Ten spot to była nasza – z przymrużeniem oka- odpowiedź na zamalowywanie billboardów w Warszawie. Te akty wandalizmu są pełne agresji. My nikogo nie atakujemy, walczymy uśmiechem – twierdzi były minister administracji i cyfryzacji oraz kandydat PO do europarlamentu w rozmowie z „Super Expressem”.

Według niego jest „zabawne, że spot „budzi większe poruszenie niż domalowywanie komuś wąsów, albo wypisywanie obraźliwych bazgrołów”. Zresztą, jak twierdzi, zna się na krzakach, a co najmniej rozróżnia ich dwa rodzaje.

Dzielę je na zwykłe i takie kwietne, wiosenne. Komuś może się ten spot nie podobać, ale to po prostu żarcik

—zapewnia. Zdaniem Boniego „jeden zabawowy suchar nie zaszkodzi”.

Do tego to hasełko „nie mów nie Boniemu bo nie”.

—zachwyca się. Według niego „nie wolno się dać zwariować, zachować normalność, dystans”. Nieco mniej entuzjastycznie wyraża się za to o innych kandydatach PO do europarlamentu, z Otylią Jędrzejczak na czele. Według niego wystawienie byłej pływaczki było błędem.

Nie chcę nikogo dyskredytować, ale wszystkie ugrupowania popełniają takie pomyłki, mając nadzieję, że to przyciągnie wyborców. Nie jestem przekonany, czy to działa

—twierdzi Boni. W odniesieniu do swojej własnej kandydatury jest o wiele mniej krytyczny.

Dość długo przekonywałem premiera, że warto wykorzystać moje doświadczenie eksperckie i z administracji. Obserwowałem zresztą w Polsce wdrażanie dyrektyw i jestem pewien, że może się przydać. Pilnowanie interesu Polski i całej Europy wymaga wiedzy i kontaktów

—dodaje, nieskromnie.

Ryb, Super Express