Dramatyczna kompromitacja elit władzy, w tym kluczowych postaci tego rządu, wzmacnia nowe, rozwijające się właśnie procesy społeczne. Sprzyja – mówiąc metaforycznie - zmianie pogody. Młodzi, i nie tylko oni, zaczęli spoglądać na prawo

mówi socjolog i politolog Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, dr. Tomasz Żukowski w rozmowie z tygodnikiem „Niedziela”.

Według niego obóz liberalnej lewicy nie docenił siły polskiej tożsamości.

Jego liderom wydawało się, że Polska jest skazana na nieuchronną sekularyzację, że musi powtórzyć zachodnioeuropejski scenariusz i dopasować się – w sposób przyśpieszony – do norm świeckości obowiązujących dziś w sporej części państw i społeczeństw Europy. Okazało się, że „duch polski” wygrał

—przekonuje Żukowski.

Oraz podkreśla, że „nasza zbiorowa tożsamość , łącząca w całość patriotyzm z religią, obywatelskością, prorodzinnością i pragnieniem wolności, okazała się silniejsza od zwolenników wyparcia Kościoła z przestrzeni publicznej, jego prywatyzacji”.

Choć potężne siły i środowiska, nie tylko polityczne, zainwestowały w tę próbę bardzo dużo, to na poziomie politycznym i publicznym jednak przegrały

—dodaje socjolog.

Jego zdaniem, prócz tego, że jeśli chodzi o patriotyzm i wskaźniki religijności „mamy się całkiem dobrze”, sprzyjają nam także ogólne, cywilizacyjne trendy.

Badacze analizujący dynamikę współczesnego świata powiadają, że kiedy w czasach szybkich zmian narasta – co nieuniknione – niepewność, ludzie szukają bezpieczeństwa, wzmacniając swą zbiorową tożsamość. Zatem w polskich realiach – jak trwoga to do Boga! I do narodu, do tego, co wspólne, polskie

—zaznacza Żukowski.

Zmienia się także – w jego przekonaniu – nazbyt pobłażliwy stosunek Polaków do korupcji, także tej politycznej, która przestaje być abstrakcyjnym, obojętnym zjawiskiem.

Przestaje obowiązywać stara zasada, przeniesiona żywcem z PRL’u, że nawet jeśli nie do końca uczciwie, to jednak coś się buduje

—ciągnie socjolog dalej.

W sferze konsumpcji, codziennego życia ludzi– przekonuje Żukowski – w tej części społecznej debaty, którą organizują komercyjne media, „oferta zastąpienia sfery sacrum bogactwem towarów i wyrafinowanych usług, ma się dobrze i będzie zapewne rosła”.

Kolorowe pisma i cyfrowa rozrywka będą nadal proponować świat, w którym Bogiem są towary, świątyniami obfitości markety, zaś herezja – niepodążanie za rozmaitymi modami czy zwykły umiar

—mówi. Według niego dziś, gdy „kuszeni jesteśmy piękniej”, konieczne jest to, co trudniejsze: cnota, dzielność. I dodaje:

Rządząca partia postanowiła uczynić zaletą proces rozmywania swojej tożsamości ideowej, którą przed paru laty tak wielu Polakom przypadła do gustu. […] Dziś okazuje się, że tak formowani „konsumenci polskiej polityki” zaczynają spoglądać ku innym wartościom: choćby prawa do partycypacji

Jak twierdzi socjolog „wszystkie badania mówią, że ludzie oczekują dziś zmian w państwie i większej możliwości wpływu na swoje otoczenie.

Ważne jest dziś też bezpieczeństwo socjalne: pewne zatrudnienie, wsparcie rodzin przez państwo, korzystanie ze służby zdrowia bez zbyt długich kolejek. […] Od zaistnienia kryzysu na Ukrainie ważne jest też dla ludzi bezpieczeństwo rozumiane najzupełniej elementarnie: żeby w Polsce nie było wojny. Polacy uświadamiają sobie, jak ważne są relacje z innymi krajami, sfera polityki zagranicznej

—tłumaczy Żukowski.

Według niego „wielu uświadamia sobie, ile racji w swych diagnozach miał poprzedni prezydent RP, śp. Lech Kaczyński.

Z pewnością ludzie nie są zadowoleni z obecnego stanu rzeczy. Widzą, że kruszy się formuła życia publicznego i polityka stabilizująca Polskę przez większość okresu III RP. […] Po prostu chcą i będą dążyli do zmian

—podsumowuje socjolog.

Ryb, Niedziela