Otylia Jędrzejczak i Maciej Żurawski w konfrontacji z pytaniami dotyczącymi polityki nie czują się już tak pewnie jak w wodzie czy na murawie. Nikt by od nich nie wymagał takiej wiedzy, gdyby nie to, że oboje ubiegają się o miejsce w europarlamencie. Mistrzyni olimpijska w pływaniu z list PO, a były piłkarz z list SLD. I tu pojawiają się kłopoty…

Jędrzejczak i Żurawski byli gośćmi „Polityki przy kawie” w TVP 1. Oboje zgodnie deklarują, że jako europosłowie chcą zajmować się głównie sportem.

Jędrzejczyk przekonywała, że nie mają racji ci, którzy twierdzą, że nigdy nie miała styczności z polityką. Nie uważa się też za maskotkę czy kwiatek do kożucha, bo „ma swoje kompetencje”.

Jeżeli ktoś mówi, że sport to nie polityka, to się grubo myli

— podkreśliła kandydatka PO.

Przy bardziej szczegółowych pytaniach zaczęły się schody. Zagadnięta przez prowadzącą, czy Parlament Europejski posiada inicjatywę ustawodawczą, Jędrzejczyk odpowiedziała twierdzącą, co nie jest prawdą.

Szansę na popisanie się swoją wiedzą otrzymał także Maciej Żurawski. On również zaczął od tego, w czym czuje się najpewniej. Zapewnił, że w Brukseli będzie przekonywał do inwestycji w sport. Rzucił nawet kilka liczb, które miały potwierdzić jego tezę.

Temat chętnie pociągnęła Otylia Jędrzejczyk, tyle tylko, że chwilę potem rozmowa znów zeszła na najwyraźniej niepożądane przez naszych sportowców tory.

Czy Polska powinna popierać pogłębianie porozumienia z Kioto?

—zapytała prowadząca.

Z Kioto… Pani wyjaśni bardziej, co to z tym Kioto

— poprosił Żurawski.

Dziennikarka to samo pytanie skierowała do Otyli Jędrzejczak, ale kandydatka PO również nie wiedziała, o co chodzi.

Unie energetyczna jest bardzo … Po prostu nie znałam stwierdzenia z Kioto, natomiast o całym zdarzeniu jak gdyby mam wiedzę

— tłumaczyła się mocno zmieszana kandydatka PO, kiedy już dowiedziała się, w czym rzecz.

Sportowcy polegli również przy pytaniu, który kraj przewodzi teraz Unii Europejskiej.

Nie doczytałem

— przyznał Żurawski.

Para kandydatów miała raczej blade pojęcie o tym, co ze sportem nie jest związane. Rozmowa momentami przypominała przepytywanie dwojga nieprzygotowanych do lekcji uczniów. Ich miny były bezcenne - mówiły więcej niż słowa. Ocenę wystawią im Polacy przy urnach wyborczych.

zz/TVP 1