Gadowski: Jeśli ktoś raz straci twarz, to potem może przywdziać każdą maskę. Donald Tusk własną twarz stracił już w czasie słynnej „nocy teczek”

Fot. PAP / Adam Warżawa
Fot. PAP / Adam Warżawa

Był taki król, dzielny nawet, ale trawiony od środka nieuleczalną chorobą. Gdy przyszła pora wojny, on był zbyt słaby, aby dowodzić w decydującej bitwie. Baldwin IV Trędowaty, dwunastowieczny król Jerozolimy. Nosił maskę, aby poddani nie oglądali jego, zjedzonej przez chorobę, twarzy

— pisze w felietonie na Stefczyk.info Witold Gadowski.

Nie wiem czemu przyszedł mi do głowy właśnie ten nieszczęśliwy król krzyżowców, ale gdy oglądałem ostatnio transmisję z kolejnej wyborczej nasiadówki PO i spoglądałem na trzymającego się mównicy Donalda Tuska, miałem wrażenie jakbym widział właśnie maskę nieszczęsnego króla Baldwina.

Jeśli ktoś raz straci twarz, to potem może przywdziać każdą maskę. W każdej będzie równie wiarygodny.

Donald Tusk własną twarz stracił już w czasie słynnej „nocy teczek”, gdy – jako dość antypatyczny młodzian z kręconymi loczkami – knuł wraz z Lechem Wałęsą jak najszybciej obalić rząd Jana Olszewskiego i zabetonować archiwa SB.

Gdy rozmawiam z jego znajomymi, to jednak – między Bogiem a prawdą – trudno znaleźć w jego biografii moment, gdy w ogóle własną twarz posiadał.

Dlaczego, zdaniem publicysty „wSieci”, Donald Tusk jest pszenno-buraczanym Zeligiem?

Cały felieton znajdą Państwo tutaj.

znp

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych