Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz ponad miesiąc temu (15 kwietnia) zderzył się z tramwajem. Policja uznała zdarzenie za kolizję, a media powtarzały informację, że nikt nie ucierpiał. Mimo to, motorniczy, u którego stwierdzono skręcenie kręgosłupa szyjnego, do dziś przebywa na zwolnieniu lekarskim. Do tego samego szpitala trafił także prezydent Dutkiewicz, który przeszedł poważną operację ortopedyczną i jest rehabilitowany. On także przebywa na zwolnieniu. Skąd więc informacja, tak uparcie podtrzymywana przez ratusz, że w zdarzeniu „nikt nie ucierpiał”? Co chce zatuszować prezydent Wrocławia?

Sprawą zajęli się dziennikarze „Gazety Wrocławskiej”. Według nich sprawa jest znacznie bardziej tajemnicza, a magistrat w dziwny sposób próbuje uznać sprawę za niebyłą. Urzędnicy kryją Rafała Dutkiewicza. Trudno się dziwić, jeśli przywoła się w pamięci jego wystąpienie podczas niechlubnego wykładu Zygmunta Baumana, gdzie Dutkiewicz zamanifestował swoją władzę.

W sprawie wypadku z 15 kwietnia aż roi się od wątpliwości. O świcie, kilka minut po 6. rano, czarny służbowy nissan pathfinder Dutkiewicza złamał przepisy ruchu drogowego i wjechał prosto pod tramwaj linii „17”. Motorniczy nie miał żadnych szans na reakcję. Do dziś nie może dojść do siebie. Policja zbanalizowała sprawę i nie powołała nawet biegłego. Urzędnicy odsyłają dziennikarzy z kwitkiem. Ci jednak formułują coraz bardziej niepokojące pytania.

Dlaczego prezydent jechał sam służbowym samochodem? Dlaczego nie było auta z kierowcą? Jak często korzystał z czarnego pathfindera? Dokąd i po co nim jeździł? Jak rozliczał wyjazdy? Czy to prawda, że auto było na wyposażeniu Centrum Zarządzania Kryzysowego?

— pytali dziennikarze „Gazety Wrocławskiej” w magistracie. Odpowiedzi nie otrzymali. Chcieli poznać szczegóły przetargu na samochód z grudnia 2011 roku, ale dostali jedynie zapewnienie, że wszystko przebiegło zgodnie z procedurami a urząd jest w posiadaniu pełni dokumentacji, której nie udostępni. Rzecznik Arkadiusz Filipowski stwierdził jednocześnie, że:

Zasady użytkowania samochodu służbowego przez prezydenta miasta są adekwatne do tych, które regulują korzystanie z samochodów służbowych w innych organach administracji publicznej, np. przez wojewodę dolnośląskiego.

Z nieoficjalnych informacji uzyskanych od pracowników ratusza wiadomo, że Dutkiewicz często korzystał z nissana i nie jest zbyt dobrym kierowcą. Co jednak robił o 6 rano w miejscu, w którym doszło do zdarzenia? Podobno jechał przez Ostrów Tumski. Czy był w samochodzie sam? Magistrat twierdzi, że tak, ale nie chce udostępnić zdjęć z monitoringu. Co robił Dutkiewicz na Ostrowie Tumskim o 6 rano? Rzekomo „chciał odwiedzić kardynała Henryka Gulbinowicza z wielkanocnymi życzeniami. To miała być niespodzianka. W ostatniej chwili zorientował się, że 6 rano to za wcześnie na odwiedziny” – pisze „GW”. Dziennikarze nie odpuszczają. Skierowali do ratusza kolejne pytania, które zakończyli jednym: „Macie w tej sprawie coś do ukrycia?”. Nadal czekają na odpowiedź.

mall / gazetawroclawska.pl