wPolityce.pl: po głosowaniu ws. immunitetu Mariusza Kamińskiego napisał Pan na twitterze, że „państwo Kwaśniewscy powinni siedzieć”. Przemówienie byłego szefa CBA było tak mocne?

Przemysław Wipler: To było bardzo mocne przemówienie. Kawałek po kawałku Mariusz Kamiński opisywał cały ciąg zdarzeń i decyzji. To przemówienie mnie i wierzę dużą część innych posłów przekonało, że państwo Kwaśniewscy wydawali pieniądze, których nigdy nie zarobili.

Wiadomo kto głosował przeciwko uchyleniu immunitetu Kamińskiemu?

Nie widziałem, kto jak głosował. Mam jednak nadzieję, że wyniki głosowania będą jawne. Nie wyobrażam sobie, by istniał jakiś interes publiczny, by dobru wspólnemu służyło utajnianie takich wyników. To zbyt ważna sprawa.

Pisał Pan również, że całe przemówienie Kamińskiego powinno być jawne. Dlaczego?

Kamiński w mojej ocenie nie powiedział niczego, co powinno być tajne, czego ujawnienie szkodziłoby państwu polskiemu, czy interesowi publicznemu. Tę historię, dzień po dniu, kawałek po kawałku polska opinia publiczna powinna poznać w całości. Sądzę, że Polakom buty by pospadały i zagotowałoby się w Polsce, jak po słynnych słowach węgierskiego premiera, który mówił „kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem”.

Dla kogo w Pana ocenie niebezpieczne byłoby ujawnienie tego przemówienia?

Donald Tusk wychodzi w tej opowieści na człowieka, który w kluczowym momencie dogadał się z Kwaśniewskimi i, mówiąc brutalnie, skasował Mariusza Kamińskiego. A prokuratura w pewnym momencie ewidentnie udokumentowane śledztwa zaczęła wygaszać. Tło tych działań pokazywał Kamiński.

Not. saż