Nigdy bym nie powiedział, że jesteśmy już po kryzysie, ale wydaje się, że słowa pana prezydenta Putina, w zakamuflowany sposób, ale jednak wyraźnie sugerują, że na dzisiaj zrezygnowano z jakichkolwiek planów siłowych. Taka groźba wisi w powietrzu, ale jest nie do zaakceptowania postawa, gdy mówi się, że ma się samemu prawo do interwencji w innym państwie. (…) Troszkę to brzmi dziwnie, ale ja bym zajrzał za te słowa trochę głębiej – widać wyraźnie, że prezydent Putin zawiesił takie ryzyko na kołku

- powiedział Bronisław Komorowski w rozmowie z TVP, Polsatem i TVN zapytany, czy widmo poważnego konfliktu zbrojnego już się oddaliło.

Przed wylotem do Turcji prezydent spotkał się z Jarosławem Gugałą, Kamilem Durczokiem i Piotrem Kraśką. Dziwna formuła wywiadu z trzema dziennikarzami dla trzech telewizji została zastosowana dla zabrania przez prezydenta głosu w sprawach Ukrainy i agresji ze strony Rosji. Głowa państwa mogła dzięki temu ze swym przekazem docierać w najlepszym czasie antenowym do widzów największych polskich telewizji. Co jeszcze usłyszeliśmy od Bronisława Komorowskiego?

O zarzucie Putina, że bojownicy Majdanu byli szkoleni w polskich bazach:

Putin powiedział wiele rzeczy, z którymi trudno się zgodzić, albo które niepokoją. To jest echem myślenia o świecie, gdzie zawsze są spiski agenci (…) widać wyraźnie, że niektórym się nie mieści w głowie, ze źródłem tych postaw może być ludzkie zaangażowaniem, a nie spiski.

(…) Polska od dawna wspiera aspiracje Ukrainy. I nikogo nie musiała szkolić.

Wg mnie jest to reakcja na żądania albo sugestie ze strony świata zachodniego – także polskiego – aby jednak przystąpić do deeskalacji konfliktu i kryzysu, aby zmniejszyć poziom napięcia i ryzyka zamiany wojny nerwów, pełzającej interwencji – w stan prawdziwego kryzysu, gdzie mogą być użyte siły zbrojne.

Czy Janukowycz wciąż jest przez polskiego prezydenta uznawany za głowę państwa ukraińskiego?

O tym, kto jest prezydentem powinni decydować Ukraińcy – w moim przekonaniu dokonali tego wyboru. I Janukowycz też dokonał, bo wyjechał.

(…) Dzisiaj jest nowa władza na Ukrainie, należy ją wspierać i Polska ją wspiera nie dzieląc włosa na czworo w kwestiach formalnych czy prawnych, ale podkreślając, że ostateczna legitymacja musi być demokratyczna.

Bronisław Komorowski podkreślił, że na Ukrainie muszą być przeprowadzone demokratyczne wybory.

Odniosłem wrażenie, że prezydent Putin występuje w roli sądu konstytucyjnego ukraińskiego. Sugerowałbym, aby powstrzymać się od tego rodzaju opinii i oddać tę kwestię samym Ukraińcom.

Zdaniem prezydenta jednego zabrakło w wypowiedzi Putina:

Zgody na umiędzynarodowienie konfliktu, czego domaga się świat zachodni, co wydaje się, że akceptują Ukraińcy. Jeśli Putin by to zaakceptował, jest droga do mediacji, z udziałem czynników międzynarodowych takich jak ONZ, czy inna struktura, której Rosja jest członkiem.

Zapytany o wspólny głos Zachodu, który wydaje się coraz mniej prawdopodobny, gdy już widzac różnice w stanowiskach m.in. Warszawy i Berlina, Komorowski odpowiedział:

Taki jest urok demokracji, że nie wszyscy mają ten sam pogląd. (…) Trzeba nad tym pracować. Jednak nastąpiła gigantyczna zmiana, m.in. ze względu na złamanie prawa międzynarodowego przez stronę rosyjską w wyniku interwencji zbrojnej na Krymie.

