Gdy rosyjskie czołgi odpalały silniki i ruszały w kierunku Krymu, na scenę poznańskiego Klubu Pod Minogą wchodzili aktorzy grający w spektaklu Lecha Raczaka pt. "Spisek smoleński". Gdy dowódcy Floty Czarnomorskiej odbierali rozkazy rozbrajania wojsk Ukraińskich w Sewastopolu, oni deklamowali: "Giniemy, giniemy za Polskę, giniemy z okrzykiem >>kurwa mać<<". Gdy Putin pisał wniosek do Dumy o zgodę na użycie siły, oni doszli do sceny odnajdywania ciał ofiar, i rzucali do publiczności: "O, zobacz, ten, taki mały, jak stare dziecko, karzeł albo mu nogi ucięło czy co."

Rosyjska agresja na Ukrainie obnaża beznadzieję dużej części naszego establishmentu bardziej niż tysiące artykułów, które próbowały ten proces kretynienia ująć w słowa. Widzimy Putina w fazie agresji wręcz szalonej, pachnącej jakimś rodzajem psychozy. Czujemy zapach lat 30. i 40., gdy agresywne czy wręcz chore jednostki niszczyły wszystko wokół, by w końcu zniszczyć własne narody. I wiemy, że skoro ten człowiek w obliczu prestiżowej porażki jest w stanie rzucić się z bronią, brutalnie, na sąsiedni, "bratni" naród, lekceważąc opinię całego cywilizowanego świata, to znaczy, że był w stanie strącić ten samolot. Bo przecież Ten, który zginął, przyczynił się do innej prestiżowej porażki - w Gruzji.

Rosyjska agresja - niezależnie od swojego finału - kolejny raz obnaża również dziecinną wręcz politykę polskich władz, które - nie można mieć wątpliwości - współdziałały z dzisiejszym agresorem przeciwko własnemu prezydentowi.

Rosyjska agresja falsyfikuje całą "narrację" obozu władzy, próbującego wmawiać Polakom, że jeżeli jest się miłym dla Rosji, to Rosja jest miła dla świata. Dziś Donald Tusk musi sięgać po dramatyczne tony, i nie będzie już mógł straszyć "antyrosyjską" opozycją. By przetrwać, by pokazać się jako człowiek właściwie reagujący na kryzys, sam musi stać się "antyrosyjski".

Warto przy okazji przypomnieć, że opozycja nie szczędzi dziś wsparcia rządowi. Temu samemu rządowi, który w 2008 roku, podczas agresji rosyjskiej na Gruzję, zachował się w najlepszym wypadku biernie i obojętnie. Zaciśnięte zęby polityków PO mówiły wówczas więcej niż słowa.

Polacy z ostatnich wydarzeń (niezależnie od ich puenty) muszą wyciągnąć trwałe wnioski. I nie chodzi tylko o kurs polityki zagranicznej, ale o coś znacznie ważniejszego. Musimy uznać, że wciąż żyjemy w cieniu agresywnego imperium, i nawet jeżeli oziębienie minie, to może wrócić. Do tych warunków zewnętrznych trzeba się dostosować: musimy mieć stosowne do zagrożenia siły zbrojne i silne struktury państwowe. Ale musimy też dbać o spójność wewnętrzną, przestać niszczyć własną kulturę, porzucić osłabianie tożsamości narodowej - ponieważ to z tych czynników wyrasta ostatecznie siła państwa.

Najwyższy czas, by zakończyć wojnę polską-polską. Widzimy przecież, że historia ostentacyjnie wręcz przyznaje rację jednej ze stron, i nie jest to strona rządząca.

Władza może zacząć od drobnych gestów. Np. od przyznania dotacji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na film "Smoleńsk". Dyrektor Agnieszka Odorowicz powinna zrozumieć, że przymiotnik "polski" w nazwie instytucji do czegoś ją zobowiązuje.

O tym, kto miał rację w polskich sporach, piszemy w najnowszym wydaniu tygodnika "wSieci"

 

 

 

 

--------------------------------------------------------

--------------------------------------------------------

Zachęcamy do kupna pięknego albumu poświęconego parze prezydenckiej.

"Maria i Lech Kaczyńscy In memoriam"

Maria i Lech Kaczyńscy In memoriam

Wydanie specjalne!

Pamiątkowe zdjęcie pary prezydenckiej z autografami.

Do nabycia wSklepiku.pl.Polecamy!