Olbrzymie pieniądze, propaganda i czerwona szminka. To formuła kremlowskiej telewizji RT czyli Russia Today. Ale nieoczekiwanie zaczyna się sypać. Za sprawą kobiet

fot. You Tube/RT
fot. You Tube/RT

Nie mogę być częścią putinowskiej propagandy

- oznajmiła na wizji Liz Wahl. dziennikarka pracująca dla telewizji RT.

Kilka dni wcześniej jej koleżanka Abby Martin powiedziała w swym programie, że

to, co zrobiła Rosja na Krymie, jest złe.

To musi być nieprzyjemne zaskoczenie dla sponsora RT, czyli Kremla. Piękne Amerykanki zatrudnione w telewizji były jej sekretną bronią. Nie tylko nadawały RT styl glamour, będący częścią marketingowej strategii tej stacji.

Słowa krytyki wobec USA, który padały z lekko nabotoksowanych i pociągniętych czerwoną szminką ust Amerykanek, dla widzów telewizji były dużo bardziej wiarygodne niż gdyby wypowiadały je Rosjanie.

Mogę ci to powiedzieć z pierwszej ręki, że w Russia Today chodzi o rozpowszechnianie putinowskiej propagandy. Chodzi o to, by przyłożyć USA

oświadczyła w wywiadzie dla CNN, oświecona nagle i nawrócona Liz Wahl. Rzuciła pracę waszyngtońskiej korespondentki RT.

Kobiety okazały się więc najsłabszym ogniwem kremlowskiej, anglojęzycznej telewizji. Nie wzięto pod uwagę ich specyficznej wrażliwości.

Intryguje mnie, jakie są motywy amerykańskich dziennikarzy, którzy pracują dla Russia Today. Duże pieniądze, bez wątpienia. Tak duże, że stacja kupiła Larry'ego Kinga, legendę amerykańskiego dziennikarstwa, przez 25 lat twarz CNN.

Jednak zawsze zastanawiało mnie, czy zachodni dziennikarze sprzedający z ekranu putinowską propagandę naprawdę w nią wierzą. Czy wierzą, że USA to chylące się ku upadkowi imperium zła, a Rosja rozkwitające państwo, które niesie światu pokój?

Reakcja dwóch pań z Russia Today na rosyjską interwencję na Krymie pozwala sądzić, że w tej telewizji pracują nie tylko cynicy, ale i pożyteczni idioci. No dobrze, może pożyteczne idiotki.

Panie Abby Martin i Liz Wahl nieoczekiwanie przeżyły szok. Zapewne jeszcze w college'u wpisały sobie do pamiętniczka, że będą walczyć o pokój na świecie. A tu nagle okazało się, że to nie wychodzi. Bo Rosja, którą wspierają, nie przypomina gołąbka pokoju. Cóż za przykra niespodzianka.

Abby Martin szczerze nawet wyznała na wizji, że na tej całej polityce i historii Krymu się nie zna. Ale wie, że militarna interwencja jest zła.

Warto dodać, że Russia Today oznajmiła, że chce pomóc Abby Martin rozszerzyć swą wiedzę. Dziennikarka ma wyjechać na Krym i zapoznać się z sytuacją. Abby Martin na razie stawia opór i nigdzie się z Moskwy nie wybiera.

Może boi się, że na Krymie powstałby wystrzałowy reportaż Russia Today, o tym, jak ich dziennikarka padła ofiarą ukraińskich nacjonalistów.


Autor

Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie Klikasz i czytasz tygodnik Sieci na telefonie
W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...