Polskie górnictwo, czyli szlak afer. "Prokuratura nie chciała się wypowiadać na temat tego, czy śmierć Jagiełły będzie miała wpływ na postępowanie dotyczące korupcji w górnictwie"

fot. Ewkaa - Wikipedia CC 3.0
fot. Ewkaa - Wikipedia CC 3.0

Minął tydzień od tajemniczej śmierci Andrzeja Jagiełły, biznesmena z branży górniczej, który był kluczowym świadkiem w mega aferze korupcyjnej w polskim górnictwie. Po jego śmierci szanse na ukaranie skorumpowanych person z górniczego (pół)światka są znikome.

Jagiełło powiesił się w czwartek, 27 lutego, w łazience w hotelu Qubus w Katowicach. Ciało znaleźli pracownicy hotelu, do których z prośbą o zajrzenie do jego pokoju, zwrócili się funkcjonariusze ABW, którzy czekali na Jagiełłę - miał bowiem składać zeznania. Okazało się przy okazji, że mimo iż od dwóch lat Andrzej Jagiełło składał zeznania obciążające inne osoby z branży górniczej, i był kluczowym świadkiem ABW i prokuratury, to nie był w żaden sposób chroniony!

Badamy wszystkie okoliczności, ale dotychczasowe ustalenia wskazują, że mogło to być samobójstwo

- mówi prokurator Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Nieoficjalnie dowiedziałem się, że podczas sekcji zwłok na ciele nie znaleziono żadnych śladów przemocy (co mogłoby sugerować zabójstwo), ani substancji toksycznych.

Zabezpieczyliśmy próbki, które będą poddane dokładnej analizie, co jednak wymaga czasu

– wyjawia moje źródło. Moi rozmówcy nie tają, że Jagiełło od dłuższego czasu był w złej kondycji psychicznej.

Złamał niepisane zasady „omerty”, czyli milczenia jakie obowiązują w naszym środowisku. W biznesie, nie tylko górniczym, był „czarną owcą”. Przegrał w Austrii proces sądowy, którego stawką były miliony euro

– mówi jego znajomy. Czy o tych problemach swego świadka wiedziała ABW? Wątpię.

Andrzej Jagiełło był mocnym graczem w górniczym(pół)światku. Prezes Kopeksu od połowy 2012 r. do maja 2013 r. Gdy zostawał prezesem giełdowego Kopexu, od roku współpracował z ABW i składał zeznania w sprawie korupcji!

Zdecydował się na współpracę po tym, jak oficerowie ABW przeszukali jego dom w Austrii (miał także austriackie obywatelstwo) i znaleźli wiele bardzo ciekawych dokumentów. W zamian za ujawnienie korupcyjnego procederu Jagiełło uzyskał zagwarantowaną bezkarność. Kiedy „układ” Jagiełły z ABW wyszedł na jaw za sprawą kontrolowanego „przecieku” do mediów, to Krzysztof Jędrzejewski, który jest większościowym akcjonariuszem Kopex SA, błyskawicznie zwolnił biznesmena z pracy.

Jagiełło toczył z ABW swoją grę, która w pewnym momencie go przerosła. Zaczął sobie zdawać sprawę ze skali odkrywanej afery, sile naruszonych powiązań i układów oraz możliwych konsekwencjach. Jednak było już za późno. Machina śledcza, uruchomiona jego zeznaniami i przekazanymi dowodami ruszyła.

Od anonimu się zaczęło

Śledztwo w sprawie korupcji zainicjował anonim, który w 2011 r. wpłynął do katowickiej delegatury ABW. Wynikało z niego, że Voest-Alpine zdobywała kontrakty na kopalniach, bo korumpowała ich dyrektorów.

Taki świadek, jak Jagiełło trafia nam się niesłychanie rzadko. Wiedział wszystko. Miał notatki i nagrania wielu rozmów, podczas których padały propozycje łapówek. Był jednym z najbardziej wpływowych biznesmenów branży górniczej. Przez lata kierował fabryką Voest-Alpine Technika Górnicza i Tunelowa w Tychach, która należała do szwedzkiego koncernu Sandvik, i w 2007 r. zmieniła nazwę na Sandvik Mining and Construction, a potem został prezesem giełdowego Kopexu. Na co dzień mieszkał w Austrii, miał podwójne obywatelstwo

– wyjawia jeden z oficerów ABW.

Jagiełło wyjawił w ABW i prokuratorom Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, która prowadzi postępowanie w tej sprawie, że kierując Voest-Alpine, stworzył fundusz łapówkowy dla dyrektorów kopalń oraz prezesów spółek węglowych w całym kraju. Stwierdził, że „inaczej nie byłby w stanie handlować kombajnami, bo każdy decydent domagał się łapówki w wysokości około 10 procent wartości kontraktu”. Kwoty łapówek były naturalnie doliczane do ceny urządzeń. Pieniądze przekazywano w kopertach „pod stołem” albo na numeryczne konta w Austrii.

