Nobla na razie będzie, jest natomiast Guiness. Do jego księgi wpisane zostanie kijowskie porozumienie, jako najkrócej funkcjonującą umowa, sygnowana autorytetem i powagą Unii Europejskiej.

Nie neguję sensu wyprawy kijowskiej trzech ministrów UE, w tym naszego. Trzeba było uprzedzić rozlew krwi, ale lepiej późno, niż wcale. Choć Bóg jeden wie, co będzie dalej i czy na pewno lepiej i dla Ukrainy i dla nas.

Ministrowie wymusili na delegacji Majdanu, żeby Janukowycz rządził do grudnia. Okazało się jednak, że gdy minister Sikorski straszył przywódców Majdanu – podpiszcie, bo zginiecie – Janukowycz, już spakowany, rozglądał się którędy uciekać.

Nie przymierzając, jak Himilsbach z angielskim, została Unia z tym porozumieniem...

PS. Jarosława Kaczyńskiego, który pierwszy, na długo przed rozlewem krwi, pojechał do Kijowa, zajadle w Polsce atakowano, że stał na Majdanie sześć metrów od ukraińskiego nacjonalisty Tiachnyboka. Radosław Sikorski przy jednym stole z Tiachnybokiem podpisywał porozumienie. Nie krytykuję, tylko stwierdzam...