"Nikt lepiej od Palikota, nie poda tlenu i pomocnej dłoni Donaldowi Tuskowi". Joachim Brudziński o tym, dlaczego PiS jest dziś przeciw samorozwiązaniu Sejmu. NASZ WYWIAD

PAP/Radek Pietruszka/ twojruch.eu
PAP/Radek Pietruszka/ twojruch.eu

Największa partia opozycyjna ma swój plan jak pozbawić Donalda Tuska władzy i doprowadzić do przyśpieszonych wyborów parlamentarnych. Jednak inne siły polityczne przedstawiają kontrpomysły.

O co chodzi w tych wszystkich pomysłach i czy rząd Tuska ma szansę przetrwać pytamy Joachima Brudzińskiego z Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Dlaczego PiS nie chce rozwiązania Sejmu?

Joachim Brudziński: To jakaś piramidalna bzdura! Chcieć to jedno, a móc przeprowadzić samorozwiązanie to drugie. Ludzi czy komentatorów kierujących się chciejstwem nigdy u nas nie brakowało. Tych, którzy są gotowi do rozwiązania Sejmu, prosimy o wskazanie większości. Jeśli taka większość się pojawi, to będziemy za samorozwiązaniem. My, w przeciwieństwie do innych, którzy kierują się chciejstwem, kierujemy się racjonalnym oglądem sytuacji i uważamy, że najpierw powinno doprowadzić się do odwołania tego rządu i powołania rządu technicznego. To - wbrew pozorom - wydaje się daleko bardziej prawdopodobne. Dla nas najważniejszy jest interes Polski i uważamy, że techniczny rząd powinien przygotować kraj do nowych wyborów. Nie mam za grosz zaufania do Tuska oraz jego ekipy i sądzę, że to zdanie podziela większość moich koleżanek i kolegów. I ten brak zaufania nie ma nic wspólnego z opublikowaniem taśm, z których wyłania się poziom „towarzysza szmaciaka”. To nie było dla mnie żadnych zaskoczeniem.

A więc nie wykluczacie samorozwiązania Sejmu, jeśli znalazłaby się odpowiednia większość?

Tak, ale naszym priorytetem jest powołanie rządu technicznego. Chodzi o interes Polski i temu podporządkowujemy wszystkie działania i strategie polityczne. Powtórzę: w odróżnieniu od rozemocjonowanych komentatorów kierujemy się doświadczeniem racjonalną oceną wydarzeń. Sytuacja jest jednak bardzo dynamiczna i nie wiadomo, co przyniosą następne dni i następne nagrania.

Jak oceniacie pomysł palikociarni, aby natychmiast podjąć działania zmierzające do rozwiązania Sejmu? To wydaje się bardzo czytelne.

Nikt lepiej od Palikota, nie poda tlenu i pomocnej dłoni Donaldowi Tuskowi. Jaką sytuację wywoła zgłoszenie takiego wniosku i następnie jego przegrana w głosowaniu? Scementuje większość rządową i każdy kolejny wniosek wymuszający na rządzie, na koalicji jakieś zmiany będzie zbijany argumentem o posiadaniu mandatu do rządzenia, bo nie przegłosowano wniosku o rozwiązanie Sejmu. I o to tak naprawdę chodzi Palikotowi. To nie my, ale byli działacze jego ruchu twierdzą, że ugrupowanie Palikota od początku do końca stworzono w gabinecie Tuska. Oczywiście nie mamy nic przeciwko temu, aby ten Sejm się rozwiązał, ale przy takim układzie sił, jak jest dzisiaj, oraz przy dynamice zdarzeń, bardziej wierze, że możliwe jest odwołanie rządu i powołanie rządu technicznego.

Czyli liczycie na głos posłów PO, którzy przy głosowaniu nad immunitetem Mariusza Kamińskiego pokazali, że mają inne zdanie od Tuska i potrafią jego bronić? Jednak teraz będzie dyscyplina partyjna i wszyscy oni zagłosują tak jak chce rząd.

Zobaczymy. Będzie wniosek, przedstawimy argumenty. Olbrzymia rola w wywieraniu presji na polityków jest po stronie wyborców. Oni powinni bombardować biura parlamentarzystów i domagając się od nich przyzwoitego zachowania.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...