Publicysta „Newsweeka” – tak, tego „Newsweeka” - popełnił artykuł, który odziera ze złudzeń tych, którzy je jeszcze mieli. Marcin Meller pisze bowiem tak:

Zabawa się skończyła. Pobawiliśmy się, segregując śmieci, roztkliwiając się nad glutenem, płacząc nad dziurą ozonową, paradując z piórami w tyłku, fajnie było, a teraz Wowa Putin przypomniał nam, na czym polega prawdziwa polityka: […] Możecie się bawić waszymi zabawkami, odprawiać egzekwie nad prawami gejów, przejmować się podpisanymi umowami, a ja się bawię w miejską dżunglę. Podpadniesz mi, zbierasz łomot. No i co frajerzy?

Meller przestrzega, że Putin puka już do naszych drzwi i na nic zdaje się udawanie, że to do sąsiadów, że nas nie ma w domu. I na nic też zda się zaklinanie rzeczywistości, wiara, że jest jakaś, inna, lepsza Rosja.

Mam przyjaciół Rosjan, którzy nienawidzą Putina. Ale dzisiejsza Rosja to Putin, regularnie wybierany w wyborach i cieszący się tym większym poparciem, im brutalniej się rozpycha, i nikt tego nie zmieni

- zarzeka się Meller kpiąc niemiłosiernie z Adama Michnika i „Gazety Wyborczej”.

Publicysta wprowadza tym zresztą w niejaką konfuzję nie lemingów, które – z definicji – łykają wszystko, ale swych prawicowych oponentów. Bo jakże to, ten łajdak i zdrajca pisze na łamach tygodnika Lisa to samo, co napisalibyśmy my, gdyby starczyło nam talentu? Nie może tak być!

Strażnicy świętego prawicowego ognia nie dali się jednak zwieść. Oni wiedzą, iż Meller nie przyszedł się w owym ogniu zagrzeć. Nie, on przyszedł go podstępnie zgasić. I orzekli: Meller może i napisał słusznie, ale za późno. Prawicowe dziewczęta i chłopcy wiedzą też, że nie zrobił tego z własnej woli. To partia tudzież Lis - co zresztą na jedno wychodzi - mu kazała.

Nie bronię Mellera, który potrafi bronić się sam. Nie bronię Mellera, z którego dziewięcioma na dziesięć tekstów drastycznie się nie zgadzam. Bronię zasady, że czasem nawet ktoś, z kim się zwykle spieramy może mieć rację.

Bronię, jak sądzę, resztek zdrowego rozsądku.

PS. A teraz piszcie, drodzy czytelnicy, że aplikuję do mellerowego salonu, mam kłopoty ze spłatą kredytu, sam jestem łajdak gorszy od Mellera, pijak i w dodatku Żyd. Ściskam was serdecznie i całuję gorąco.