Afera taśmowa ujawniona przez „Wprost” pokazuje nie tylko patologię, jaka panuje na szczytach władzy, ale również poziom, jaki prezentują czołowi urzędnicy państwowi. Rynsztok wydaje się w tym przypadku bardzo subtelnym określeniem…

Furorę w sieci już robi zdanie wypowiedziane przez ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, który głośne inwestycje rządowe podsumował zdawkowym:

Polskie Inwestycje Rozwojowe są, niestety, jak to się górnolotnie nazywa i bardzo eufemistycznie… Ich po prostu nie ma. To ch…j, d…a i kamieni kupa.

Równie dosadnie Sienkiewicz streszcza, co szary Kowalski sądzi o przedsięwzięciach rządu, które mają symbolizować rozwój państwa. Szef MSW mówi wprost, że Polacy „mają w d…e” orliki i autostrady.

Nie zabrakło również szyderstw z rzecznika rządu, Pawła Grasia.

Ja tak powiem szczerze, że gdyby się udało zaprosić tylko tych, z którymi się koleguje stale, to można by jednoosobową salkę mu wziąć. Flaszkę i tu się pomieści —

powiedział obecny na spotkaniu v-ce prezes PGNiG Andrzej Parafianowicz.

Natychmiast zawtórował mu były dowódca GROM Dariusz Zawadka:

Jeszcze tańce mogłyby się odbyć.

Swoje trzy groszy wtrącił również Sławomir Nowak (PO):

I wtedy by nie było pewności, czy się z kimś nie pokłóci.

Szacowne grono podzieliło się również swoimi wrażeniami z podróży  i doświadczeń smakowych. Sienkiewicz rozpoczął pogawędkę o swojej fascynacji arratem.

On ma w sobie taką miękkość, którą miały wszystkie dobre koniaki w sowietii. A ja miałem ta- kiego wuja, który trochę zastępował mi ojca. Chodziłem z nim na polowania. uważał, że to najlepszy napój stworzony przez człowieka. Mi proponował calvadosa. Twierdził, że frukta są zdrowe dla młodzieży, ale jeśli chodzi o bardziej podniosłe uroczystości, to tym araratem się raczyliśmy. Zostało mi w pamięci

— rozpływa się w zachwytach minister spraw wewnętrznych.

Temat natychmiast podejmują uczestnicy biesiady, ale ich gaworzenie przerywa przybycie kelnerki z talerzami pełnymi wykwintnych przysmaków.

Towarzystwo zamawia przystawki: carpaccio z mathiasa holenderskiego, kawior z anchois, rzodkiewki piklowane, kawior z łososia, tatara, carpaccio z mlecznej jagnięciny oraz grillowany kozi ser ze szparagami. głównym daniem mają być policzki, ogony wołowe oraz ośmiornica

— relacjonuje „Wprost”.

Dochodzi jednak wśród samych swoich do sporu, którego główną osią jest kwestia, czy wino pasuje do śledzia. Ale spokojnie – na straży stoi szef resortu spraw wewnętrznych.

Sześć wódeczek!

— zarządza Sienkiewicz. Wychodzi po dwa kieliszki na głowę…

Wygląda na to, że towarzystwo jest tak bardzo ze sobą zżyte, że ich przyjacielskich relacji nie jest w stanie podważyć nawet bluzganie na samych siebie

Ja proponuję, wreszcie, jak rozumiem, jestem tutaj najstarszy, z wyjątkiem tego ch…a po prostu, który się o trzy tygodnie wcześniej urodził

— gaworzy Marek Belka. Gdyby ktoś miał wątpliwości – tak, chodzi o prof. Marka Belkę, prezesa Narodowego Banku Polskiego.

Bez uzgodnienia?

— pyta szef Gabinetu Prezesa NBP Stanisław Cytrycki, który jest adresatem tych słów.

Bez uzgodnienia, ch…u stary —

odpowiada Belka.

Nieco bardziej serdeczny (przynajmniej według panujących powszechnie standardów) Belka jest wobec Bartłomieja Sienkiewicza.

Chciałbym zaproponować, żebyśmy przeszli, że tak powiem, na mości książę i tak dalej, czyli, mówiąc krótko: ja jestem Marek

— proponuje szef NBP.

Takiego przyjacielskiego gestu szef MSW nie mógł odrzucić.

Bardzo dziękuję. Bartek

— odpowiedział zaszczycony Sienkiewicz.

Poufałość spowodowała przypływ szczerości prezesa NBP, który bez skrępowania ocenił działalność ważnego organu skarbowego.

