"Wyborcza" przyznaje się do porażki w swej walce z polskim patriotyzmem, czy chce na nim zarobić? Czerska robi cykl reportażowy o Żołnierzach Wyklętych z okresu, gdy walczyli oni z Niemcami

fot. wPolityce.pl/ "GW"
fot. wPolityce.pl/ "GW"

Półstronicowa reklama w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” zapowiada cykl reportaży pt. „Prawdziwi bohaterowie „Kamieni na szaniec. Zośka, Alek Rudy i inni. Młodzieżowa konspiracja. Jak harcerze zostali „polskimi bandytami”.

Wypada zapytać, czy któryś z artykułów w ramach cyklu opublikuje np. major Zygmunt Bauman? Ten publicysta m.in. „Wyborczej” ma spore doświadczenie w kwestii zwalczania „bandytów”, co prawda nie w czasie okupacji niemieckiej, lecz późniejszej – sowieckiej, której ten jako - funkcjonariusz zbrodniczej formacji Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego - oddanie służył. KBW polowało na tych, których nie zdołali zabić Niemcy. Także żołnierzy-harcerzy. Członkowie Batalionu Zośka, ci którzy przeżyli wojnę – byli wrogiem publicznym dla komunistów. Mjr. Bauman mógłby podzielić się swoimi wspomnieniami jak bardzo dawni harcerze szkodzili powojennej Polsce. Jego Polsce.

Jednak z pewnością tak nie będzie. Oby stało się inaczej, ale zapewne „Gazeta Wyborcza” umiejętnie rozdzieli temat walki członków Szarych Szeregów. Opisze zmagania tylko z jednym okupantem, a pewnie przemilczy walkę z drugim, którego symbolem jest publicysta „GW” mjr. Bauman i przodkowie części redaktorów dziennika z ul. Czerskiej.

Nie ma wątpliwości, że „Gazeta Wyborcza” robiąc cykl o ludziach, o których pamięć najchętniej zostawiłaby pod zwałami ziemi na „Łączce” na cmentarzu powązkowskim, chce spróbować finansowo coś ugrać na rozbudzonym patriotyzmie Polaków, zwłaszcza młodych ludzi, którzy zainteresowali się historią Żołnierzy Wyklętych. Na tym samym patriotyzmie, którym pracownicy redakcji przy ul. Czerskiej na co dzień gardzą. Chce pewnie w ten sposób powtórzyć manewr z cyklami papieskimi z lat 90., gdy Jan Paweł II pielgrzymował do kraju. „GW”, walcząca na swych łamach z religią katolicką, z przyczyn finansowych podczepiała się pod to ważne dla katolików wydarzenie.

Jednak obecnie jesteśmy o kilka lat mądrzejsi i wypada pokazać redaktorom „Wyborczej” gest Kozakiewicza. Niech się zajmą bliższymi im ideologicznie tematami, a nie historią Polski.

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...