Wydarzenia 20-go lutego 2014 roku w Kijowie wejdą do światowej historii, jako kolejne pytanie o cenę wolności, demokracji, a także samego ludzkiego życia. Faktycznie to koniec postradzieckiej Ukrainy. Od tej chwili zaczyna się historia nowej Ukrainy. Jaką ona będzie - nie wiadomo, ale prawdopodobne jest, że nikomu nie uda się znów wprowadzić jej w stan "letargu".
Stojąc na Majdanie Niezależności 20-go lutego w Kijowie, ostrzeliwani przez morderców, Ukraińcy pokazali, jaką cenę gotowi są zapłacić za prawo do głosu, wolności oraz za możliwość decydowania o swoim losie. Pokazali, że nie chcą być niemymi niewolnikami garstki władców, którzy przez swą chciwość i bezkarność stracili rozum. Ludzi rozstrzeliwali po prostu zbrodniarze, bo stróżami prawa, ani żołnierzami nazwać ich nie można. Tego masowego morderstwa nie można niczym usprawiedliwić. Odpowiedzialnych za organizację i uczestnictwo w masowym mordzie trzeba postawić przed Trybunałem Międzynarodowym. Nie z zemsty, ale dlatego, żeby rządzącym na zawsze wybić z głowy pomysł utrzymywania się przy władzy za wszelką cenę.
Właśnie z takich podstawowych praw i wartości, za jakie Ukraińcy wyszli na ulice, wyrosła wolna i demokratyczna Europa, która tę ciernistą i krwawą drogę przeszła wiele lat temu. Jaką cenę Europejczycy gotowi są zapłacić dziś i jakich podjąć się działań, by ugruntować europejskie wartości - oto pytanie.
Niewątpliwie los Ukrainy leży w rękach samych Ukraińców. Nikt inny nie może zdecydować, jak będzie wyglądał ich kraj. Sądząc z ceny, jaką płacą dziś za prawo nazywania się wolnymi ludźmi, za godność i możliwość wpływu na przyszłość swojego kraju, Ukraina będzie demokratyczna i europejska.
Pozostaje pytanie, jak wielką cenę przyjdzie za to płacić i jak ciężkim okaże się ten szlak. A lekkim nie będzie na pewno, o czym świadczy błyskawiczne "przefarbowanie się" polityków i urzędników. Jak w popularnym teraz żarcie "rozprawiliśmy się z Janukowyczem, teraz czas brać się za opozycję". Niestety jest w tym ziarno prawdy.
Od samego początku protestów w listopadzie 2013 roku W. Janukowycz i jego otoczenie nieustannie wzmagali poziom przemocy wobec obywateli Ukrainy, którzy niegdyś nadali mu prawo nazywania się prezydentem tego kraju. Janukowycz na studencki "karnawałowy" wiec odpowiedział milicyjnymi pałkami. W odpowiedzi na protest przeciwko użyciu siły oraz żądanie ukarania winnych - cynicznie zgodził się na okrągły stół - a w nocy spróbował siłą "oczyścić" plac. Odpowiadając na protesty przeciwko dyktatorskim prawom przyjętym 16-go stycznia, z naruszeniem wszelkich procedur, zaczął strzelać.
Przez cały ten czas europejscy politycy wyrażali swój niepokój i zakłopotanie oraz starali się rozmawiać z Janukowyczem symbolicznym, politycznym językiem. Niestety Janukowycz i jemu podobni rozumieją tylko jeden język - siły. Teraz europejscy politycy robią tę samą pomyłkę z Putinem.
Eskalację przemocy udało się czasowo powstrzymać na początku lutego, kiedy w ścianach parlamentu zaczęto poszukiwać kompromisu. Wiele nadziei pokładano w posiedzeniu Rady Najwyższej z 18-go lutego, kiedy to władza obiecała pójść na kompromis z opozycją, przywrócić Konstytucję z 2004 roku, parlamentarno-prezydencką formę rządzenia i stworzyć rząd koalicyjny. Jednak 18-go lutego większość przedstawicieli partii rządzącej wyszła z parlamentu odmawiając głosowania.
Dosłownie po kilku dniach od tego wydarzenia Bruksela oświadczyła, że nie planuje wprowadzać sankcji przeciwko ukraińskiej władzy. Natomiast Rosja oświadczyła, że przekaże Ukrainie kolejną transzę (2 mld dolarów), jeśli Janukowycz "ustabilizuje" sytuację w kraju.
Straciwszy wiarę w rozegnanie protestów, nawet siłą, władza 20-go lutego zdecydowała się przejść wprost do fizycznego zniszczenia protestujących ludzi, mając nadzieję, że ci, którzy przeżyją, po prostu rozbiegną się ze strachu.
Kiedy 20-go lutego ministrowie spraw zagranicznych Polski, Francji i Niemiec prowadzili rozmowy z Janukowyczem, w tym samym czasie snajperzy rozstrzeliwali ludzi na Majdanie Niezależności. W ciągu jednego dnia zabito prawie stu ludzi. Między innymi strzelano z dachów do lekarzy, którzy starali się nieść pomoc poranionym oraz w dziennikarzy. Przypominało to kryminalną operację, która miała jeden cel - zastraszyć cały kraj, żeby ludzi rozeszli się i na zawsze porzucili próby protestowania na ulicy.
To wszytko wydarzyło się na początku XXI stulecia, w centrum Europy...
Dopiero w następstwie tych tragicznych wydarzeń kraje Unii Europejskiej ogłosiły wprowadzenie sankcji przeciw przedstawicielom ukraińskiej władzy. Przez cały ten czas Rosja otwarcie wywierała nacisk na Ukrainę. Wielu obywateli Ukrainy jest przekonanych o tym, że siłowy scenariusz rozwoju sytuacji został napisany w Moskwie, a jego celem jest podsycanie chaosu na terytorium tego kraju. Podobna taktyka dobrze sprawdziła się już w Osetii, Abchazji, Naddniestrzu i innych "problematycznych" strefach byłego Związku Radzieckiego. Nie ma w tym niczego dziwnego, zważywszy na to, że dla wielu rosyjskich polityków niezależna Ukraina - to "historyczne nieporozumienie". Na tle rozpaczliwych prób W. Putina, mających na celu odrodzenie "imperium" w ramach Unii Celnej, europejska i demokratyczna Ukraina to "wyrok" dla tego Neoradzieckiego Związku, na samym początku jego istnienia.
Na tym tle, tylko kraje byłego bloku sowieckiego - w szczególności Polska, Czechy, kraje Bałtyckie - wykazały rozumienie znaczenia tego, co dzieje się na Ukrainie. I wspierały Ukraińców, doskonale pamiętając dni sowieckiej dominacji oraz cenę którą musieli zapłacić, żeby pozbyć się totalitarnego dziedzictwa. Wielu Polaków pomagało walczącym Ukraincom w różne możliwe sposoby.
Co gotowa jest zrobić Unija Europejska, aby obywatelom jednego z największych krajów Europy, w samym jej centrum, pomóc zdobyć i utrzymać prawo do życia, europejskich perspektyw i lepszej przyszłości? Obywatelom, którzy ceną swoich żyć udowadniają, że nie są niewolnikami, ale wolnymi ludźmi, a ich kraj - to prawdziwa Europa, nie tylko w sensie geograficznym, ale też duchowym.
Od odpowiedzi na to pytanie zależy nie tylko los Ukrainy, lecz w jeszcze większej mierze - przyszłość samej Europy! To, jak i czym zakończą się obecne wydarzenia na Ukrainie, wyznaczy jej przyszłość na wiele kolejnych lat. Lecz również wyznaczy przyszłość Europy. Jaki będzie jej sens, jakie wartości będą ją jednoczyć i na jakim fundamencie będzie budować ona swoje dalsze istnienie.
Ukraina okazała sie dla Europy ogromnym problemem. Nie tyle dlatego, że wewnątrz Ukrainy jest wiele problemów, ale przede wszytkim dlatego, że stała się dla Europy zwierciadłem, w którym zobaczyła ona swoje problemy, obawy i słabości. Są one przejawiem kryzysu w samej Europie. Ukraińcy często postrzegają kogoś (jedni Rosję, inni Europę) jako tego Innego, w relacji z którym, określają własną tożsamość i los. Lecz okazało się, że Ukraina dla Europy również jest takim Innym, w spotkaniu z którym, pojawia się i określa dzisiejsza idea współnej Europy.
Metafizyczny środek Europy, ten bolesny punkt, znajduje się teraz na placu o wyrwanej kostce brukowej - na Majdanie Niezależności w Kijowie. Jak powiedział francuski filozof i działacz społeczny Bernard-Henri Levy: "Ukraina - serce Europy. Jeśli Ukraina będzie zmuszona powrócić do sowieckiego jarzma, Europa nie będzie istnieć. To będzie jej duchowy koniec".
Jaką będzie Europa jutro - decyduje się teraz na ulicach miast i wiosek Ukrainy. Czy idea zjednoczonej Europy jest w stanie znów rozpalić serca, zaproponować nowy sens i wizję przyszłości zależy od tego, co zrobią obywatele Unii Europejskiej dla wsparcia europejskiego rozwoju Ukrainy. Czy przeciwstawią coś bezprecedensowemu naciskowi Rosji na Ukrainę, która właśnie stara się pozbyć postradzieckiej przeszłości i "dorobku czasów niezależności", w postaci oligarchiczno-klanowego systemu. Czy Europejczycy oddadzą inicjatywę Rosji, decydując się na pozostanie w swoich przytulnych domkach ze swoimi nierozstrzygniętymi problemami, skazując siebie na powolną niepamięć...
Oleksii Polegkyi prowadzi badania naukowe w Instytucie Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego i Dziale Badań Komunikowania Politycznego na Uniwersytecie w Antwerpii. Otrzymał tytuł magistra filozofii w Narodowym Uniwersytecie Tarasa Szewczenki w Kijowie. Był uczestnikiem L. Kirkland Fellowship Program, Erste Foundation Fellowship oraz Open Society Foundation Fellowship Program. Od wielu lat pracuje w dziedzinie analizy politycznej i filozofii społecznej. Publikuje artykuły dotyczące transformacji postkomunistycznej w Europie Wschodniej, integracji europejskiej i budowaniu tożsamości w przestrzeni poradzieckiej.
Tłumaczenie z ukraińskiego: Ola Mikulska, korekta: Mateusz Kalnik
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/188579-oleksii-polegkyi-dla-wpolitycepl-za-nasza-i-wasza-wolnosc-to-czym-zakoncza-sie-obecne-wydarzenia-na-ukrainie-wyznaczy-jej-przyszlosc-na-wiele-kolejnych-lat
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.