Większość Niemców nie chce stanąć w konflikcie z Rosją po stronie Zachodu. Stara miłość nie rdzewieje...?

bundeskanzlerin.de
bundeskanzlerin.de

Niemal połowa Niemców jest zdania, że ich kraj powinien być neutralny w konflikcie rosyjsko-ukraińskim zamiast wspierać państwa zachodnie. Czy jest ktoś w Polsce, poza Donaldem Tuskiem, z ręką na sercu mógłby powiedzieć, że chce mieć Niemcy za sojusznika w razie jakiegokolwiek konfliktu, np. z Rosją.

Sondaż „Wall Street Journal” nie pozostawia złudzeń; jesteśmy w NATO z bardzo niepewnym sojusznikiem. Niemcy nawet nie chcą pamiętać, że Rosja ich okupowała przez 40 lat; za postawą neutralną wobec agresji Rosji jest 60 procent mieszkańców byłego NRD. Przeciwnicy ścisłego sojuszu z Zachodem to aż 60 procent młodych ludzi i tyleż samo z wyższym wykształceniem. Nic dziwnego, że takie wyniki bardzo odpowiadają Moskwie. Propagandziści putinowscy przypominają ten sondaż za każdym razem, gdy Angela Merkel mówi coś o sankcjach.

Co sprawia, że Niemcy są bliżej Kremla niż cywilizacji zachodniej? Analitycy nie mają wątpliwości – to podskórna niechęć, wręcz pogarda dla Stanów Zjednoczonych. Na tle tego wyraźnie widać podziw do rosyjskiej kultury oraz… żal za zbrodnie popełnione na Rosjanach podczas wojny. Z naszego punktu widzenia sondaż ten jest poważnym ostrzeżeniem. Ostrzeżeniem przede wszystkim dla świata polityki – do Niemców trzeba mieć bezpieczny dystans. Zdominowanie przez Berlin najważniejszych aspektów polskiej polityki i gospodarki – na co niestety przyzwalają obecne polskie władze - może skutkować zneutralizowaniem Polski. Łatwo sobie wyobrazić, że w razie wzrostu zagrożenia ze strony Rosji Niemcy poświęcą nasze sprawy tak łatwo jak poświęca się piony w szachach.

Jeśli Niemcom uda się kiedyś wyrzucić Amerykanów z kontynentu europejskiego, może dojść do tragedii.

Sławomir Sieradzki

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...