Piotr Duda: "Rząd powinien zadbać o nasze bezpieczeństwo energetyczne. Nie możemy być wiecznie zależni od Rosjan, bo wezmą nas chłodem, głodem i wyłączą nam prąd" NASZ WYWIAD

PAP/Jacek Turczyk
PAP/Jacek Turczyk

Dotychczasowa polityka premiera Donalda Tuska, tzw. polityka ciepłej wody, nie zdała egzaminu. Udobruchanie Putina pod każdym względem nie pomogło. Danie mu olimpiady, organizacja EURO 2012 wspólnie z Ukrainą, przymilanie się Janukowyczowi. Oni mieli swoje cele i pokazali swoje prawdziwe oblicze – mówi przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

 

wPolityce.pl: Na pikietę NSZZ Solidarność przed ambasadą Rosji w Warszawie, potępiającą rosyjską agresję na Ukrainę przyszło dziś ok. 2 tysięcy osób. To więcej niż zebrało się na podobnych protestach w wielu innych miastach w Europie, ale wciąż mało. Czy Polacy są obojętni na los Ukraińców?

Piotr Duda: Nie przywiązuje do tego wagi, demonstracja została zorganizowana na szybko, na gorąco. Przyszli wszyscy ci, którym los Ukraińców nie jest obojętny, którzy mają to w sercu. Musimy oczywiście nad tym pracować, by było nas więcej. Niektórzy nie mogli przyjechać, ale otrzymaliśmy ogromną liczbę maili z wyrazami wsparcia. My robimy to dla narodu ukraińskiego. Większość Polaków solidaryzuje się z Ukraińcami i dzisiejsza demonstracja mnie jeszcze bardziej o tym przekonała. Cieszę się, że w Polsce politycy otwarcie mówią i to jednym głosem, że Ukraina nas potrzebuje. A co z tego wyjdzie? Zobaczymy.

Trudno sobie wyobrazić, żeby Moskwa oddała Ukrainę walkowerem. Co powinien zrobić polski rząd, jakie działania powinien podjąć? Wyrazy potępienia i niepokoju chyba nie wystarczą..

Dotychczasowa polityka premiera Donalda Tuska, tzw. polityka ciepłej wody, nie zdała egzaminu. Udobruchanie Putina pod każdym względem nie pomogło. Danie mu olimpiady, EURO 2012 wspólnie z Ukrainą, przymilanie się Janukowyczowi. Oni mieli swoje cele i pokazali swoje prawdziwe oblicze. Jeden odpowiada za śmierć ponad 100 osób, drugi za okupację suwerennego państwa i ten kierunek trzeba zmienić. A nasi politycy powinni zadbać, jak wielokrotnie mówił NSZZ Solidarność, o nasze bezpieczeństwo energetyczne. My od lat mówimy, że nie będzie wojny konwencjonalnej, tylko energetyczna. To było chyba dwa lata temu, kiedy wybuchł ukraińsko-rosyjski spór o gaz, który odbił się rykoszetem na naszym kraju. Niedawno o mało nie doszło do przejęcia większościowych akcji naszego koncernu chemicznego "Police" oraz Zakładów Azotowych w Kędzierzynie-Koźlu przez Rosjan. Do końca walczyliśmy aby nie sprzedano Lotosu rosyjskim oligarchom. My o tym głośno mówimy, ale liberałowie w naszym kraju twierdzą, że jest globalizacja, że nie możemy się w taki sposób zachowywać. Moim zdaniem trzeba się tak zachowywać. Inaczej Rosja będzie nas rozgrywała jak obecnie rozgrywa Ukrainę.

Dziś mało który z naszych polityków pamięta o błędach, które popełnił w tej dziedzinie..

Właśnie. Pan premier Miller dziś mówi, że trzeba się solidaryzować z Ukrainą. Trzeba mu przypomnieć jak premier Buzek podpisał umowę z norweskim Statoilem na dywersyfikacje dostaw gazu. Co zrobił premier Miller kiedy doszedł do władzy? Anulował ta umowę i podpisał z rosyjskim Gazpromem. Bo dostawy gazu z Norwegii były zbyt drogie. Bezpieczeństwo energetyczne kosztuje. Na tym nie wolno oszczędzać. W listopadzie czekają nas renegocjacje umów gazowych z Gazpromem. Mogą doprowadzić do tego, że będziemy mieli podobną sytuację jak Ukraina. Na wysokości zadania muszą także stanąć USA. Prezydent Barack Obama musi postawić sprawę twardo taj jak niegdyś Ronald Reagan. Związek Radziecki nie zbankrutował od niechcenia, tylko dlatego, że presja USA i całego Zachodu, m.in. gospodarcza, była tak ogromna. Prezydent Obama ma dziś podobne możliwości wywierania presji, choćby gaz łupkowy, i powinien z nich skorzystać. Nie możemy być wiecznie zależni od Rosji. Bo inaczej w końcu wezmą nas chłodem, głodem i wyłączą nam prąd.

Polska miała Solidarność walczącą w okresie komunizmu, Ukraińcy mają Majdan. Czy można porównać te dwa ruchy, czy to ta sama dynamika?

W pewnym sensie tak. Majdan to także szeroki ruch społeczny, zorganizowany przez ludzi, którym zależy na przemianach. Jestem w kontakcie z wolnymi związkami zawodowymi na Ukrainie. Bo są oczywiście związki zawodowe, które sprzedały się Janukowyczowi. Ogólnie, związkowcy tam się trochę pogubili. Dlatego można powiedzieć, że Majdan to rodzaj Solidarności, tej, która była w 1980 roku w naszym kraju. Ukraińcy muszą obecnie jednak pilnować nie tylko politycznych przemian i pójścia w kierunku Unii Europejskiej , ale także tego, co będzie później. Czeka ich walka o to, aby Ukraina nie stała się kolejnym rynkiem zbytu dla UE, albo kolejną kolonią. Tak jak było w przypadku Polski. Zachłysnęliśmy się tą wolnością, a potem się okazało, że nie wygląda to tak pięknie i cudownie. Jesteśmy traktowani jako pracownicy przedmiotowo a nie podmiotowo. I z tym jako Solidarność dziś walczymy i dlatego ostrzegamy pracowników i związkowców na Ukrainie, że muszą tego dopilnować, aby ich nie spotkał podobny los.

- rozmawiała Aleksandra Rybińska

 

 

 

 

 

 

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych