Świat zachodni zbiera teraz plony tego. co sam zasiał. Dopuszczał Putina do salonów, uważał go, wbrew faktom za człowieka demokracji, traktował go nie jako bandytę, którym on od początku był, nosił go na rękach, uważał za wspaniałego lidera - mówi Krystyna Kurczab - Redlich, dziennikarka i reportażystka, wieloletnia korespondentka w Rosji.
wPolityce.pl: Dla człowieka, który mieszka na zachód od Rosji jest czymś niewyobrażalnym to, w jaki sposób Rosjanie wierzą Putinowi. Czym to jest spowodowane, tylko propagandą?
Krystyna Kurczab-Redlich: Od czternastu lat Rosjanie są poddawani totalnemu praniu mózgów. Jeszcze Putin nie wstąpił na Kreml oficjalnie, a zdarzyło się to 7 maja 2000 roku, a już przystąpił do likwidowania największej opozycyjnej stacji telewizyjnej, czyli NTW. Równocześnie likwidował cały holding wolnej prasy, opozycyjnej wobec Kremla, a należący do Władimira Gusińskiego. Zmusił go do wyjazdu, zabrał mu tyle majątku, ile mógł, ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że właściwie przestały istnieć wolne media. Teraz proszę sobie wyobrazić, że od 14 lat, dzień w dzień, Putin, który jest zwierzęciem medialno-wirtualnym, który zdaje sobie sprawę z siły telewizji, z medium, które jest najważniejsze dla co najmniej 70 proc. Rosjan, pokazuje się w tym medium nieustannie. Pokazuje się jako bohater, usłużni dziennikarze wciąż wychwalają wszystko, co on robi, a równocześnie, co jest bardzo, bardzo ważne zupełnie została zlikwidowana medialnie opozycja.
I taki właśnie obraz dociera do przeciętnego Rosjanina?
Tak, szczególnie do tych, którzy żyją poza wielkimi miastami, a tych wielkich miast jest najwyżej siedem. Przede wszystkim Moskwa i Petersburg, ale powiedzmy, że jeszcze kilka innych. Rosjanie zostali właściwie odcięci od rzeczywistości.
A co z internetem, który odegrał wielką rolę np. przy okazji rewolucji arabskiej? W Rosji to tak nie działa?
Internet nie jest w posiadaniu więcej niż 50, maksymalnie 57 procent ludzi. To i tak dużo, ale to są tylko ludzie młodzi i przeważnie z miast. Trudno uznać za powszechne stwierdzenie, że większość Rosjan weryfikuje internetowo rzeczywistość podawaną im przez telewizję. Tak nie jest. I jeżeli od 14 lat nie istnieje opozycyjne zdanie w telewizji, jeżeli istnieje tylko jedna „prawda” i to bardzo daleka od rzeczywistości, to ci ludzie, jak pewnie stałoby się z każdym innym narodem, po prostu poddają się temu co widza i słyszą.
Administracja kremlowska była i jest fantastycznie przygotowana do uprawiania propagandy. W tej chwili, to, co się dzieje w kwestii Ukrainy, jeśli idzie o Krym, to jest majstersztyk propagandy. Już widzę wspaniale przygotowane filmy, które udowadniają historyczną przynależność Krymu do Rosji. To jest prawda, ale zupełnie pomija się umowy z Ukraina, które były zawiązane jeszcze za Jelcyna z Leonidem Krawczukiem. Pomija się także współczesne fakty historyczne. A ludzie z Majdanu przedstawiani są tylko i wyłącznie jako banda banderowców. Powszechnie także propagowane są informacje, że tam na Majdanie większość ludzi było pod wpływem narkotyków i to nieprawda, że byli ostrzelani i ranni. A w szpitalu znaleźli się, bo przechodzą teraz odwyk. I 70 procent Rosjan wchłania w siebie takie rzeczy, które nie mają kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością.
Naprawdę Rosjanie nawet nie przeczuwają, że coś tu może się nie zgadzać?
Od czasów carskich, poprzez komunizm jest szalenie wzmacniane w Rosjanach poczucie imperializmu, poczucie wielkości. To, co zaskakuje każdego, kto zaczyna rozmawiać z Rosjaninem, to to, że przeciętnego Rosjanina cieszył fakt, że wszyscy bali się Związku Radzieckiego. Nie widziano w tym nic negatywnego. Sianie strachu to jest to, co wpojono, jak przedmiot dumy. Oni nie mają absolutnie nic oprócz tego poczucia dumy ze swojego imperium, z bogactwa, z atomu i z siły. A Putin cały czas pokazywał się w fantastycznie odrestaurowanych wnętrzach z przedstawicielami Zachodu. A to na G-8, a to na G-20, a to z różnych innych międzynarodowych okazji. To Rosjanom wystarcza do tego aby pomijać wszystkie zbrodnie Putina od czasu, kiedy rządzi, jak choćby zbrodnia w Czeczenii, jak choćby przyczynienie się do śmierci Aleksandra Litwinienki. Nie chcą widzieć potwornego gwałcenia praw człowieka, wsadzania ludzi do więzienia. Przecież dopiero za Putina wróciła instytucja „więźnia politycznego”, coś czego nie było ani za Gorbaczowa, ani za Jelcyna nie było o tym mowy. Za Jelcyna kulała wolność słowa, ale on opozycyjnych dziennikarzy przyjmował na Kremlu, długo z nimi rozmawiał i niesłychanie ich szanował.
