Od wyroku dotyczącego wykładu stalinowskiego oprawcy Zygmunta Baumana rozpoczął się program Jana Pospieszalskiego „Bliżej”. Tym razem w studiu spotkali się prof. Ryszard Legutko i Marcin Święcicki, obaj kandydujący do Parlamentu Europejskiego.

Prof. Ryszard Legutko nie krył swojego negatywnego stosunku do całej sprawy.

To są wyroki bulwersujące, wszystko tu jest bulwersujące. W Polsce jest tak, że są równi i równiejsi. Niektórych prelegentów można wyzywać bezkarnie. Ja sam zostałem zwyzywany brutalnie. Nikomu jednak nie przychodziło do głowy zgłaszać tego nawet na policję

— tłumaczył Legutko.

I odniósł się do samego Baumana:

To, co robił Bauman, było straszne. On został nagrodzony za zwalczanie opozycji antykomunistycznej. Od dostał nagrodę od komunistycznej Polski i on się z tym nigdy nie rozliczył.

Dodał, że argumentacja sędziego również jest „niezrozumiała”.

Zupełnie niezrozumiała jest argumentacja sędziego, że to są jakieś wybory ideowe. To nie był żaden wybór. To była walka z bronią w ręku przeciwko niepodległej Polsce. Za powiedzenie prawdy są obecnie surowe kary, nieprzystające do tego, co się działo

— tłumaczył europoseł.

Z tym oglądem sprawy nie zgodził się drugi gość Marcin Święcicki, związany z Platformą Obywatelską. W jego ocenie sprawa przeszłości Baumana to zupełnie co innego niż ocena działań na wykładzie we Wrocławiu.

Jedną sprawą są działania zbrojne, wojna domowa, czy prześladowanie tych, których tu nazwano bohaterami narodowymi

— zaczął Święcicki.

Według polityka czego innego dotyczył omawiany proces.

Młodzi ludzie nie zostali skazani za poglądy, czy za ocenę historii. Zostali skazani za złamanie porządku na sali wykładowej, za zakłócanie porządku. I to jest zgodne z prawem. Trudno się temu dziwić, że te wyroki zapadły. One są uzasadnione w świetle prawa

— twierdził Święcicki.

Do jego przemówienia odniósł się prof. Legutko.

To nie była żadna wojna domowa, to była wojna przeciwko narodowi, przeciwko Polsce, to była okupacja obcego mocarstwa, gdzie część oddziałów była na służbie obcego państwa. Taką funkcję miał Bauman. To nie była żadna wojna domowa. To nie były dwie strony, które się ze sobą spierały

— tłumaczył.

Święcikiego jednak nie przekonał:

Ocena tamtych działań to jedna sprawa -– sądzę, że tu mielibyśmy podobne opinie. Jednak sprawa dotyczy uniemożliwienia wykładu tego spotkania. Taki był cel, ludzie nie chcieli dopuścić do tego wykładu.

Ryszard Legutko zaznaczył, że choć zrywanie wykładów nie jest eleganckie w tej sytuacji było uzasadnione.

KL