Ilu odważnych stanęłoby na polskim Majdanie? Dzień Żołnierzy Wyklętych jeszcze bardziej uwypukla ofiarę, którą złożyli Ukraińcy w Kijowie

fot. PAP/EPA
fot. PAP/EPA

Za nami bardzo ważne święto – Dzień Żołnierzy Wyklętych. Ważne, bo miało wielki wpływ na naszą historię, ale ważne także dlatego, że przez wiele lat nieistniejące. Pamięć tych odważnych Polaków, którzy nie złożyli broni w 1945 r., a wciąż walczyli z nowym – sowieckim – okupantem dopiero od kilku lat oficjalnie gości w naszym kalendarzu.

Z roku na rok coraz więcej Żołnierzy Wyklętych odzyskuje imię, cześć, a także i miejsce pochówku. W latach '40 i '50 komuniści starannie zadbali o to, aby Polska zapomniała o swoich bohaterach, których po cichu zabijano w lokalnych więzieniach – ubeckich katowniach. Na szczęście marzenie oprawców się nie spełniło, a sylwetki Żołnierzy Wyklętych są Polakom coraz bardziej znane.

W tym roku 1 marca, czyli Dzień Żołnierzy Wyklętych wypadł w czasie gdy na ulicach Kijowa jeszcze widać krew, którą za wolną ojczyznę przelało wielu młodych Ukraińców. Nie sposób nie skojarzyć tych faktów. W czasach II Wojny Światowej, a także tuż po niej i w okresie PRL o suwerenną i niepodległą Polskę nie bali się walczyć młodzi. Jednak czy gdyby teraz przed naszym krajem stanęło zagrożenie, to czy polska młodzież – tak jak Ukraińska kilka dni temu – stanęłaby na barykadach mając w rękach kostki brukowe przeciw karabinom?

Z przykrością coraz częściej dochodzę do wniosku, że odpowiedź na to pytanie byłaby negatywna. Gdy patrzę się jak „Gazeta Wyborcza” pomiata Żołnierzami Wyklętymi, Magdalena Tulli – pisarka, porównuje Inkę do nazistów i wyśmiewa jej patriotyczną postawę, to coraz częściej tracę wiarę w swoich rówieśników.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Inka" jak naziści? Magdalena Tulli na łamach "GW": "Hitlerowscy zbrodniarze skazani na śmierć też ginęli z okrzykiem 'Heil Hitler"

Dlatego też z podwójnym szacunkiem patrzyłam na tych, którzy odważyli się stanąć na wprost uzbrojonych oddziałów Berkutu, niosąc ukraińskie flagi w rękach i dopominać się o w pełni demokratyczny kraj. Ukraińcy zademonstrowali, że pozory demokracji im nie wystarczą. I za tą pełną, całkowitą niepodległość śmierć oddała ich młodzież. Nazar Voitovych, rocznik 1996, Roman Guryk – rocznik 1995. Ci chłopcy nie byli nawet pełnoletni. Tak jak nie była pełnoletnia Danuta Siedzikówna, gdy w 1946 r. rozstrzeliwano ją w gdańskim więzieniu.

Chcę wierzyć, że także polska młodzież gdyby znalazła się przed realnym zagrożeniem utraty suwerenności przez naszą ojczyznę, to wykazałaby się odwagą. Na pewno, aby w społeczeństwie były osoby z takimi postawami, to patriotyzm musi być promowany – a nie wyśmiewany – jak jest w chwili obecnej. Polska historia, pełna dzielnych bohaterów, musi być rozpowszechniana w szkołach – a nie ograniczana, z czym mamy do czynienia.

Dlatego tym bardziej oddajmy szacunek tym, którzy na kijowskim Majdanie przelali swoją krew. Oni zaprezentowali tam postawę, która na Zachodzie Europy jest bardzo rzadko spotykana – coraz mniej widać jej także u nas, czyli postawę miłości do Ojczyzny. Uczucia patriotyczne można jednak wśród młodych w Polsce obudzić, przedstawiając im sylwetki takich osób jak Żołnierze Wyklęty. Wystarczy tylko trochę chęci ze strony rządzących.

Miejmy nadzieję, że więcej swojej krwi Ukraińcy przelewać nie będą. Tylko sytuacja robi się na tyle napięta, a Putin jest człowiekiem na tyle nieprzewidywalnym, że może się rozegrać nawet najczarniejszy scenariusz. Oby ewentualne dramatyczne wydarzenia nie dosięgnęły naszego kraju i nie testowały ofiarności naszego społeczeństwa...

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych