wPolityce.pl: W pamiętnym przemówieniu na Westerplatte 1 września 2009 roku Władimir Putin mówił m.in., że Europa musi pamiętać o ofiarach, a „bez zrozumienia tego, co się stało nie będziemy w stanie zbudować bezpiecznego świata”. Dodał, że „jest przekonany, że relacje rosyjsko-niemieckie, oparte o współpracę i partnerstwo, a nie o historyczne rozrachunki, są przykładem zdrowych porozumień”. Jak dziś rozumieć to, co Putin mówił w 2009 roku?

Krzysztof Szczerski, poseł PiS, były wiceszef MSZ: Warto wskazać kilka ważnych elementów jego przemowy. Na Westerplatte uwidoczniło się, że oba kraje, które w czasie II wojny światowej były agresorami, które napadły wspólnie na Polskę, były zainteresowane, by zmienić narrację historyczną. Rosjanie i Niemcy chcieli odejść od nazywania ich agresorami, oni chcieli wykoślawiać prawdę historyczną. To był oczywisty wspólny interes niemiecko-rosyjski. Te dwa kraje uznały wspólnie, że ich wrogiem jest II wojna światowa, że trzeba zamazać podział na ofiary i agresorów. To był wspólny interes Moskwy i Berlina. Oba kraje chciały również uzyskać legitymację dla swoich działań.

 

Jakich działań? Do czego taka legitymacja była potrzebna?

Chodzi o wspólną budowę Gazociągu Północnego oraz inne wspólne inwestycje. Oba kraje potrzebowały legitymacji dla wspólnej współpracy. Zależało im, żeby współpraca nie wywoływała złych skojarzeń historycznych, związanych ze współpracą Rosji i Niemiec, która zawsze kończyła się dla Europy fatalnie. Dlatego w przemówieniu Putina znalazły się fragmenty dotyczące Europy bez podziałów. To miało być legitymacją dla współpracy niemiecko-rosyjskiej. Putin chciał uspokoić wszystkich pozostałych partnerów, że nie mamy do czynienia z powtórką z historii, ale że mamy coś nowego. Trzecią ważną rzeczą jest to, do czego również nawiązał Putin już po agresji na Krym. Okazuje się, że zgoda na zjednoczenie Niemiec i zmiany geopolityczne była decyzją warunkową.

 

Rosja toczyła już wtedy grę związaną z przemianami w Europie?

Rosja nie była lojalnym uczestnikiem tych procesów. Okazuje się, że stronie rosyjskiej nie zależało na tym, żeby powstała Europa bez podziałów. Oni nie chcieli nowej rzeczywistości, Rosja czekała na moment, w którym będzie mogła odwołać zmiany, albo wykorzystać je jako kartę przetargową w negocjacjach ze światem zachodnim. Moskwa zamierza to traktować jako swoje ustępstwo. Ona chce swoją zgodę na zmiany w Europie traktować jako atut podczas obecnego dzielenia Europy. Rosja chce zgody na geopolityczny podział Europy i liczy, że Niemcy będą ją w tym wspierać.

 

Wiemy, że Rosjanie nie próżnowali w kontaktach z Niemcami i zdobywali coraz silniejszą pozycję w Niemczech. Udało się Moskwie zwasalizować Berlin?

Relacje niemiecko-rosyjskie opierają się na zasadzie czucia respektu. Oni siebie wzajemnie szanują, uważając, że są państwami o podobnej wadze, że są godni siebie. Uznają się za godnych rywali. Oba kraje na różnych etapach historii próbują zdominować drugie państwo. Niemcy od zawsze mają nadzieję, że zapanują nad Rosją. A Rosja liczy, że jako kraj silniejszy i bardzie zdecydowany któregoś dnia będzie wyznaczać rolę Niemcom, a nie one jej. „Kocham i nienawidzę” - to określa relacje Niemiec i Rosji. Szacunek i zmagania kto kogo zdominuje. Takie stawianie sprawy oznacza, że występuje duże pole do współpracy między tymi państwami. Jednak im dłużej Rosja i Niemcy współpracują tym bardziej prawdopodobne, że dojdzie do konfliktu.

 

Jest dziś niebezpieczeństwo, że Rosja i Niemcy znajdą pole do współpracy w ramach agresywnej polityki Putina?

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ponieważ taka współpraca strategiczna między Berlinem a Moskwą zawsze kończyła się niedobrze, szczególnie dla Polski. Miejmy nadzieję, że obecnie dochodzimy do momentu, w którym Niemcy będą chcieli podjąć zmagania z Rosją. Oni tego nie będą robić w interesie Europy, ale własnym. Oni podejmą te zmagania, by zdobyć pozycję hegemona w Europie Wschodniej, a nie będą chcieli dzielić się Europą z Rosją. Niemcy będą próbowali doprowadzić do zwarcia na gruncie ukraińskim, żeby wyeliminować Rosję.

 

Co to oznacza dla Polski?

Wydaje się, że oferta wspólnego rozbioru Europy Wschodniej jest nieaktualna i należy się spodziewać rywalizacji o Europę. Tak czy owak – czy to będzie porozumienie i rozbiór Europy Wschodniej, czy też rywalizacja o Europę Wschodnią – każdy ze scenariuszy jest dla nas negatywny. Nasz problem polega na tym, że ani strona rosyjska, ani strona niemiecka nie zakłada podmiotowości naszego obszaru. One zakładają swoje panowanie nad nami. I o to Niemcy i Rosja mogą się kłócić. Nikt nie chce Europy Środkowej, jako samodzielnego podmiotu. To kolejny element porozumienia Berlina i Moskwy.

Rozmawiał Stanisław Żaryn