wPolityce.pl: Jak pan ocenia – określany już „popisowym” transfer Michała Kamińskiego i wskoczenie na pierwsze miejsce list Platformy w Lublinie?

Adam Bielan, europoseł, polityk Polski Razem, były współpracownik Michała Kamińskiego: Jestem zdziwiony, że w krótkim czasie można tak radykalnie zmienić poglądy. Dotąd wydawało mi się to niemożliwe. Jednocześnie współczuję Michałowi Kamińskiemu, że będzie prowadził kampanię takiej partii jak Platforma Obywatelska i bronił dorobku tego bardzo słabego przecież rządu. Tym bardziej że pamiętam jak źle oceniał tę formację jeszcze kilka lat temu.

Jak należy rozumieć taki krok ze strony Platformy Obywatelskiej? To jest nagrodzenie makiawelizmu?

Michał Kamiński ma być, jak sądzę, listkiem figowym, który przykryje mocny skręt w lewo Platformy. Skręt wyraźnie widoczny na listach wyborczych: Danuta Hubner „jedynką” w Warszawie, i jednocześnie po Jacku Protasiewiczu przewodniczącą delegacji PO w Parlamencie Europejskim; Dariusz Rosati - „jedynką” w w Szczecinie, minister Kozłowska Rajewicz w Poznaniu.


Czy Michał Kamiński może być wiarygodny dla wyborców Platformy? Premier mówi, że wybacza mu dawne, ostre wypowiedzi...

Jestem ciekawy, czy Michał Kamiński w ogóle za nie przeprasza. Jeżeli premier wybacza, to rozumiem, że Michał za nie przeprosił. Chciałbym od niego usłyszeć czy przekreśla wszystko co mówił i robił przez tyle lat swojej działalności politycznej. Natomiast jeśli chodzi o jego wiarygodność dla wyborców Platformy, to tego nie jestem w stanie przewidzieć.


Polityk wsławił się tym, że jeździł do Pinocheta, mówił wprost o „pedałach”... Czy wyborcy Platformy mają tak krótką pamięć jak premier?

To czas pokaże. Pamiętamy przypadek Mariana Krzaklewskiego, którego transfer do Platformy i wystawienie w wyborach do Parlamentu Europejskiego się nie udały. Ale z drugiej strony jest też kazus przejścia z obozu Prawa i Sprawiedliwości – bo on nie był członkiem PiS-u – Radosława Sikorskiego czy Pawła Zalewskiego. Oni zdobyli mandaty. Michał Kamiński przez wiele lat, jako wyrazista osoba z otoczenia śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, miał tendencję do ostrego wchodzenia w spór z Platformą. Trudno więc dziś przewidzieć jak zareagują na to wyborcy PO.

 

Nie można zapominać, że Michał Kamiński przez ostatnie miesiące krytykował Prawo i Sprawiedliwość, w związku z czym był często i chętnie zapraszany do mediów. Czy w PO to wystarczy aby dostać się na eksponowane miejsca?

Michał Kamiński bardzo mocno krytykował PiS, a jednocześnie zapewniał, że nie ma zamiaru wstępować do Platformy oraz, że nic od niej nie dostanie, a krytyka Prawa i Sprawiedliwości jest całkowicie bezinteresowna. Dziwię się więc, że tuż przed wyborami przyjął propozycję Platformy. To naturalne, że pojawiają się teraz głosy, że jest to pewnego rodzaju nagroda za jego działalność.

Jeśli chodzi o samą kampanię Platformy: czy pana zdaniem na tej retoryce ukraińskiej, wojennej Platforma może wygrać te wybory? Skorzysta na tej nowej sytuacji?

Tak. Uważam, że Platforma, jak dotąd, bezwzględnie wykorzystuje tę sytuację do swoich celów partyjnych i dzisiaj niestety nikt rozsądny nie może wykluczyć, że mimo fatalnych notowań tego rządu, akurat w wyborach europejskich może uzyskać lepszy wynik. Szczególnie, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest niska frekwencja i profil wyborców, którzy idą wówczas do urn bardzo odpowiadał dotąd profilowi wyborców Platformy. Pamiętajmy, że w ostatnich eurowyborach uzyskała najlepszy wynik w historii wyborów w Polsce – 44 proc.


W tej retoryce ukraińskiej Platforma przyjęła retorykę PiS-u, więc pojawia się tu pytanie o wiarygodność, skuteczność dotychczasowej polityki obozu władzy. Czy elektorat to „kupi”?

To są ważne pytania, ale odpowiedź na nie poznamy dopiero 25 maja.

Jaka w tym momencie jest szansa dla mniejszych ugrupowań, takich jak Polska Razem? Ukraina zmieniła ten obraz polskiej sceny politycznej, także poprzez jedność poglądów. W takiej sytuacji jak można prowadzić kampanię, jak można się różni?

To jest wyzwanie dla osób, które będą prowadziły kampanię. Jednak trzeba pamiętać, że właściwa walka o wyborców zacznie się dopiero po świętach Wielkanocnych. To jest ten czas kiedy nowe ugrupowania mogą liczyć na zainteresowanie ze strony wyborców, na przychylność, wysłuchanie naszej oferty. Nie będzie łatwo, ale wierzę, że sobie damy radę.


Odnosząc się jeszcze do stosunków polsko-rosyjskich: czy w momencie kiedy Polska tak mocno poparła Ukrainę jest możliwy zwrot w śledztwie smoleńskim? Czy w trakcie kampanii Putin może zagrać jakąś kartą smoleńską?

Z pewnością może, ale tylko po to aby rozgrzać opinię publiczną w naszym kraju, skłócić nas jeszcze bardziej. Nie wierzę, aby kiwnął palcem w celu pełnego wyjaśnienia przyczyn tej katastrofy.

 

Jak informują media, w tym także portal wPolityce.pl, Polska Razem ma zamiar wystawić wspólne listy do PE z Solidarną Polską. Czy w tej plotce jest coś z prawdy?

Jarosław Gowin już komentował te plotki. To prawda że otrzymaliśmy od Solidarnej Polski ofertę współpracy ale żadna decyzja o wspólnych listach nie zapadła.


Dziękuję za rozmowę,

rozmawiała Anna Sarzyńska