Co takiego musi siedzieć w głowie człowieka, który oblewa farbą popiersie Ryszarda Kuklińskiego? Kolejna profanacja w krakowskim parku Jordana napawa smutkiem. Kolejna, bo w sumie niedawno oblano tam farbą popiersie Danuty Siedzikówny "Inki", 17-letniej sanitariuszki, którą rozstrzelano po ciężkich torturach w UB.

Takie rzeczy będą się pewnie jeszcze zdarzać, ale mam wrażenie, że to ostatnie podrygi tych - niech każdy sobie nazwie jak chce - idiotów/wandali/potomków zbrodniarzy. Bo idzie nowe pokolenie, które w sercu niesie zupełnie coś innego. Miłość do Polski i szacunek do naszych bohaterów.

Serce rośnie, kiedy czyta się takie relacje, jak ta w portalplock.pl.

Uroczysta akademia w 72. rocznicę powstania Armii Krajowej zakończyła trwające od tygodnia dni patrona Szkoły Podstawowej nr 23. Wszyscy - i uczniowie, i nauczyciele założyli białe koszulki z portretem Inki, czyli Danuty Siedzikówny,

- czytamy.

(…) dzieci same robiły nadruki na koszulkach na lekcjach plastyki. Bluzki z Inką dostali także zaproszeni na akademię goście (…) Za wzruszającą akademię uczniom podziękował płk Antoni Jelec, zwracając uwagę na słowa, które miała przekazać Inka niedługo przed śmiercią - „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”

- relacjonują dziennikarze portalplock.pl.

I o to chodzi! To piękna odpowiedź na głupoty wypisywane w Gazecie Wyborczej, gdzie "pisarka" Magdalena Tulli nazwała bohaterską postawę sanitariuszki "zmarnowanym życiem", zaś stawianie jej za wzór - niepotrzebną "ekscytacją".


Popatrzcie państwo na zdjęcia tych dzieciaków, na ogień, który płonie w ich oczach, na szczere zaangażowanie w piękny patriotyczny projekt. (GALERIA TUTAJ). Jestem pewien, że kiedy one dorosną, na Wyborczą nawet nie spluną. W przyszłości też pewnie będą przeprowadzane ankiety, z pytaniem: "co poświęciłbyś dla swojej Ojczyzny". Jak myślicie, czy też z nich wyjdzie, że zupełnie nic?