Mamy oczywiście tę pieprzoną radę Polityki Pieniężnej, ale jesteśmy w stanie z nią zagrać. Ale wtedy moim warunkiem, excuse-moi, jest dymisja ministra finansów. Przychodzi nowy minister finansów, na razie nie muszę wam mówić, kto by mógł być, ale takie nazwiska i tacy ludzie są w kraju. I wtedy zrobimy to, co trzeba, żeby uniemożliwić, mówiąc krótko, aby kraj to zrozumiał

— mówi spokojnie Belka.

Natychmiast wtóruje mu rozbawiony Sienkiewicz:

Tak. I wtedy dygotalny członek rady Polityki Pieniężnej, czyli Hausner, zgodzi się…

Takie sformułowanie najwyraźniej przypadło do gustu Belce, który zdecydował się kontynuować wątek rzeczonego Jerzego Hausnera z RPP:

Dygotalny właśnie on jest, kurwa mać… A patrz, jak on się temu ch…wi podoba, że on jest dygotalny. I wtedy…

On dodaje grawitacją [treść trudna do zrozumienia – przyp. red.]

— przerywa Cytrycki.

To prowokuje Belkę do rozpoczęcia wywodu na temat… długości przyrodzenia Hausnera.

Grawitacją on tylko dodaje i myśli, że ma dłuższego. Niestety, każdy człowiek ma jakieś słabości, nawet on. W każdym razie tak naprawdę, to o to chodzi

— tłumaczy prezes NBP.

Na co Cytrycki:

Nigdy nie był w kiblu w Jakarcie, gdzie jest napisanie na szybie: „Przesuń się, masz krótszego, niż ci się wydaje”

Niebezpieczne tematy ostatecznie puetnuje Sienkiewicz, który wznosi toast:

Panowie, za dobre anegdoty i za to, aby się złe scenariusze nie spełniały!

Po skosztowaniu wykwintnych trunków, na usta uczestników biesiady znowu wkracza rynsztok. Belka ocenia trudy, jakie musi znosić Donald Tusk na stanowisku premiera.

On ma tych problemów takich typu, tam wiesz, Smoleńsk, k…a, jakieś pierdoły

— mówi Belka.

Wyjście na papierosa prowokuje do ponownego podjęcia tematów rozporkowych.

Nie lubię palenia, ale nienawidzę wychodzenia

— tłumaczy szef NBP, po czym raczy biesiadników anegdotą:

Dwóch gości w podeszłym wieku siedzi sobie na ławeczce w parku i taka lasencja przechodzi, że zaczynają rozmawiać o tych sprawach. „Pan jeszcze może?”. „No, niestety, od dziesięciu lat nie mogę”. ten drugi ożywił się, rozpromienił i mówi: „Aaa, a ja, odpukać, dopiero od pięciu”

— gaworzy Belka wywołując aplauz kolegów od kieliszka.

Po chwili urzędnicy wracają do spraw wagi państwowej. Styl wypowiedzi jest jednak dalece nieparlamentarny…

Budujemy drogi, bla, bla, bla […], ale to już kompletnie nie działa. dlaczego nie działa? Bo przeciętny Kowalski patrzy na te autostrady, estakady, na ten dworzec, na cokolwiek innego…

— mówi minister Sienkiewicz, co prof. Belka puentuje krótkim:

Bo to się, k…a, należy po prostu.

Sienkiewicz jednak nie ustępuje:

Bo jego podstawowe pytanie jest: a co ja z tego k…a mam?! Gdzie jest ten pieniądz u mnie w portfelu? A nie że ma wyp…ego orlika przed oknami, bo on ma w d…e tego orlika, podobnie ma tę autostradę w d…e! Bo dla niego jest pytanie o efekt rozbudzonych aspiracji, jak się rozbudziło aspiracje, to są pewne konsekwencje

— mówi szef MSW.

Przy okazji, możemy dowiedzieć się, jaki styl komunikowania się z podwładnymi ma rzecznik rządu, Paweł Graś. Gdy do Sienkiewicza dzwoni (najprawdopodobniej) Jacek Cichocki, minister spraw wewnętrznych ryczy do słuchawki:

Co znaczy „czy mogę?”?! Jak szef wzywa, to co za pytanie zadajesz? naucz się od Grasia komunikacji pod tytułem: „Słuchaj, k…a, jutro 11.15 i cześć!”

— tłumaczy swojemu koledze Sienkiewicz.

Panowie nie szczędzili również cierpkich słów pod adresem Jacka Rostowskiego.

