Pierwotnie ustaloną datą wprowadzenia obowiązku elektronicznej dokumentacji medycznej był 1 sierpnia 2017. Okazało się, że termin ten został wzięty kompletnie z kosmosu. Od wielu miesięcy było wiadomo, że placówki medyczne nie zdążą z informatyzacją. Przedstawiciele środowisk lekarskich wręcz błagali ministerstwo zdrowia, żeby wprowadzili zmianę do ustawy, bo inaczej za kilka tygodni doszłoby do kolejnego, gigantycznego chaosu w służbie zdrowia. W końcu ruszyły prace nad poprawką, dziś obradował nad nią Senat.
Nowelizacja w zasadzie jest prosta, bowiem do 31 lipca bieżącego roku dokumentacja medyczna może być prowadzona zarówno w postaci papierowej, jak i elektronicznej, a od 1 sierpnia tego roku powinna być prowadzona tylko i wyłącznie w postaci elektronicznej. Ten okres był co prawda dość długi, bo trwał od 2008 r., ale niestety nie wszystkie jednostki służby zdrowia zdążyły z tą informatyzacją i nie wszystkie będą w stanie prowadzić od 1 sierpnia tego roku tylko i wyłącznie dokumentację elektroniczną
— tłumaczył senator sprawozdawca Rafał Muchacki (PO).
Senatorów zaszczycił swoją obecnością wiceminister zdrowia Sławomir Neumann. Niestety, nie był w stanie wyczerpująco odpowiedzieć na pytania o powody opóźnienia ani koszty, z jakimi jest to związane.
Dlaczego dzisiaj nie ma wyliczeń? To jest projekt poselski. Zgodnie z regulaminem Sejmu projekt poselski nie wymaga takich wyliczeń. Czy będą z tego powodu straty? Moim zdaniem stratą byłoby nieprzyjęcie wspomnianego rozwiązania, ponieważ pacjenci, którzy trafiliby do przychodni czy szpitala, które nie mają dokumentacji elektronicznej, a nie mogą mieć dokumentacji papierowej, mieliby, że się tak delikatnie wyrażę, co najmniej duży kłopot
— mówił Neumann.
Tłumaczenia ministra nie przekonały senatorów opozycji. Neumanna najmocniej przycisnął senator Grzegorz Bierecki z PiS.
To nie jest rozmowa o komputerach i o programie informatycznym, tylko o tym, co te zmiany mają przynieść dobrego dla Polski i Polaków. To, że z tych narzędzi informatycznych będą mogli korzystać lekarze dla dobra pacjentów, to jest przecież ogromna korzyść. Dlatego poruszyła mnie ta bezradność, ta bylejakość emanująca z wystąpienia pana wiceministra. To jest dla mnie niebywałe
— mówił Bierecki.
Parlamentarzysta zauważył też, że poprawiana w pośpiechu ustawa, zgłoszona przez posłów, ale wspierana przez ministerstwo, wcale nie gwarantuje, że za trzy lata system zacznie wreszcie działać.
Mamy wiceministra, który przychodzi i mówi nam, że on nie wie, jakie są koszty wprowadzenia… Na świadczeniodawców nałożony zostaje obowiązek, ale nie wiadomo, ile to będzie kosztowało, bo nie zostało to policzone. Jednocześnie nie ma planu zachęt, nie ma planu nadzoru ze strony Ministerstwa Zdrowia co do wprowadzania tego programu. I co? Czy za trzy lata, przy takim składzie osobowym Ministerstwa Zdrowia, znowu trzeba będzie przesuwać te terminy o kolejne lata, a może i dekady, bo znowu wam nie wyszło, bo znowu nie dopilnowaliście? Wygląda na to, że to Ministerstwo Zdrowia to jest jakiś cyrk latających papierów
— podsumował senator Grzegorz Bierecki.
wr
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/203508-senator-bierecki-o-ministerstwie-zdrowia-to-cyrk-latajacych-papierow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.