Podczas gdy Rosja działa coraz ostrzej na Wschodzie w Polsce toczy się ponowna debata dotycząca rehabilitacji WSI, a MON przyznaje otwarcie, że nie sprawdziło szefa jednej z ważnych służb, który mógł mieć w przeszłości osobiste kontakty z rosyjskimi służbami.

Ministerstwo Obrony Narodowej kategorycznie wyklucza, by za odejściem płk. Piotra Pytla, obecnego szefa SKW, z UOP kryła się jakaś tajemnica. W odpowiedzi na interpelację posła Marka Opioły resort obrony zaznacza, że „pułkownik Piotr Pytel zwolnił się ze służby w Urzędzie Ochrony Państwa (UOP) na własną prośbę, w związku z przejściem do Regionalnego Inspektoratu Celnego w Krakowie”. Problem jednak w tym, że MON przyznaje jednocześnie, że Ministerstwo nie widziało powodów, by w sprawie Pytla dokonać szczególnych weryfikacji podejrzeń o kontakty z rosyjskimi służbami. Skąd zatem pewność ws. Pytla?

W wyniku dokonanego w SKW i ABW przeglądu akt wspomnianego oficera należy stwierdzić, iż nie ma jakichkolwiek wątpliwości dotyczących przebiegu jego służby, w związku z czym przeprowadzanie szeregu czynności (sprawdzających – red.), o których mowa w interpelacji pana posła Marka Opioły, jest niezasadne

— pisze MON w odpowiedzi na interpelację.

I dodaje:

Na podstawie opinii służbowej wskazanego oficera za okres jego służby w UOP i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) należy kategorycznie wykluczyć, aby został on zwolniony ze służby w związku z jakimikolwiek nieprawidłowościami.

Niestety trudno o spokój w tej sprawie, skoro MON stwierdza jednoznacznie, że nie dokonano „dokładnego sprawdzenia kulisów odejścia Piotra Pytla z UOP” oraz nie „zweryfikowano informacji o kontaktach Piotra Pytla z przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych”, o co pytał Opioła.

Oparto się jedynie na dokumentacji wytworzonej już w służbach. Tymczasem mamy do czynienia z szalenie niepokojącymi doniesieniami.

Przypomnijmy, że wobec Pytla podejrzenia dotyczą kontaktów z rosyjskimi służbami.

W 1998 roku, pan Pytel został wydalony z UOP, ponieważ nie potrafił wytłumaczyć swoich niejasnych kontaktów właśnie z przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych

mówił portalowi wPolityce.pl poseł Tomasz Kaczmarek. Parlamentarzysta w tej sprawie skierował pismo do Prezesa Rady Ministrów.

W piśmie tym powoływał się m.in. na doniesienia płk. Grzegorza Reszki, który ws. Pytla również pisał do premiera.

Według mojej wiedzy w korespondencji tej znajduje się szereg informacji negatywnie rzutujących na osobę Piotra Pytla, w tym brak pozytywnego wyniku badań poligraficznych w związku z niewyjaśnionymi kontaktami z oficerami rosyjskich służb specjalnych

— tłumaczył Kaczmarek.

Od początku płk. Piotr Pytel zaprzeczał doniesieniom o kontaktach z rosyjskimi służbami. Jednak wydaje się, że jego oświadczenie — jako strony — nie może kończyć tej sprawy. Szczególnie, że z nieoficjalnych doniesień wynika, że podejrzenia wobec Pytla są zasadne.

Wobec tego zatem, wobec podejrzeń tej wagi należałoby oczekiwać specjalnej procedury sprawdzającej w MON. Jednak minister Siemoniak jasno przyznał, że weryfikacją nawet takich podejrzeń nie jest zainteresowany. To szczególnie niepokojące, gdy weźmie się pod uwagę znane już fakty. To właśnie płk. Pytel był odpowiedzialny za nielegalną współpracę SKW z FSB. Współpracę, na którą nie było wymaganej prawem zgody. To również Pytel był prawą ręką gen. Janusza Noska, który po kłótni z gen. Skrzypczakiem został zwolniony ze służby.

Jak się zdaje płk. Pytel ma mocną pozycję, albo mocne plecy. Niestety do dziś nie wiadomo, czy nie ma również groźnych dla kraju powiązań. Wątpliwości MON nie chce rozwiać.

ABW pytana o powody odejścia Pytla z UOP odpisała redakcji jedno słowo:

Uprzejmie informuję, iż Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie udziela informacji na temat spraw kadrowych.

Obecnie MON również przyznaje, że sprawy Pytla i wysuwanych pod jego adresem podejrzeń nie traktuje nadzwyczajnie.

Oświadczenie MON ws. szefa SKW zbiega się w czasie z kolejną fazą wojenną na Ukrainie. Podczas gdy Rosja działa coraz ostrzej na Wschodzie w Polsce toczy się ponowna debata dotycząca rehabilitacji WSI, a MON przyznaje otwarcie, że nie sprawdziło szefa jednej z ważnych służb, który mógł mieć w przeszłości osobiste kontakty z rosyjskimi służbami.

Polskie władze stąpają po cienkim lodzie…

CZYTAJ TAKŻE: Podejrzany szef, degenerująca służba. Czy będzie zgoda na trwanie patologii w SKW? Czy władze obleją kolejny test?