W ostatnich dniach mamy już na Fronda.pl całą serię tekstów, których zadaniem jest zdyskredytowanie Ruchu Narodowego.

Dwa miesiące temu pisałem na wPolityce.pl  o paszkwilu pt. „Ruch Narodowy zawsze wierny… Moskwie?”, który został opublikowany wówczas na „portalu poświęconym”. Zaraz po publikacji mojego tekstu paszkwil nagle zyskał drugiego autora. Obok nazwiska dziennikarki pojawiło się nazwisko… właściciela Fronda.pl. I to była cała odpowiedź na mój tekst który kierowałem do redaktora naczelnego portalu Tomasza Terlikowskiego.

Była to jasna odpowiedź, że to właśnie właściciel Fronda.pl, Tadeusz Grzesik, a nie Tomasz Terlikowski ma wpływ na te treści, których celem jest publiczne dyskredytowanie ruchu narodowo-katolickiego jakim jest Ruch Narodowy. Przy okazji konfliktu za naszą południowo-wschodnią granicą, który Rosja wykorzystała do wycięcia z granic ukraińskiego państwa Krymu, a teraz wykorzystuje do dalszego okrajania Ukrainy, nadarzyła się jak widać okazja do tego, aby konflikt ten wykorzystać do ataku na niewygodny ruch społeczno-polityczny, który odwołuje się do tradycji endeckich.

Fronda.pl przy tej okazji posługuje się jakże ulubionym zwrotem wszelkiej maści lewactwa, określając Ruch Narodowy jako „skrajną prawicę”. Jeżeli stanie na gruncie wartości chrześcijańskich, nauki Kościoła Katolickiego, na gruncie tradycji i kultury polskiej, na gruncie interesu narodowego jest czymś skrajnym, czym niebezpiecznym, to znaczy, że ruch narodowo-katolicki zagraża po prostu czyimś interesom. Nie trzeba specjalnie nawet grzebać w Internecie, aby zorientować się, że kierunek narodowo-katolicki jest obcy linii programowej wytoczonej przez właścicieli Frondy.

Mniej lub bardziej głośne rozstania z Frondą, w tym odejście w którymś momencie wręcz całego zespołu redakcyjnego, pokazuje, że to nie redaktorzy mają mieć wpływ na kształt pisma i portalu, ale kształt ten kreuje właściciel. I wydaje się, że jest to linia, którą można określić protestantyzacją katolicyzmu. To nie jest więc zachowanie Tradycji, ale ciągły ruch i „postęp”, łącznie z błędnie dziś definiowanym i pojmowanym ekumenizmem w którym nie dąży się do tego, aby ci odłączeni od Kościoła z powrotem do niego dołączyli, tylko tworzy się jakąś jedną szeroką wspólnotę różnych wyznań, a nawet religii, czyli tworzy się grunt pod głoszenie wszelkich herezji.

Atak na Ruch Narodowy ze strony Fronda.pl przybiera często wręcz formy karykaturalne. Tak, że po jakimś czasie redakcja musi swoje teksty zdejmować, bo są już tak naciągane, głupie i kompromitujące, że zamiast przynosić pożądany efekt, czyli wpływać na dyskredytowanie Ruchu Narodowego, przynosi efekt odwrotny. Bo czytelnik Frondy nie zawsze daje się zmanipulować i oszukać. Tak było z tekstem „ZOMO-wskie gadżety w rękach RN” w którym komentując jeden ze spotów wyborczych Ruchu Narodowego, piszący ten tekst anonimowo autor starał się przekonać czytelnika, że występujący w tym spocie Sylwester Chruszcz, stojący na tle budowy i mówiący o budowie stoczni, portów, dróg nie trzyma w rękach rulonu z planami budowy, jak na architekta przystało, bo Sylwester Chruszcz jest właśnie architektem, tylko trzyma zomowską pałkę. Tekst zaś kończyły słowa „Oby tylko narodowcy XXI wieku nie wstydzili się bardziej spotkania z Dmowskim niż bali sądu ostatecznego.”

Nie wiem czy autor tego kretyńskiego tekstu i właściciel Fronda.pl boją się sądu ostatecznego, ale mam wrażenie, że nie. Inaczej uważali by na każde słowo, na każdą rzuconą potwarz. A tymczasem właściciel Fronda.pl oprócz owego paszkwilu o którym wspomniałem na początku podpisał się pod kolejnymi tekstami, które w ten czy inny sposób starają się przypisać jeśli nie bezpośrednie powiązania RN z Moskwą, to przynajmniej sugerują czytelnikowi jakieś uleganie wpływom moskiewskiej propagandy. Każdy tekst tego typu jest witany w ostatnich dniach na łamach Fronda.pl z otwartymi rękami. Jeśli już nie ma wśród dziennikarzy bezpośrednio współpracujących z Frondą chętnych do napisania czegoś na Ruch Narodowy z określoną tezą, to zawsze można przejrzeć Internet i znaleźć coś co będzie idealnie wpasowywało się w te linie przypisania RN powiązań z Moskwą.

W walce politycznej wszystkie chwyty są dozwolone. Stąd w jednym z ostatnich tekstów na Fronda.pl ściągniętym od tygodnika „Nowe Konfederacje” można przeczytać coś już niezwykle kuriozalnego: „Putin jest bowiem w tej chwili, jak się wydaje, największym orędownikiem ideałów bliskich zarówno KNP, jak i RN – brutalnego darwinizmu w polityce zagranicznej oraz rządów silnej ręki i ksenofobii ubranej w konserwatywne szaty w polityce wewnętrznej.”

To nie pierwszy zresztą raz, kiedy próbuje się wrzucić Ruch Narodowy do jednego worka z Kongresem Nowej Prawicy lub liderem tej partii. Ale taka metoda widocznie przynosi efekty. Różnice pomiędzy KNP i RN być może nie są dla przeciętnego wyborcy widoczne, postrzega oba ugrupowania jako antysystemowe, ale jeżeli takiego zrównania dokonuje ktoś kto się lepiej orientuje w polityce, to albo jednak się w niej nie orientuje, albo zwyczajnie działa w złej woli. Fronda.pl wytoczyła wojnę Ruchowi Narodowemu . Wytoczyła wojnę, a na wojnie wszystkie chwyty są przecież dozwolone.

Pisanie artykułów pod zadaną tezę, publikowanie artykułów szkalujących, wręcz opierających się na kłamstwach, aby tylko dyskredytować Ruch Narodowy w oczach opinii publicznej, stało się w ostatnich dniach normą „portalu poświęconego”. I właśnie na tym polega brutalny darwinizm w polityce.

Jerzy Wasiukiewicz