Żurawski: Trudno podejrzewać Putina o dobrą wolę. To nie jest więc koniec boju o Ukrainę. NASZ WYWIAD

Fot. PAP/EPA
Fot. PAP/EPA

wPolityce.pl: Petro Poroszenko wygrał wybory na Ukrainie. W pierwszej turze otrzymał ok. 56 procent głosów. Czy takie wyniki mają szansę ustabilizować sytuację?

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Jeśli chodzi o uwarunkowania wewnętrzne, wynik wyborów jest zdaje się optymalny. Mamy kandydata, który wygrał w pierwszej turze, przy bardzo wysokiej frekwencji. On nie wzbudza zaciętej wrogości w żadnej części ukraińskiego społeczeństwa. On jest kandydatem centrowym.

Jego przeszłość mu nie przeszkadza?

Fakt, że on był ministrem, i to dwukrotnie, fakt, że on jest oligarchą świadczy o tym, że jest członkiem starego establishmentu. To może w pewnych kręgach budzić wątpliwości. Najwyraźniej jednak to nie budzi wątpliwości Ukraińców. Oni mu zaufali. On dał się poznać na Majdanie. Sądzę, że tym kupił sobie część sympatii. A poza tym on jest człowiekiem znanym w całej Europie, nie jest postacią anonimową. To również będzie działało na korzyść Ukrainy.

Co z zakusami rosyjskimi? Czy Moskwa przestanie eskalować napięcie na Ukrainie?

Zobaczymy w najbliższym czasie, jakie będzie działanie i reakcja Putina. Sądzę jednak, że tu się niewiele zmieni. Sytuacja Rosji znacznie się jednak skomplikowała. Moskwie będzie trudniej prowadzić tę akcję. Jednak trudno podejrzewać Putina o dobrą wolę. On nie może pokazać, że poniósł porażkę, że zaakceptował ją. Sądzę natomiast, że nie ma możliwości, by nowe władze ukraińskie uznały zabór Krymu.

Poroszenko stawia tę sprawę jednoznacznie.

To będzie zatem jedna z jątrzących się spraw, mająca wpływ na sytuację międzynarodową w regionie. Kijów musi obecnie zdławić rebelię na Wschodzie. Pierwszym zadaniem Poroszenki będzie likwidacja ognisk dywersji rosyjskiej. Ta likwidacja musi być wynikiem akcji polityczno-wojskowej. To też będzie porażka Rosji. No chyba, że Moskwa będzie chciała bronić „separatystów”.

Co wtedy?

Wtedy możemy mieć konflikt o wielkie skali. Jednak na to się nie zanosi. Będziemy mieli zapewne do czynienia z kolejną porażką Rosji. Ona będzie więc szukała rewanżu. To nie jest koniec boju o Ukrainę, choć mamy poważne zwycięstwo Ukraińców. O skali tego zwycięstwa niech świadczy frekwencja. Ona była bardzo wysoka, choć z grona uprawnionych do głosowania odpadło kilka milionów mieszkańców Krymu oraz Donbasu. Frekwencja poświadczała wolę Ukraińców, by nastąpiła konsolidacja kraju i zwrot ku Zachodowi. To jest trudno kwestionowalne.

W Polsce niektóre środowiska straszyły nas nacjonalizmem ukraińskim. Co o tym nurcie mówią nam wyniki?

Kandydat Prawego Sektora Dmytro Jarosz otrzymał 0,9 proc. Oleg Tiahnybok miał podobny wynik. Jak widać ostrzeżenia przed nacjonalizmem ukraińskim zakrawają na kabaret. Z tego trzeba się cieszyć i podkreślać. Widać, że siły, które można uznać za nacjonalistyczne, które odwołują się do OUN-UPA nie mają szans, by zdominować Ukrainę. To powinno zamknąć ustaw agentom rosyjskim, straszącym nas banderowską Ukrainą.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych