Skoro my żałujemy paru groszy na leczenie bojowników Majdanu, to czy możemy mieć pretensje do krajów, które unikają poważniejszych sankcji z obawy przed miliardowymi stratami?

Polscy euroentuzjaści nie kryli zachwytu, że ukraiński Majdan stanął, przynajmniej na początku, pod flagą z dwunastoma gwiazdkami na błękitnym tle.  "To jedyne miejsce na ziemi, gdzie ludzie oddali swoje życie za idee integracji europejskiej" - mówił z dumą, w Sejmie, podczas sejmowej debaty, Donald Tusk. Nie dodał, że wielu zostało rannych. Tych Polska, w słusznym odruchu, otoczyła opieką. Przez pierwsze tygodnie mogli się leczyć w naszych szpitalach.

Niestety, determinacji w niesieniu pomocy nie starczyło na długo. W komunikacie MSW sprzed kilku dni czytamy:

Od tragicznych wydarzeń w Kijowie minęły już niemal trzy tygodnie i od tego czasu osoby poszkodowane w starciach na Majdanie były sukcesywnie hospitalizowane w polskich szpitalach. W związku z tym, że obecnie obywatele Ukrainy mogą być już bez przeszkód i dodatkowych ryzyk leczeni w ukraińskich placówkach służby zdrowia, koordynatorzy akcji, w tym MSZ, nie zakładają już konieczności przyjmowania nowych pacjentów z Ukrainy.

A więc dość, już nie będziemy więcej płacić za leczenie bojowników z Euromajdanu (choć ich liczba musi być siłą rzeczy dość ograniczona, a rany postrzałowe dość łatwo rozpoznać). Europa spod flagi z gwiazdkami pokazała Ukraińcom, jak wygląda "idea europejska" w polskim wydaniu. Stawiajcie się skorumpowanym gangsterom u władzy, stawiajcie się Rosjanom, ale jeżeli w boju odniesiecie rany, i nie zdążycie na leczenie w "okienku transferowym", to leczcie się w swoich, ubogich i niedoposażonych szpitalach. Europejczycy z Warszawy najwyżej pochwalą się waszą ofiarą z jakiejś trybuny.

Do tej pory z leczenia w Polsce skorzystało 121 osób rannych na Majdanie. Czy warto psuć ten dorobek solidarności odwołując całą akcję pomocy w chwili, gdy z pewnością i tak niewielu rannych może jeszcze potrzebować leczenia?

Warszawa nie tylko próbuje oszczędzać na sprawie, na której oszczędzać się nie powinno, zwłaszcza jeśli coś się majdanowcom obiecało - a przecież decyzja o otwarciu szpitali była rodzajem obietnicy, nie podawano daty zakończenia "operacji". Warszawa czyni jeszcze gorzej: daje innym krajom lekcję cynizmu i egoizmu. Skoro my żałujemy paru groszy na leczenie kilkudziesięciu osób (konkretnie: nie chcemy nadwyrężać budżetu MSW), to czy możemy mieć pretensje do tych krajów, które unikają poważniejszych sankcji jak ognia? One boją się strat znacznie większych, miliardowych.

Jeśli nas nie stać na małe poświęcenia, czego możemy wymagać od innych?

A jeżeli nie możemy od innych wymagać wiele, to pozostaje nam czekać. Na Putina.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych