"Gazeta Polska" przypomina obrzydliwą postawę Korwin-Mikkego po Smoleńsku i słowa Urbana z 1990 roku: "dawajcie go na ekran ile wlezie!"

Przed Smoleńskiem część obozu niepodległościowego uważała Janusza Korwina-Mikke za nieszkodliwego ekscentryka, do tego mającego sympatycznych zwolenników. Obrzydliwa postawa Korwina po śmierci polskiej elity – słowa o chorym paranoiku Macierewiczu i atakowanie Tuska za nadmiernie… antyrosyjską postawę – uczyniły z Korwina człowieka, któremu nie podaje się ręki

— pisze na łamach najnowszego wydania tygodnika „Gazeta Polska” Piotr Lisiewicz. W wartym uwagi artykule przypomina on prawdziwe - a nie wyobrażone czy kampanijne - poglądy i wypowiedzi JKM. Dla wyborcy prawicy to ważne fakty.

Czytamy m.in.:

Korwin w Parlamencie Europejskim byłby spełnieniem marzeń rosyjskiej ambasady w Warszawie. Jego wypowiedzi na tym forum potwierdzałyby wszystkie negatywne stereotypy o polskiej prawicy, jakie telewizja Russia Today i rosyjska agentura starają się zaszczepić zachodniej opinii publicznej. W jednym celu: by ułatwić osuwanie się Polski w moskiewskie bagno, co zapoczątkował Smoleńsk.

Tu warto przypomnieć choćby tę wypowiedź w którym w pełni popiera rosyjską wersję wydarzeń w sprawie tragedii smoleńskiej. Lekką ręką obwinia pilotów, oskarża Tuska o inspirowanie antyrosyjskich nastrojów:

Lisiewicz przypomina też inne wypowiedzi Korwin-Mikkego. Między innymi takie, doskonale wpisującą się w język przemysłu pogardy, zdanie o Antonim Macierewiczu:

Mamy do czynienia z jawnym przypadkiem paranoi - ściślej: urojeń paranoidalnych - a paranoja ma to do siebie, że jest zaraźliwa. W tej chwili jest nią zarażone praktycznie całe PiS i ze ćwierć Polaków.

I dalej, o ludziach domagających się prawdy o Smoleńsku:

Zastanawiam się, czy sowieckie psychuszki nie były dobrym wynalazkiem.

Powtarzał te obelgi wielokrotnie. Zawsze natomiast gdy mówił o Rosji, zachowywał się grzecznie i kulturalnie.

Krym jest autonomiczną republiką, jej władze poprosiły Putina o pomoc. Parlament republiki Krymu jednomyślnie poprosił Rosję o opiekę. Natomiast przypominam, że legalnym prezydentem Ukrainy jest pan Wiktor Janukowycz.

Na tym tle paskudnie - w oczach JKM - wyglądają knowania Zachodu, zmierzającego do interwencji na Ukrainie:

Państwa NATO niemal jawnie się do niej szykują, przede wszystkim nasilając iście goebbelsowską propagandę, wprowadzając amerykańskie okręty na Morze Czarne i samoloty w rejon nadbałtycki.

Nie ma co, na Kremlu kręcą głowami z zadowoleniem. Nic dziwnego, że - jak przypomina „Gazeta Polska” - Jerzy Urban w roku 1990 z dumą chwalił się, że to on wprowadził Korwin-Mikkego do telewizji.

Poleciłem dawać go na ekran, ile tylko wlezie, bo to polityk prawdziwie niezależny.

Tak, rzeczywiście - jak orzekł jeden z publicystów prawicowych - „świeżość” nadchodzi wraz z JKM. Ile głosów urwie siłom naprawdę pragnącym naprawy kraju?

gim, Gazeta Polska

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...