Tusk nie może spać spokojnie, PiS nie wie jak przebić sufit, młodzi szukają swojego przeżycia

fot. PAP/Jacek Turczyk
fot. PAP/Jacek Turczyk

Na gorąco, i zakładając że exit polls zostaną potwierdzone przez prawdziwe wyniki:

  • Lekką przewagę PO da się zinterpretować i jako zwycięstwo, i jako porażkę tej partii;

  • ale jednak bardziej sukces, bo przed kryzysem ukraińskim kroił się pogrom PO;

  • wydaje się jednak, że nie jest to trwałe, i w dodatku nawet grożenie wojną nie dało więcej niż śladową przewagę nad PiS-em.

Tusk absolutnie nie może spać spokojnie, tym bardziej że również wewnątrz Platformy ten wynik wyborczy to nie jest sygnał, jednoznacznie potwierdzający jego pozycję przywódczą.

  • Wynik PiS jest sukcesem w porównaniu z sytuacją tej partii sprzed kilku lat, ale porażką w porównaniu z widokami sprzed kilku miesięcy. W tej kampanii PiS unikał wpadek, ale zarazem mówił do już przekonanych, nie potrafił też znaleźć odpowiedniej riposty na ukraińską narrację rządu.

Sondaże sprzed kilku miesięcy pokazują, że partia Kaczyńskiego może przebić słynny szklany sufit, ale dzisiejsze wyniki pokazują, że nie wie jak to zrobić;

  • taki efekt PiS (znów: w kontekście sondaży sprzed kilku miesięcy) pokazuje, że dominująca w tej partii narracja lekceważąca wyborców centrum („mityczne centrum”, „w centrum nikt na nas nie czeka”, „musimy sami stworzyć nowe centrum”) jest po prostu nieskuteczna wyborczo. Daje wręcz gwarancję nie zdobycia władzy nigdy, no chyba że dojdzie do jakiegoś apokaliptycznego załamania gospodarczego, na co się nie zanosi. Raczej odwrotnie.

  • Spory (w porównaniu z pozycją startową) sukces Korwin-Mikkego pokazuje rozmiar narastającego niezadowolenia Polaków z całego systemu politycznego. Pokazuje też, że młode pokolenie poszukuje swojego generacyjnego przeżycia, szuka wyborów za pomocą których mogłoby się odróżnić od rodziców, a nawet starszych braci. PiS nie zdołał przejąć całej tej fali protestu. Nie jest przeżyciem generacyjnym dla najmłodszych wyborców. To również problem dla partii, która chce obalić rządy establishmentu.

  • A Leszek Miller ma teraz wszelkie szanse, aby to przyszłorocznych wyborów pójść na czele zjednoczonej lewicy – bo widowiskowa porażka wspieranego przez Kwaśniewskiego i celebrytów Palikota czyni go rozdającym karty. Pytanie, czy dość jednak niemrawy SLD będzie potrafił z tej szansy skorzystać.

  • „Solidarnej Polski” i partii Gowina po prostu nie ma. Dla jednych może to być konstatacja radosna, dla drugich – gorzka, ale trudno o inną. To Korwin może teraz realizować pomysł na budowę „trzeciej siły”;

  • natomiast PSL istnieje. PiS zdołał odebrać ludowcom część wyborców, ale ich nie zabił. To że przeczołgali się przez kreskę jest optymistyczną prognozą dla PSL również i dlatego, że przecież były to eurowybory, tradycyjnie nie najbardziej mobilizujące elektorat wiejski.

Wreszcie: wszystko to na tle europejskim. Zwycięstwo Frontu Narodowego we Francji oraz dobre wyniki ugrupowań eurosceptycznych w innych krajach UE utrudnią krążące wciąż po niektórych brukselskich (i berlińskich) głowach plany „ucieczki do przodu” i szturmowego pogłębienia integracji. To z wielu względów dobrze. Zarazem jednak próby budowania w Unii antyrosyjskiego frontu będą jeszcze trudniejsze niż dziś. Z całą pewnością jeszcze większe niż dotąd znaczenie będą więc miały bilateralne relacje między Polską a poszczególnymi europejskimi stolicami, a także stosunki Warszawy z Waszyngtonem.

Piotr Skwieciński

Najnowsze artykuły

Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu

Śledź nas na Google News

Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News

Dziękujemy za przeczytanie!

Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.

Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych