Jak czytamy w serwisie Informacyjnej Agencji Radiowej, KGHM-owi grozi utrata monopolu na wydobywanie miedzi na Dolnym Śląsku. Ministerstwo Środowiska przyznało bowiem koncesję na eksplorację dużego złoża w okolicach Głogowa spółce... z Kanady. Polska Miedź ma się odwołać od tej decyzji.

Co ciekawe, tym razem chodzi o naprawdę duże złoża miedzi. Mówi się o ośmiu milionach ton i miliardzie złotych. Szacuje się, ze jest to równowartość 15-letniej produkcji KGHM. Rzecznik resortu środowiska Paweł Mikusek twierdzi, że ta oferta był najlepsza i zadziałał wolny rynek.

Nie ma tutaj znaczenia pochodzenie firmy czy jakieś inne, pozamerytoryczne względy

- oświadczył rzecznik.

Wyjaśnienia rzecznika nie uspokajają Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która - jak pisze tygodnik "Wprost" na swoich stronach internetowych - zbada kulisy przetargu.

Co ciekawe - o czym pisze pismo - dyrektorem generalnym kanadyjskiej firmy (Leszno Copper) jest Stanisław Speczik, do 2004 r. prezes KGHM. Ministerstwo Środowiska miało zdecydować się na tę firmę pomimo niekorzystnych opinii, jakie wydała Komisji Zasobów Kopalin, która porównywała oferty Polaków i Kanadyjczyków.

Polska Miedź zapowiedziało odwołanie się od decyzji resortu środowiska.

lw, IAR, "Wprost"