To nie do pomyślenia za Putina…
Putin coraz bardziej żelazną ręką to wszystko obejmował wewnątrz i pokazywał się w blasku tego, co się dzieje na zewnątrz. No i tak pozostało w świadomości Rosjan. Nieustannie spychając to, co zrobili Gorbaczow i Jelcyn właściwie do szamba, Putin twierdził, że to skandal, co oni zrobili. Krytykował osiągnięcia poprzedników, przez to uwypuklał własne, wielkie dokonania, które polegają na „podniesieniu Rosji z kolan”. Czyli przynależność do świata demokratycznego, do której zmierzał Jelcyn miało być niby „opuszczaniem Rosji na kolana”.
Mówi się teraz o ewentualnym nałożeniu sankcji na Rosję i Putina. Czy jest to w ogóle możliwe?
Z tymi sankcjami to wierutna bzdura. Mówi się np. o odcięciu kont oligarchów w Londynie, ale przecież bardzo wielu z tych oligarchów uciekło przed Putinem. To są uciekinierzy przed więzieniem, aby uniknąć losu Chodorkowskiego. Jeżeli należałoby nałożyć na kogoś sankcje to osobiście na Putina, ale akurat jego majątek jest właściwie ulokowany w trzeciej co do wielkości na świecie kampanii naftowej Gunvor, której jest niejawnym współwłaścicielem. A po drugie jego majątek efektywny jest zapewne w bankach w Monako, bo on się bardzo przyjaźni z księciem Albertem, a do tych kont nie ma żadnego dojścia, bo banki w Monako nie udostępniają wejścia na swój teren żadnym prokuratorom. Więc on sobie z tego kpi. Kogo jeszcze możemy tam ukarać? Ministra obrony Szojgu? Też nie, bo oni są tak wspaniale zabezpieczeni przed wszelkimi tego rodzaju sankcjami, że mogą sobie z tego kpić. Jedyne, co rzeczywiście można by zrobić, to zablokować możliwość wyjazdu na Zachód wszystkim Rosjanom. Poprzez blokadę wiz rzeczywiście odczuliby, że dzieje się coś takiego, czemu świat się sprzeciwia.
A czy to doprowadziłoby do jakichś ustępstw, czy wręcz przeciwnie?
Ten kij, niestety ma dwa końce. Oni mogliby się jeszcze bardziej poczuć jak w oblężonym obozie, a to ich jeszcze bardziej zmobilizuje wewnętrznie do walki z tą blokadą, czyli z zachodnim światem. A walka ze Stanami Zjednoczonymi i z Zachodem to jest główny sztandar, z którym Putin właściwie wszedł na Kreml. Ja napisałam na ten temat artykuł już w 2002 roku i, niestety wszystko to, co tam było napisane się sprawdza. To było zebranie jego antydemokratycznych zachowań plus plany na przyszłość. To wszystko były zadania Specnazu, rozmawiałam z nimi i oni mówili: Putin kreci wam ten wasz demokratyczny film. On jeszcze wróci do Związku Radzieckiego. Przypominam, to było 12 lat temu, także to nic nowego. Świat zachodni zbiera teraz plony tego. co sam zasiał. Dopuszczał Putina do salonów, uważał go, wbrew faktom za człowieka demokracji, traktował go nie jako bandytę, którym on od początku był, nosił go na rękach, uważał za wspaniałego lidera. A za Putina ceny ropy poszły w górę tak wysoko, że mógł sobie za to kupić i wewnętrzne i zewnętrzne poparcie. Niemieccy biznesmeni zaczęli tam lokować wielkie kapitały, dlatego najpierw Schoeder, a teraz pani kanclerz Merkel nie chcąc narazić się swojemu biznesowi, lawirują i nie chcą zerwać kontaktu z dojną krową, jaką jest kapitał rosyjski dla Niemców.
Czyli słowa Merkel, że Putin odleciał na inną planetę są tylko rzucone pod publiczkę?
Nie. Jeżeli normalny człowiek, który widzi, co się dzieje na Ukrainie, słyszy od Putina, ze to banderowcy i narkomani, to widzi, że ten człowiek przestał kontaktować. A najwyższym stopniem kłamstwa jest moment, kiedy kłamiący wierzy w to, co mówi. Putin już wierzy w to, co mówi. Nie do końca wiadomo, jak jest z Ławrowem, ale przecież on też powtarza te brednie. Putin jest otoczony ludźmi, którzy kiedyś tak, jak otoczenie Stalina nie mówiło mu prawdy, tak i ci nie mówią Putinowi prawdy. Bo to jest człowiek, który może od razu pozbawić stanowiska, majątku i wsadzić go do więzienia. Po prostu się go boją.
Jak sytuacja wokół Ukrainy może się rozwinąć, klęska imperium rosyjskiego, czy kolejny tryumf?
Te drgawki się dopiero zaczynają, bo przecież nie skończy się sprawa na Krymie, a Putin zrobi wszystko, żeby wywrócić tę nową władze na Ukrainie. Już dzisiaj słychać, że serwery rządowe są blokowane przez hakerów. Więc będzie uniemożliwiał kontakt tego rządu z własnym narodem. Mogą zablokować internet, mogą zablokować media, będą robić straszliwą dywersję. A ze wschodu, z Doniecka cały czas będą szły kolejne prowokacje. A jeżeli nie uda się doprowadzić do zrywu Ukraińców, to ja się spodziewam, obym się myliła, jakiegoś wielkiego wstrząsu terrorystycznego, którym obciąży się już nie Czeczenów, tylko banderowców. Nagle może wydarzyć się coś takiego, co wstrząśnie całym światem i świat się odwróci od Ukrainy. To znaczy Putin tak sobie to wyobraża.
Rozmawiał Marcin Wikło
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/187475-zachod-dopuszczal-putina-do-salonow-i-nie-traktowal-jak-bandyte-ktorym-jest-teraz-zbiera-tego-plony-nasz-wywiad-z-krystyna-kurczab-redlich
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.