Zna go nie tylko całe miasto, powiat, ale i Śląsk. Postanowił, ba odważył się radny Tychów bronić szpitala wojewódzkiego. Jakub Chełstowski reprezentuje w Radzie Miasta Stowarzyszenie „Tychy Naszą Małą Ojczyzną”. Walka z restrukturyzacją, prywatyzacją, likwidacją i inną „acją” – niepotrzebne skreślić - trwa już od kilku lat. Za każdym razem udało się mieszkańcom, pracownikom służby zdrowia i dziennikarzom obronić tak istotny dla regionu szpital. To media nagłośniły zamiar sprzedaży go za zaledwie kilka milionów zł.

Radny Jakub Chełstowski proponował zakup placówki przez Miasto Tychy i Starostwo Powiatu Bieruńsko-Lędzińskiego. Dwoił się i troił, przekonywał, prosił, agitował. Chodziło przecież o zdrowie i życie ok. 130 tys. mieszkańców samego miasta Tychy i ok. 55 tys. powiatu bieruńsko – lędzińskiego. Szpital został uratowany. Ale ciekawostka – nie wykupiony przez samorządowców. Miasto zamiast kupić szpital za kilka mln zł, zgodziło się wpompować w niego ok. 20 mln, przejmując do 2016 r. nowe akcje spółki zarządzającej szpitalem, stając się jego jedynie współwłaścicielem. Szpital z kolei będzie miał pieniądze na zakup sprzętu i rozwój. Nic z tego nie rozumiem, ale już od dawna tego co się dzieje w III RP nie rozumiem. Mój ścisły umysł nie pojmie tego, co wymyślą historycy, bo ich znaczną reprezentację mamy najwyższych władzach III RP. Szkoda, bo szpital mógłby już być w całości własnością miasta.

Chełstowski stawał się chyba zbyt popularny, więc postanowiono go usadzić. 27 stycznia 2014 r. do Wydziału Obsługi Rady Miasta Tychy wpłynął wniosek do Rady Miasta o wyrażenie zgody na rozwiązanie z nim umowy o pracę. Radni są chronieni przed szykanami pracodawców, na których zawsze ktoś wpływowy może nacisnąć. Intuicja mi podpowiada, że został w ten sposób ukarany z inicjatywę jego Stowarzyszenia „Tychy Naszą Małą Ojczyzną”, zwołania tyskiego „okrągłego stołu”. Jak widać taki mebel nikomu nie służy.

No cóż, wydawało się jego organizatorom, że jest to jedyna metoda do spotkania władz miasta z  Marszałkiem Województwa Śląskiego, do którego, jakimś dziwnym trafem nie mogło dojść od 3 czerwca 2013 r. Dopiero zapowiedź olbrzymiej konferencji sprawiła, że panowie samorządowcy spotkali się 29 stycznia 2014r. Niestety, wspólne oświadczenie nie dawało żadnych gwarancji, że miasto wejdzie w posiadanie szpitala.

Podczas tego tyskiego „okrągłego stołu”, Krzysztof Sitko, niezależny dziennikarz z portalu Pressmix powiedział, że „wszedł w posiadanie informacji, z których wynika, że w sprawie pozbawienie Jakuba Chełstowskiego pracy zamieszany jest Prezydent Tychów Andrzej Dziuba, który w tej sprawie zorganizował spotkanie z radnymi swojego ugrupowania i radnym PiS, z którym jest w koalicji i zarządził dyscyplinę w czasie głosowania.”

W mieście nastąpiła konsternacja. Padają pytania, czy szef okręgu katowickiego PiS, Grzegorz Tobiszowski, o tym wie? Co na to struktura regionalna partii? Przecież w programie Prawa i Sprawiedliwości wyraźnie zapisano sprzeciw wobec prywatyzacji szpitali. A może to tylko jakieś próby „zblatowania” lokalnej struktury. Wszyscy zastanawiają się nad tym, jaki los czeka radnych PiS, którzy zagłosują za zgodą na zwolnienie z pracy ich kolegi radnego - głównego obrońcy szpitala. Czy będą wyrzuceni z Prawa i Sprawiedliwości? Takie uderzenie w radnego byłoby przecież niechlubnym precedensem.

Swoją drogą ciekawa jestem czy i jakie są powiązania Urzędu Miasta ze spółdzielnią mieszkaniową, w której pracuje od kilku lat Jakub Chełstowski.

No cóż, teraz modą na wykańczanie ludzi jest zwalnianie z pracy. A nuż pojedzie na zmywak albo popełni samobójstwo, jak dr Piotr Bielawski, zwolniony z uczelni nauczyciel akademicki z Wrocławia?  Wtedy problem dla władzy, która wie najlepiej, co dla niej dobre jest rozwiązany.

Czasy się jednak zmieniły. Są już zalążki społeczeństwa obywatelskiego. Mieszkańcy Tychów postanowili bronić swojego radnego.

27 lutego 2014 r. o g.12.00 pod Urzędem Miasta w Tychach odbędzie się pikieta w sprawie „nie wyrażania zgody przez Radnych Miasta na rozwiązanie stosunku pracy z radnym Jakubem Chełstowskim. „Uderzanie w fundament ekonomiczny rodziny radnego pracującego w zakładzie zatrudniającym ponad 250 osób, świadczy o upadku standardów demokracji w Tychach” - twierdzi organizator pikiety, działacz związkowy Mateusz Gruźla.

Jadwiga Chmielowska