Czy rosyjscy agenci mają wpływ na politykę Litwy? Poważny konflikt między ośrodkami prezydenckim i rządowym w Wilnie

uudised.err.ee
uudised.err.ee

Kryzys ukraińsko-rosyjski stał się zapalnikiem poważnego konfliktu na szczytach władzy na Litwie. W zeszłym tygodniu prezydent tego kraju Dalia Grybauskaite oświadczyła:

Na posiedzenia dotyczące kwestii obrony Litwy i NATO nie będę mogła zapraszać przedstawicieli Partii Pracy, a szczególnie jej szefów. Posiadamy informację, że szefowie tej partii znajdują się pod wpływem Kremla. Dlatego chcę wyraźnie oświadczyć obywatelom naszego kraju, że obrona Litwy i krajów NATO nie będzie w kręgu zainteresowań tej partii.

Przypomnijmy, że Partia Pracy założona została w 2003 roku przez milionera rosyjskiego pochodzenia Wiktora Uspaskicha. W wyborach parlamentarnych w 2012 roku ugrupowanie to dostało najwięcej głosów (19,82 proc.) i weszło w skład centrolewicowej koalicji rządowej.

Pani prezydent nie pozostała gołosłowna i na posiedzenie Państwowej Rady Bezpieczeństwa i Obrony Litwy nie zaprosiła marszałka Sejmu, a zarazem liderki Partii Pracy – Lorety Grazuziniene oraz Arturusa Paulauskasa – przewodniczącego parlamentarnej komisji bezpieczeństwa narodowego i obrony. Bezpośrednim powodem zwołania posiedzenia był nie tylko kryzys ukraiński, lecz także niezaplanowane wcześniej rosyjskie ćwiczenia wojskowe w obwodzie kaliningradzkim, łamiące wcześniejsze ustalenia międzynarodowe oraz zaobserwowana przez litewskie służby wzmożona aktywność szpiegowska Moskwy na terenie ich kraju.

Przypomnijmy, że podczas ubiegłotygodniowego szczytu Unii Europejskiej w Brukseli Dalia Grybauskaite stwierdziła, iż Rosja „staje się niebezpieczeństwem dla Europy”. Litewska prezydent powiedziała:

Europa powinna zrozumieć, że to, co robi Rosja, jest próbą zmiany granic wytyczonych po II wojnie światowej. Obecnie dzielona jest Ukraina, później przyjdzie czas na Mołdawię, a końcu mogą się dobrać do krajów bałtyckich i Polski.

Mówiąc wprost i bez niedomówień, litewska prezydent stwierdziła, iż w koalicji rządowej znajduje się Piąta Kolumna Rosji, czyli po prostu zdrajcy ojczyzny. To bardzo poważne oskarżenie. Jeżeli zostało ono rzucone publicznie, to wymaga publicznego wyjaśnienia. Znając historię podbojów dokonywanych przez Rosję, takie oskarżenie nie jest nieprawdopodobne, bo Moskwa dysponowała zawsze rozbudowaną agenturą w krajach, które chciała zdominować.

Kto następny na tej liście, według Grybauskaite? Mołdawia, Estonia, Łotwa, Polska…

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...