Solidarna Polska broni ks. Isakowicza-Zaleskiego: „Został on w nikczemny sposób zaatakowany tylko dlatego, że śmiał mieć inne zdanie niż p. Sakiewicz et consortes”

fot. isakowicz.pl
fot. isakowicz.pl

W ostatnim numerze „Gazety Polskiej” jej naczelny Tomasz Sakiewicz bezpardonowo zaatakował ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, oskarżając go, że jest "jednym z niewielu Polaków, którzy (…) stanęli po stronie Moskwy" oraz że ma „krew na rękach” zabitych na Majdanie. Obok tego haniebnego pomówienia nie wolno nam przejść obojętnie. Dlatego zwracam się do wszystkich ludzi dobrej woli o podpisanie tego listu otwartego.

Mieczysław  Golba

Poseł na Sejm

Rzeczypospolitej Polskiej

 

List Otwarty w obronie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego

My, niżej podpisani, stanowczo protestujemy przeciwko niszczeniu  i zawłaszczaniu debaty publicznej przez środowisko „Gazety Polskiej”  i jej redaktora naczelnego, którzy przypisują sobie przymiot posiadania jedynej racji, a wszystkich inaczej myślących pomawiają o współdziałanie z wrogami polskiego państwa i narodu. Szczytem dziennikarskiego bestialstwa jest ich postępowanie wobec ich wieloletniego współpracownika i publicysty  ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, którego w swojej zapiekłości uczynili agentem Moskwy. Tego typu zachowanie jest po prostu niegodne.

Można mieć inne zdanie od Ks. Tadeusza, czy nawet istotnie różnić się w poglądach na polską politykę, czy sprawy polskiego Kościoła. Jest on bowiem osobowością wyrazistą i ma takież same poglądy.  Spór z nim rozwiązywać należy uczciwą polemiką,  a nie politycznym „ pałkarstwem”.

Nie możemy się zgodzić na to, aby bezkarnie opluwano i niszczono osobę, bo jest bezkompromisowa w obronie prawdy o ludobójstwie Polaków na Wołyniu  i Małopolsce Wschodniej i przypomina, jakie są poglądy i cele nacjonalistów ukraińskich.

Czy trzeba przypominać, że ks. Tadeusz był jednym z najbardziej aktywnych księży niezłomnych; że za swoje zaangażowanie dla Polski zapłacił wolnością i fizycznym cierpieniem? Czy mamy zapomnieć, że to On przypominał nam o pomordowanych na Wołyniu, gdy wskutek niezrozumiałej poprawności politycznej o wydarzeniach tych w  oficjalnych doniesieniach po prostu milczano?

Ks. Zaleski potępił rozlew krwi na Majdanie, potem rosyjską agresję na Krym.

Dziś został on w nikczemny sposób zaatakowany tylko dlatego, że śmiał mieć inne zdanie  niż p. Sakiewicz et consortes, niż środowisko, które forsuje ideologiczny totalitaryzm: jedna myśl, jeden redaktor, jedna partia, jeden przywódca. Nie potrafi przez to dostrzec prawdy tego, co dzieje się na Ukrainie. Prawdy, że ukraiński nacjonalizm nie jest wcale taki czysty  i niewinny, a  jak wskazuje b. ambasador RP w Kijowie, dr Jerzy Kozakiewicz - oparty jest  na „teorii dwóch wrogów”: Polski i Rosji.

A przecież ks. Tadeusz opisywał prawdę, gdy zwracał uwagę na fakt, że we władzach Majdanu było wielu ekstremistów nacjonalistów. Widzieli to Polacy na ekranach swoich telewizorów. Widział to pan Sakiewicz i jego przywódca Jarosław Kaczyński, gdy udzielali poparcia protestującym na Majdanie. Licznie powiewające tam czerwono-czarne flagi to nie flagi Ukrainy, ale symbole ruchu banderowskiego. Oleg Tiahnybok, obok którego stał Jarosław Kaczyński, to przywódca skrajnie nacjonalistycznej partii Swoboda. Ten sam, który pomordowane polskie dzieci i ich matki porównywał do robactwa. Notabene, na Tiahnyboka właśnie wskazało Centrum Wiesenthala jako na groźnego antysemitę. Na Majdanie liderom innej ekstremistycznej organizacji Prawego Sektora marzy się odzyskanie Przemyśla i kilkunastu polski powiatów. Tydzień temu ambasador Ukrainy przy ONZ zaprzeczał, że na Wołyniu popełniono ludobójstwo na Polakach i nazywał je „sfabrykowanymi faktami”.

Za takie prawdy ks. Tadeusz został haniebnie zaatakowany, albowiem są one niewygodne dla partii, którą p. Sakiewicz wspiera. Partii, która na bezrefleksyjnej ukrainofilii buduje strategię swojej kampanii wyborczej. Nie mamy wątpliwości, księdza zaatakowano w imię doraźnego interesu politycznego. Przypomina to, że zdejmowanie z druku felietonów to metody cenzury z czasów PRL.

My niżej podpisani protestujemy przeciwko takiej niegodziwości. Solidaryzujemy się w pełni z ks. Tadeuszem. W jego intencji kierować też będziemy modlitwy do Pana Boga.

***

Inicjator listu, poseł Mieczysław Golba, jest mieszkańcem Wiązownicy, w której OUN-UPA w 1945 roku zamordowało ponad 100 mieszkańców w tym  kobiety i dzieci. Podpisy poparcia można składać na stronie:  www.mieczyslawgolba.pl,  www.solidarna.org.pl

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...