"Jesteśmy zdeterminowani, żeby przypilnować tych wyborów". NASZ WYWIAD nt. akcji Prawa i Sprawiedliwości "Uczciwe wybory 2014"

www.uczciwe-wybory.pl
www.uczciwe-wybory.pl

Nasze działania mają na celu zapobiec nieprawidłowościom podczas liczenia oddawanych głosów wyborczych” - napisano w deklaracji „Uczciwe wybory”, która podpisał prezes PiS, Jarosław Kaczyński. „Członkowie i sympatycy partii stworzyli sieć koordynatorów, którzy będą czuwali nad uczciwością wyborów” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Anna Sikora, która pracuje przy akcji w centrali Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Jakie macie państwo sygnały, które mogą wskazywać, że z liczeniem głosów może być coś nie w porządku?

Anna Sikora: Sama liczba kilkuset protestów wyborczych z ostatnich wyborów świadczy o tym, że ludzie widzą nieprawidłowości. Bezpośrednio do nas, do sztabu PiS także trafiają takie sygnały. Zgłosił się do nas na przykład człowiek, kandydat, który głosował na siebie, na niego głosowała także jego rodzina. A w protokołach przy jego nazwisku jest „zero” głosów. Czyli, cos jest nie tak. Stąd też pomysł tego systemu agregacji głosów, żeby dane z protokołów z każdej obwodowej komisji wbić w system. Wtedy zobaczymy, jak to wygląda. Być może uspokoimy i potwierdzimy wyniki podane przed Państwową Komisję Wyborczą.

Jak w praktyce będzie wyglądała praca koordynatorów?

Mamy 400 koordynatorów, prawie zawsze to są członkowie Prawa i Sprawiedliwości. Prace mają bardzo prostą, ale bardzo czasochłonną. Wszędzie, dosłownie w każdej komisji wyborczej mamy swojego członka komisji, oni są jeszcze często wsparci mężami zaufania. W momencie, kiedy będą już policzone głosy, drukowany będzie protokół. Chcemy, aby nasi ludzie wzięli kopię takiego protokołu, albo go sfotografowali i dostarczyli do swojego koordynatora, a ci wprowadzą dane do systemu. Każdy z koordynatorów będzie miał osobisty login i hasło i będzie miał do wprowadzenia ok. 60-80 protokołów. Te kopie protokołów poprzez okręgowe biura PiS trafią do centrali do Warszawy.

Wygląda to trochę jakbyście chcieli stworzyć alternatywną do państwowej komisję wyborczą?

Czego się w dzisiejszych czasach nie robi za dostarczenie informacji? Ludzie giną za informację, inni słono za nią przepłacają, a jeszcze inni posługują się ludźmi zdeterminowanymi do tego, aby przypilnować swoich głosów. Zrobił się wokół tego wielki szum, ale tak naprawdę nie robimy nic innego, niż robiliśmy do tej pory poza jednym - że protokoły wszystkich obwodowych komisji wyborczych zostaną wprowadzone w jeden system. Do tej pory podzielone to było na powiaty.

Jak to możliwe, że w każdej komisji wyborczej będzie ktoś z PiS?

Udało nam się zrobić tak, że już ich mamy. Mówię „udało się”, bo to wygląda tak, że wszystkie komitety wystawiają kandydatów na członków komisji, a kiedy jest zbyt wielu chętnych to odbywa się losowanie. Do tej pory działo się tak, zapewne przypadkowo, że zazwyczaj odpadali kandydaci desygnowani przez PiS. Ale tym razem było chyba bardzo mało chętnych i nam się udało. Ponad 20 tys. komisji i wszędzie mamy swoich członków lub mężów zaufania.

Jaki jest koszt tej operacji, która sprawia wrażenia zakrojonej na naprawdę szeroką skalę?

Koszt jest zaskakująco mały. Zapłaciliśmy tylko za pracę informatyków, którzy stworzyli system. W centrali pracują nad tym cztery osoby, a członków komisji zgodnie z kodeksem wyborczym opłaca Państwowa Komisja Wyborcza. W dobie internetu i szybkiego przekazu informacji, to naprawdę nie kosztuje dużo.

Co sprawiło, że postanowiliście tak zintensyfikować działania i patrzeć na ręce PKW?

Chcemy patrzeć na ręce także sobie, na pracę własnych członków komisji wyborczych. Zdecydowaliśmy się na taką akcję, bo ludzie zgłaszają się do nas i mówią, że jest taka potrzeba. Zróbcie coś, monitorujcie. Znam taką sytuację od mojego kolegi, który podczas ostatnich wyborów prezydenckich był mężem zaufania w jednej z niewielkich komisji. Tam głosowało 98 osób z czego 12 głosów było nieważnych. Kiedy on się temu dokładnie przyjrzał to okazało się, że te nieważne głosy jednak zaliczono do ważnych. Przy tak niewielkiej liczbie głosów, to już jest znaczący procent. Do tego dochodzą informacje o jakichś kartach dosypanych w Brukseli czy kartach do głosowania znalezionych w bagażniku komendanta policji. To się tak składa i składa, a my uważamy, że tak być nie powinno.

Ta praca już toczy się swoim torem, czy można was jeszcze jakoś wspomóc?

Bardzo chętnie przyjmujemy każdą pomoc. Już wiele osób się zgłosiło, co bardzo cieszy, że tak wiele osób chce poświęcić 24 godziny dla Polski. To wartość sama w sobie. Mamy stronę www.uczciwe-wybory.pl a na niej zakładkę „Chcesz pomóc?”. Tam jest kontakt telefoniczny do każdego z koordynatorów, a także kontakt do nas do centrali. Serdecznie zapraszamy także na nasz profil na Facebooku.

Rozmawiał Marcin Wikło

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...