Machają szablą, mówią o spidermanie i robią zastrzyk. Konkurs na najgłupszy spot wyborczy wchodzi w decydującą fazę. ZOBACZ WIDEO

YT
YT

Konkurs na najgłupszy spot wyborczy jeszcze nigdy w historii wyborów nie miał tak silnej obsady. Im mniejsza partia i bardziej świadoma, że majowe głosowanie może okazać się walką o być albo nie być, tym klip wyborczy bardziej prymitywny.

Jan Hartman chyba sam dobrze nie wie, po co nakręcił spot:

W Nowym Jorku jest spajderman, w Gotham City jest Batman, a u nas jest Hartman

— mówi zadowolony filozof, prezentując czerwone serduszko.

Sercowy przekaz próbował przekazać też Marek Migalski, którego asystentki (wraz z jednym asystentem?) zapewniały, że „zrobiły to z Migalskim”.

Paweł Piskorski postawił na rozśmieszenie wyborców. Najpierw bawi się wojskowym helikopterem, a następnie macha szabelką. W domyśle - jak premier Tusk w ostatnich tygodniach.

Z kolei Dorota Gardias robiła zastrzyk pieniężny z Brukseli.

A Ryszard Kalisz chwalił się obwodem pasa.

To tylko kilka najlepszych spotów z ostatnich dni, a do wyborów zostało jeszcze trochę czasu. Z pewnością będzie co publikować: a po wyborach rozstrzygnąć konkurs: nagrodą nie będzie co prawda mandat do Brukseli, ale przynajmniej świadomość, że wygłupy zostały docenione.

Tanie chwyty widać nie tylko w prymitywnych reklamówkach - partie są właśnie na ostatniej prostej, jeśli chodzi o rejestrację list wyborczych. I tak dla przykładu - Solidarna Polska umieściła na swoich listach aż trzech Ziobrów, Kongres Nowej Prawicy znalazł miejsce dla pięciu Korwin-Mikków.

Wiem, wiem, „ciemny lud to kupi”, a dziś tak się po prostu robi kampanię. Ale czy naprawdę trzeba działać aż tak bezczelnie?

Wszystkim wymienionym życzę powodzenia. Jak mawiał w wyborczej kampanii kandydat na wójta w mojej rodzinnej miejscowości: może nie będzie lepiej, ale na pewno będzie weselej.

Marcin Fijołek

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...