Sikorski w roli wróżbity: "Wiemy, co by było, gdyby oni (PiS) prowadzili negocjacje. Kilka buńczucznych deklaracji wobec Rosji i wielka katastrofa"

fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Radosław Sikorski w "Kropce nad i" , na przemian chwalił się i irytował. Zapewnił, że złowróżbnych słów z którymi zwrócił się do liderów ukraińskich polityków - nie żałuje.

Uważałem, że moim obowiązkiem było przestrzec opozycję, najbardziej elokwentny, możliwy sposób przed powagą sytuacji

- tłumaczył. Bardzo elokwentnie.

Słynne jednodniowe porozumienie między liderami partii opozycyjnych, a Wiktorem Janukowyczem Sikorski uważa za sukces. I to nie - Janukowycza, jak twierdzą politycy PiS.

To było porozumienie pomiędzy Janukowyczem a trzema liderami partii opozycyjnych. Oni byli sygnatariuszami. My byliśmy świadkami. Zresztą parafowanego już porozumienia nie podpisał przedstawiciel Federacji Rosyjskiej uznając, że Janukowycz oddał zbyt wiele, że przyparliśmy go do muru za mocno. Opozycja uznała, że należy podpisać. Rada Majdanu zagłosowała 35 do 2 za podpisaniem.

Minister nie umiał natomiast wytłumaczyć motywów ucieczki prezydenta Ukrainy. Jego zachowanie skomentował następująco:

To było dziwne. Z tego co wiem to spotkanie na wschodniej Ukrainie miał wcześniej zaplanowane i mówił, że tam chce jechać. Ale najdziwniejsze było to, że w czasie podpisywania porozumienia zaczęła być zdejmowana ochrona budynków rządowych, w tym pałacu prezydenckiego. I to spowodowało to, że  w następnych godzinach opozycja przyjęła gmachy rządowe bez jednego wystrzału.

Sikorski przyznał, że podczas negocjacji w Kijowe Janukowycz kilkakrotnie kontaktował się z Władimirem Putinem. Zapewnił, że dopiero po telefonie z Moskwy prezydent zgodził się na grudniowy termin wyborów.

Szef MSZ początkowo nie chciał komentować krytycznych uwag opozycji pod swoim adresem. Jak się wyraził -"bzdurnych".

Mamy poważny kryzys u naszego sąsiada. Jeszcze nie wiadomo w którym kierunku Ukraina pójdzie. Nie czas na przepychanki partyjne.Ja się zajmuję tym jak się pomóc Ukrainie przejść przez ten krótki czas. I pisowska opozycja w tym nie pomaga

- mówił.

Są granice absurdu. Jesteśmy w delikatnym i trudnym momencie. Ważne jest, żeby władze ukraińskie nie popełniały błędu i nie pokazały wschodniej Ukrainie, że  byłaby niemile widziana w nowym rozdaniu. Wszyscy wiemy, że Rosja nigdy na Polskę nie najechała, tylko zawsze "przychodziła z pomocą"  mniejszościom religijnym czy narodowym.

Mamy poważny kryzys w Europie, w którym  różne scenariusze są rozpatrywane

- podkreślał. Przez chwilę roztoczył idealistyczne perspektywy stosunków Ukraina - Rosja:

Rosja mogłaby okazać dobrą wolę, wypłacić drugą transzę pomocy...

Jego zdaniem Rosja się nadal waha jak postąpić.

Została zaskoczona tym, że także dzięki porozumieniu, udało się Majdanowi wygrać.

- ocenił minister.  Sikorski odniósł się także do swoich słynnych słów rzuconych liderom opozycji " Jeśli nie podpiszecie wszyscy będziecie martwi". Zapewnił, że ich nie żałuje.

Dzisiaj wiemy, że rozkazy użycia 2 i pół tysiąca  wojsk wewnętrznych  do akcji pacyfikacyjnej już były wydane. Ja byłem w kontakcie z sekretarzem generalnym NATO.  Widziałem też oświadczenie głównodowodzącego wojsk NATO w Europie.  Janukowycz poprzedniego dnia zmienił szefa sztabu generalnego. Potem zastępcę. Mieliśmy też inne sygnały świadczące o tym, że toczy się gra, czy wojsko wykona rozkazy , czy nie.  To się ważyło z minuty na minutę. Dziś wiemy, że był też plan użycia wielkiej ilości milicji, że to się mogło skończyć jeszcze większą masakrą. Uważałem, że moim obowiązkiem było przestrzec opozycję, najbardziej elokwentny możliwy sposób przed powagą sytuacji. Gdyby opozycja odrzuciła porozumienie Janukowycz by się wzmocnił. Zarówno wobec swojego zaplecza, jak i wobec Zachodu - tłumaczył minister.

- uznał.

O samych negocjacjach z opozycją mówił:

Na samym spotkaniu  z radą Majdanu przemawialiśmy obydwaj Steinmier i ja . On z niemiecką solidnością, a ja z polskiego punkty widzenia. I chyba byłem przekonywujący. Bo uzyskaliśmy ich akceptację. Polska osiągnęła sukces

- podkreślił.

Nagabywany uporczywie przez Monikę Olejnik o odniesienie się do krytyki ze strony prezesa PiS, który na konferencji mówił iż porozumienie Sikorskiego zadziałało na korzyść Janukowycza, który w chwili jego podpisywania nie miał już realnej siły - stwierdził w końcu:

Mówiłem po angielsku i może to sprawiło trudność panu prezesowi. Jeśli Janukowycz nie miał szans to czemu prezes do mnie nie zadzwonił i mi tego nie powiedział. Cała reszta świata tego nie wiedziała. Dajmy spokój tym głupotom

- zadrwił.

W końcu błysną wiedzą iście wróżbiarską,  zaczerpniętą chyba ze szklanej kuli:

Wiemy co by było, gdyby oni prowadzili negocjacje. Byłoby kilka buńczucznych deklaracji wobec Rosji i wielka katastrofa.Oni  nie walczą o sukces ale o zwycięstwo moralne, czyli klęskę

No cóż, takiej lekcji pragmatyzmu sam Nicolo Machiavelli by się nie powstydził. Tyle, że jego intrygi bywały przynajmniej skuteczne. A ministrowi Sikorskiemu pozostaje wróżenia z fusów.

ansa/ TVN 24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Najważniejsze teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu! Dołącz do Premium+. Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Autor

Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media Wspieraj niezależne media

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych