14.05 br. przed siódmą rano i bez obecności mediów firma wynajęta przez Urząd Miasta Katowice ściągnęła z cokołu Pomnik Żołnierzy Sowieckich na Placu Wolności. Podjęta 14 lat temu uchwała Rady Miasta Katowice została zrealizowana dzięki obecności PiS w koalicji rządzącej miastem.

W relacjach medialnych zwykle sucho poinformowano o zdjęcia pomnika z postumentu na Placu Wolności. Po renowacji pomnik trafi na cmentarz Żołnierzy Armii Czerwonej w Parku Kościuszki. Symbol okupacji sowieckiej znika z centrum Katowic. PiS konsekwentnie ponosząc postulat przekonał prezydenta Piotra Uszoka do usunięcia symbolu okupacji z centrum miasta.

Pierwszą uchwałę w sprawie usunięcia pomnika Rada Miasta Katowice podjęła w 1990 r. z inicjatywy jedynego radnego KPN Adama Słomki.Jednak w 1991 r. Adam Słomka został posłem i skupił się na aktywności parlamentarnej. Rada zdominowana przez osoby związane z Komitetem Obywatelskim „Solidarność” a później przez dawnych radnych KO”S”, Unii Wolności i niezrzeszonych nie znalazły czasu na realizację uchwały. Ponownie uchwałę podjęto w 2000 r. gdy w radzie dominował AWS a Piotr Uszok od dwóch lat był prezydentem z rekomendacji tego ugrupowania. Uzyskano zgody stosownych polskich instytucji ale uchwały nie wykonano.

W 2006 r. po raz pierwszy tematem zajął się PiS. Katowicka „Gazeta Wyborcza” po uzyskaniu deklaracji o zamiarze usunięcia pomnika opublikowała napastliwy artykuł sugerując, że koszt usunięcia pomnika to 500 tys zł a ile za to można wyżywić biednych dzieci. Jednak sondaż internetowy na stronie katowickiej GW sugerował, że ponad 70% internautów chce usunięcia pomnika. Wtedy padła deklaracja o kosztach rzędu 100 tys zł i przestano bajać o biednych dzieciach.

Z ugrupowań obecnych w radzie za usunięciem pomnika był w 2006 r. tylko PiS. Przewodniczący (wtedy i obecnie) katowickiego klubu radnych PO Adam Warzecha powiedział GWK, że można znaleźć lepszą możliwość wydania tych pieniędzy na fajny cel społeczny. Petycję Stowarzyszenia Pokolenie opublikowaną w Gazecie Polskiej podpisał m.in. obecny lider katowickiej PO senator Leszek Piechota ale nie wpłynęło to na stanowisko partii.

Trudno zliczyć protesty i wnioski środowisk postulujących usunięcie pomnika. Byli to głównie byli uczestnicy opozycji antykomunistycznej i kombatanci formacji zbrojnych z II Wojny Światowej. W ostatnim okresie szczególną aktywność wykazywał KPN Niezłomni Adama Słomki, Solidarni 2010 i Stowarzyszenie Pokolenie . Protesty liczyły od kilkunastu do kilkudziesięciu osób. Jednak jak zaznaczył rzecznik prasowy UM Katowice Jakub Jarząbek wnioski i protesty nie miały wpływu na decyzję o przeniesieniu pomnika.

W 2012 r. w budżecie Katowic zabezpieczono 50 tys zł na przeniesienie pomnika Wdzięczności Armii Czerwonej z centrum Katowic na cmentarz. Wspominał o tym katowicki „Fakt” oraz niektóre media elektroniczne. „Przeprowadzki pomnika ostro domaga się radny Piotr Pietrasz z PiS, ugrupowania współrządzącego miastem.” – pisał tabloid dodając żal jakiegoś emeryta, ze będzie to kosztowało a pieniądze można wydać na inny cel. Długo trwały prace nad realizacją przeniesienia co wzbudzało zaniepokojenie.

Prezydent Katowic Piotr Uszok uzyskał zgodę Wojewódzkiej Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa oraz Wojewody Śląskiego. Nie ma jeszcze odpowiedzi na wystąpienie do ambasady rosyjskiej. Na wsparcie Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie można liczyć. O zamiarze przeniesienia pomnika Prezydent Katowic zawiadomił stronę rosyjską.

Miejsce lokalizacji pomnika ma swoją historię. W 1898 r. na ówczesnym Wilhelmsplatz umieszczono pomnik dwóch cesarzy Wilhelma i Fryderyka. 13.12.1920 r. pomnik wysadzili w powietrze członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej. W 1923 r. w tym samym miejscu utworzono Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego. W uroczystości odsłonięcia pomnika uczestniczyli Wojciech Korfanty i Prezydent RP Stanisław Wojciechowski. Obecny pomnik powstał w 1945 r. i upamiętnia żołnierzy sowieckich. W latach 80-tych w trakcie demonstracji NZS , KPN czy Solidarności Walczącej był obrzucany czerwoną farbą. 13.12.1989 r. chyba po raz ostatni w PRL ZOMO interweniowało w obronie pomnika Sowietów jak i podpalanego Komitetu Wojewódzkiego PZPR rozpraszając manifestującą młodzież.

Najzabawniejsze były relacje prasowe po usunięciu pomnika. Media lewicowo-liberalne pisały, że pomnik chcieli przenieść wszyscy – poza PiS także PO czy RAŚ.Z kolei w części mediów prawicowych udawano, ze lud spontanicznie sam pomnik zlikwidował a układ polityczny w mieście nie miał z tym żadnego związku. Taka swoista poprawność polityczna. Jak polityk PiS zrobi coś złego „Gazeta Wyborcza” o tym napisze, jak polityk PO z czymś wpadnie - to piszą bez podania przynależności. Odwrotnie mają niektóre media prawicowe – jeżeli coś się stanie dobrego dzięki udziałowi PiS o tym ani słowa. Ot władza zrobiła coś dobrego tak sama z siebie, pewnie np. prezydent Gronkiewicz-Waltz postąpiłaby tak samo.

Dla dziennikarza Telewizji Republika przeprowadzającego ze mną wywiad najbardziej zdumiewające było to, że można było. To symboliczne, zwłaszcza w kraju gdzie Prezydent RP wolał do niedawna takie pomniki stawiać niż likwidować.

Piotr Pietrasz