Co najciekawsze - sprawa korupcji dotyczy nie tylko pracowników śląskich kopalń węgla kamiennego, ale także spółek: KGHM Polska Miedź i Lubelski Węgiel Bogdanka. Według śledztwa przestępczy proceder trwał od lat 90. i dotyczył dokonywania przez spółki i należące do nich zakłady górnicze zakupów urządzeń i maszyn oraz usług w zakresie remontów, serwisu, a także dostaw części zamiennych.

Na podstawie zeznań biznesmena Prokuratura Apelacyjna w Katowicach na razie przedstawiła zarzuty 27 znanym osobom z branży górniczej. Miały przyjąć w sumie 9 mln zł łapówek. Andrzej Jagiełło podczas konfrontacji podtrzymał swoje zeznania.

Zeznania Jagiełły zaszkodziły m.in. Maksymilianowi K., byłemu prezesowi Katowickiego Holdingu Węglowego, a potem Kompanii Węglowej Jagiełło zeznał, że kiedy Maksymilian K. kierował holdingiem, wziął 418 tys. zł łapówek. Rekordzistą miał być Leszek J., były prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Dostał od V-A 1,8 mln zł łapówek. Wśród podejrzanych są również Mirosław K., były prezes Kompanii Węglowej, Marek J., były wiceprezes Południowego Koncernu Energetycznego, Andrzej S., były dyrektor kopalni Mysłowice, Stanisław T., były dyrektor kopalni Pniówek, Jerzy K., były dyrektor kopalni Staszic, czy Jerzy M., były dyrektor zakładu logistyki materiałowej JSW.

Niektóre z tych osób zasiadają na ławie oskarżonych w innym procesie, który dotyczy – jakżeby inaczej – korupcji w górnictwie. Otóż przed Sądem Okręgowym w Katowicach trwa proces 25 osób – byłych i obecnych dyrektorów śląskich kopalń oraz szefów państwowych spółek węglowych. O co są oskarżeni? O to, co w środowisku górniczym jest standardem – o korupcję.

Afera za aferą

Wykryta przez ABW afera wstrząsnęła środowiskiem górniczym, które jest odporne na zatrzymania i areszty swoich menedżerów, bo to się zdarza niemal co roku. Jednak po postawieniu prokuratorskich zarzutów w 2010 r. ówczesny minister gospodarki Waldemar Pawlak odwołał szefów dwóch największych spółek węglowych – Mirosława K. (Kompania Węglowa S.A.) i Stanisława G. (Katowicki Holding Węglowy S.A.). Pawlak ich odwołał, mimo że jego koledzy z PSL wywierali nań silną presję, aby tego nie robił, bo „może to zaszkodzić interesom partii”. Obie spółki od lat są w „kadrowym władaniu” ludowców.

Korumpować menedżerów miała spółka z Katowic Emes-Mining Service (EMS). Ujawnił to ABW współwłaściciel firmy Andrzej B., który pokłócił się o pieniądze ze swoim wspólnikiem – Antonim G. Andrzej B. w zamian za ujawnienie korupcji skorzystał z klauzuli bezkarności (podobnie jak Barbara Kmiecik w innej aferze) i jego zarzuty zostały umorzone. W sądzie wystąpi tylko w charakterze świadka. Jednak w biznesie jest skończony, podobnie jak spółka Emes-Mining Service, która jest w upadłości.

Akt oskarżenia obejmuje lata 2003–2008 wpływowi menedżerowie, a według niektórych moich źródeł – „główni rozgrywający” w branży, mieli przyjąć w sumie ponad 3 mln zł łapówek. Za co? Śledczy twierdzą, że EMS opłacał górniczych „rozgrywających” przy okazji przetargów na warte dziesiątki milionów złotych roboty w kopalniach, za przyspieszenie płatności faktur lub jako prezent za utrzymanie „przyjacielskich kontaktów”.

To nie jedyna afera. Od kilku lat w Prokuraturze Apelacyjnej w Katowicach prowadzone jest postępowanie, w którym do tej pory zarzuty korupcji usłyszało dwadzieścia osób, w tym kilku dyrektorów kopalń. Usłyszeli zarzuty przyjmowania łapówek od pracowników spółki Minova Ekochem z Siemianowic Śląskich, która jest jednym z największych w Europie producentów klejów i pianek do górnictwa. To produkty potrzebne w każdej kopalni, wykorzystuje się je do spajania i uszczelniania skał, tamowania wody czy wypełniania podziemnych pustek.

O wręczanie łapówek podejrzani są dwaj byli wiceprezesi Minova Ekochem oraz kilku pracowników marketingu. Minova jest częścią międzynarodowej grupy kapitałowej Orica, która działa na całym świecie – m.in. w Australii (główna siedziba), Polsce, Czechach, na Ukrainie, w Wielkiej Brytanii i RPA.

Prokuratura nie chciała się wypowiadać na temat tego, czy śmierć Jagiełły będzie miała wpływ na postępowanie dotyczące korupcji w górnictwie.

Wszystkie zgromadzone w toku śledztwa materiały oceni sąd

– mówi  prokurator Leszek Goławski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Jednak nie wiadomo, jak sąd potraktuje zeznania świadka, który nie odpowie już na żadne pytanie.

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...