - mówi „Faktowi” Leszek Miller. Według niego ani SLD ani Twój Ruch tego nie chcą. A poza tym daje do zrozumienia, że ew. partner zbyt silny nie jest…

Będziemy podkreślać swoją tożsamość. Natomiast można mówić o jakimś porozumieniu i kooperacji. Czynimy tak np. w Sejmie w odniesieniu do patologii wynikłych z ujawnionych nagrań w warszawskich restauracjach – działa wspólny zespół. Chcieliśmy też zbadać możliwości wystawienia wspólnych list do sejmików wojewódzkich. Ale tutaj różnice programowe, dysproporcje w sile samorządowej okazały się na tyle istotne, że ta perspektywa się oddala.

Miller we właściwym sobie stylu drwi też z Ryszarda Kalisza, który z hukiem odszedł z SLD, by ponieść spektakularna klęskę w euro wyborach, próbując holować w górę Palikociarzy za pomocą Aleksandra Kwaśniewskiego.

Europa Plus nie tylko przegrała z nami, nie tylko przegrała z PSL i z Korwin-Mikkem, ale nawet z partią Zbigniewa Ziobry. Nie dziwię się, że panuje tam dojmujące poczucie klęski. Co będzie z Kaliszem? Moi koledzy informują, że wystąpiły sygnały ze strony partii Kalisza… jak oni teraz się nazywają? Dom Wspólny? (…) Wiedzą, iż bez SLD nie mają w wyborach żadnych szans. Ale co się z tego wykluje, nie wiem. Faktem jest, że tu w Warszawie niechęć do projektu Dom Wszystkich Polska jest szczególnie silna. Kalisz atakował i atakuje SLD, nie ma się więc czemu dziwić.

Nie mówi też nic specjalnie optymistycznego pod adresem Kwaśniewskiego:

Z pewnością jego potencjał intelektualny i polityczny pozostaje duży. Myślę jednak, że bardzo poważnie przeanalizował swoje ostatnie doświadczenia i pod ich wpływem nie ma zamiaru włączać się do bieżącej polityki.

Czy dojdzie do zmiany w koalicji i SLD zastąpi ludowców? Miller zarzeka się, że nie:

Uważam, że koalicja POPSL dotrwa do końca kadencji. PSL to partia, która już raz została wyproszona z rządu i wie, że nie warto przekraczać pewnej granicy. Warto wspomnieć, że moja koalicja rządowa z PSL rozpadła się, bo ludowcy głosowali w Sejmie razem z ówczesną opozycją przeciw ustawie o winietach. Dziś, kiedy na autostradach przed bramkami tworzą się gigantyczne korki, widać, jaki to był świetny pomysł.

Ostatnia część rozmowy dotyczy afery taśmowej i tego, co „może być na Millera”. Szef SLD twierdzi, że był w Pałacyku Sobańskich (m.in. tam nagrywano polityków), ale było to spotkanie z Polską Radą Biznesu. Jak dodaje, mówił tam „bardzo ciekawe rzeczy, ale innym językiem”.

Zarzeka się też, że zdziwił go język Marka Belki na ujawnionych nagraniach:

Znam profesora Belkę od wielu lat. Trochę mnie zaskoczył. Nigdy wcześniej z jego ust nie słyszałem takiego słownictwa. Ale nie zamierzam udawać świętoszka. Pochodzę z biednego żyrardowskiego podwórka, gdzie ostre słownictwo było na porządku dziennym. Wiem też, że jeśli mężczyźni się spotykają i mają poczucie swobody, to po kilku kieliszkach języki się rozwiązują. To nie są wcale rzadkie przypadki, że tak się rozmawia. Mnie też to się zdarza, choć gryzę się w język.

mt, „Fakt”

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych