Korwin-Mikke o katastrofie jednym głosem z Kremlem: "Człowiek, który podejrzewa o to Rosjan albo separatystów, ma nie po kolei w głowie"

fot.wPolityce.onet.pl
fot.wPolityce.onet.pl

Janusz Korwin-Mikke wciąż najzagorzalszym obrońcą Putina. Lider Nowej – Prawicy nie dopuszcza nawet myśli, że za zamachem na malezyjski samolot mógłby stać Władimir Putin. Jego Ekscelencja Władimir Putin.

W rozmowie z Onetem oburza go nawet hipotetyczne rozważanie takiej możliwości.

Jakim prawem pan posądza o to Jego Ekscelencję Włodzimierza Putina? Jaką korzyść miałby pan Putin z zestrzelenia tego samolotu?

— żachnął się na przeprowadzającego wywiad dziennikarza. Zdaniem europosła KNP, „najbardziej prawdopodobna hipoteza jest taka, że to Ukraińcy usiłowali zestrzelić samolot z panem Putinem”.

Tylko się pomylili niestety, biedaki. Nie widzę innego wyjaśnienia. Człowiek, który podejrzewa o to Rosjan albo separatystów, ma nie po kolei w głowie

-– dodał. Jego zdaniem nawet odnalezienie broni z której zestrzelono samolot nie wyjaśni sprawy, gdyż podobną bronią dysponują obie strony. Mimo to polityk Nowej Prawicy jest przekonany o niewinności Rosjan.

Zapewne prezes KNP nie słyszał nic o sprawie Aleksandra Litwinienki, ani o ujawnionych przez niego faktach, że FSB wysadziło bloki z własnymi obywatelami, aby tylko Władimir Putin miał pretekst do ataku na Czeczenię. A nawet gdyby słyszał, to by pewnie uznał, że to wymysły sfrustrowanego milicjanta, który miał pecha i umarł, bo zakrztusił się herbatą.

Można i tak. Pytanie tylko kto tak naprawdę ma nie po kolei…

ansa/onet.pl

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...