I przekonywał, że nastąpiła zmiana postawy świata zachodniego „na rzecz twardszego potwierdzenia prawa Ukraińców do decydowania o sobie i mówienia o integralności państwa ukraińskiego”. A również w kwestiach ukarania Rosji.

Jest myślenie różne o różnych kierunkach pomocy, ale wszyscy mówią o realnym wymiarze pomocy finansowej. To jest zupełnie nowa jakość. Pamiętajmy, że Unia Europejska nie jest sojuszem militarnym, politycznym, ale głównie gospodarczym, więc nie dziwne, że przywódcy chcą mówić o rozwiązaniach demokratycznych, by wywołać skutki polityczne. (…) Wg mnie jest tak, że skala tej pomocy będzie duża i ona też robi wrażenie na Rosji, na prezydencie Putinie. (…) Dziś to już są z wielu źródeł finansowania, co najmniej kilkanaście miliardów, a być może dużo więcej. (…) Paradoksalnie, Rosja chcąc Ukrainę ukarać, może ją wzmocnić

- dodał prezydent.

Dopytywany o gwarancje bezpieczeństwa dla Polski, o których miał zapewnić Barack Obama w rozmowie ze swoim polskim odpowiednikiem, Komorowski powiedział niewiele:

Stany Zjednoczone w kwestiach bezpieczeństwa sojuszników – my nim jesteśmy, a Ukraina jest potencjalnym – są bardzo pryncypialne i traktują bardzo serio swoje zobowiązania. (…) Odnoszę wrażenie, że Putin zrozumiał, że na konflikcie, na sankcjach, on straci więcej. Jest reakcja Rosji na spadek spółek na giełdzie moskiewskiej, na kurs rubla. Jednego dnia państwo rosyjskie poniosło straty na poziomie 70 mld dolarów. Rosjanie tracą na tym konflikcie najwięcej, Ukraina trochę mniej, a świat dużo mniej.

(…) Ja stanowisko USA (o gwarancjach – przyp. red.) witam z największym zainteresowaniem.

Prezydent Obama usłyszał również pełną akceptację dla twardej postawy, bo wszyscy doskonale wiedzą, że jeśli jest twarda postawa na etapie, gdy nie wszystko jest rozstrzygnięte, to niższe są koszty do poniesienia, gdy nastąpi konieczność użycia sankcji. Musi być jasność, że każda groźba może być wykonana.

(…) To nie jest tak, że oni (Rosjanie – przyp. red.) rozumieją tylko język siły, ale respektują język państw i ludzi silnych.

Czy Polska i siły NATO nie powinny wzmocnić obecności militarnej na granicy z Ukrainą? Według Bronisława Komorowskiego to nienajlepszy pomysł.

Mogłoby to być odebrane jako prowokacja i dolewanie oliwy do ognia, gdy my jesteśmy zainteresowani uspokojeniem.

Dodał też, że mamy niezłą, zmodernizowaną armię:

Trzeba mieć solidną szablę w garści. Nie po to, żeby nią wymachiwać, ale żeby wszyscy wiedzieli, że ona jest solidna i ostra. To wszyscy już dziś wiedzą, że Polska ma armię w znacznej mierze zmodernizowana, zdolną do działania, do obrony własnego terytorium i wiarygodną, jako cząstka systemu natowskiego. Bo to NATO ma bronić w razie czego terytorium Polski.

To wg mnie na tym etapie wystarcza, jeśli nie nastąpi jakieś pogorszenie.

Prezydent dodał, że „jest mu bliskie myślenie”, by obecność militarna NATO w regionie została wzmocniona, ale nie na granicy polsko-ukraińskiej.

znp