Był taki król, dzielny nawet, ale trawiony od środka nieuleczalną chorobą. Gdy przyszła pora wojny, on był zbyt słaby, aby dowodzić w decydującej bitwie. Baldwin IV Trędowaty, dwunastowieczny król Jerozolimy. Nosił maskę, aby poddani nie oglądali jego, zjedzonej przez chorobę, twarzy
— pisze w felietonie na Stefczyk.info Witold Gadowski.
Nie wiem czemu przyszedł mi do głowy właśnie ten nieszczęśliwy król krzyżowców, ale gdy oglądałem ostatnio transmisję z kolejnej wyborczej nasiadówki PO i spoglądałem na trzymającego się mównicy Donalda Tuska, miałem wrażenie jakbym widział właśnie maskę nieszczęsnego króla Baldwina.
Jeśli ktoś raz straci twarz, to potem może przywdziać każdą maskę. W każdej będzie równie wiarygodny.
Donald Tusk własną twarz stracił już w czasie słynnej „nocy teczek”, gdy – jako dość antypatyczny młodzian z kręconymi loczkami – knuł wraz z Lechem Wałęsą jak najszybciej obalić rząd Jana Olszewskiego i zabetonować archiwa SB.
Gdy rozmawiam z jego znajomymi, to jednak – między Bogiem a prawdą – trudno znaleźć w jego biografii moment, gdy w ogóle własną twarz posiadał.
Dlaczego, zdaniem publicysty „wSieci”, Donald Tusk jest pszenno-buraczanym Zeligiem?
Cały felieton znajdą Państwo tutaj.
znp
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/191357-gadowski-jesli-ktos-raz-straci-twarz-to-potem-moze-przywdziac-kazda-maske-donald-tusk-wlasna-twarz-stracil-juz-w-czasie-slynnej-nocy-teczek
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.