Jacek zachował się po prostu jak cipa. No i tam uległ jakimś tam tego i zaczął walkę. OK, więc myśmy postanowili te monety zamienić na inne, takie same dla ludzi, ale tańsze w produkcji. Przy okazji żeśmy stwierdzili, dlaczego by nie urynkowić tego procesu, czyli zapytanie ofertowe żeśmy wysłali do trzech mennic, w tym polskiej

— mówi Marek Belka.

Temat rozmów dotyczył również kontroli skarbowej majątku żony Sławomira Nowaka. Na pomoc politykowi Platformy Obywatelskiej pospieszył Andrzej Parafianowicz:

Ja to wszystko wiem… ale… bo ja z Urzędu Kontroli Skarbowej, to już odkryliśmy bardzo dawno. UKS, komputery wyrzuciły […]. Zablokowałem to… i teraz sprawdzają się moje prorocze słowa. Mówiłem Grasiowi: „Czyście och…li?! Czyżeście och…li do końca?!”. Vincent z nienawiści do mnie zabrał mi urzędy skarbowe. Proszę bardzo, jest moim szefem, może robić, co chce. dzwonię do Kapicy [Jacka – przyp. red.]: „Pojebało was? Pojebało was?”. Nic nie zrobił. Pamiętasz komisję hazardową? Kapica miał notatkę, że go poseł na korytarzu zapytał, jaka jest pogoda. Pamiętasz to?

W tym momencie Nowak wyraża małżeńską troskę o swoją połowicę… A raczej wynik kontroli skarbowej.

Absurd mega, mega. Kwestia tego, kto ma jakie intencje. jak przychodzą z intencją doj…ać, nie, to jesteśmy ugotowani. ja mam teraz tak w domu […] autentycznie o nią boję, k…a, dzisiaj. Lecę do Gdańska na wieczór, żeby tam trochę z nią posiedzieć, bo ona jest po prostu przerażona

— mówi Nowak.

Który to jest urząd?

— dopytuje Parafianowicz, na co Nowak odpowiada cytatem ze swojej rozmowy z żoną:

„Wsadzą mnie do więzienia, kurwa”. A ja: „No co ty”.

Nowak jest jednak pełen nadziei co do swojej przyszłości.

Teraz, k…a, wszystko wiem, to się wszystko, k…a, kiedyś, mam nadzieję, pozytywnie dla mnie skończy. Będę mógł być doradcą od oświadczeń majątkowych

— mówi były minister rządu Donalda Tuska.

I znowu nie zabrakło uszczypliwości pod adresem kolegów. Znowu pierwsze skrzypce grał Nowak. Nie zabrakło filmowych skojarzeń. Prawie jak w cyklu felietonów Stanisława Janeckiego „Powiało Bareją” publikowanych na portalu wSumie.pl.

Ja się zakopałem z tyłu, w ostatnim rzędzie. Gaweł usiadł na moim miejscu. To tylko dowód na to, że życie nie znosi próżni. Graś mówi: „On się tak na mnie pcha, jest taki gruby”. On się wp…la. Graś mówi, że się na niego pcha. Też jak w „Misiu”: „Proszę pana, co pan się na mnie tak kładzie. Schetyna to wiadomo. Ja pierdolę, się podziało

— relacjonuje Nowak.

Ostrych słów polityk Platformy Obywatelskiej nie szczędzi również Jackowi Rostowskiemu z „Bydgoszczu”.

On się zachowywał jak arystokrata europejski. Mówił po angielsku lepiej niż wielu Anglików, po francusku lepiej niż wielu Francuzów. On się nie pier…ł tym. Bardzo go szanowali, nie lubili go, ale bardzo szanowali. […] Ale jak go widziałem parę razy w tych sytuacjach międzynarodowych, w Brukseli to, k…a no, on ma to coś. On bardzo by chciał być komisarzem, ale uważam, że to by było ze szkodą dla Polski. On byłby znienawidzonym komisarzem, byłby upiorem po prostu w Europie. Dziś jest taki Hiszpan, którego wszyscy nienawidzą, bo on wszystkim problemy robi, ale myślę, że Vincent by go pobił. Pryncypialnością i traktowaniem z buta

— puentuje Nowak.

I gdy tak słuchamy nagrań, czytamy stenogramy, sami zaczynamy wątpić: to przedstawiciele władzy czy żule spod budki z piwem?

AM/Wprost

———————————————————————————

Najgorętszy gadżet sezonu! Kubek lemingowy wPolityce.pl.

Idealny dla wszystkich miłośników lemingozy. Kubek o głębokim wnętrzu.

nabycia TYLKO wSklepiku.pl!