wPolityce.pl: 10. rocznica śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego zbiega się w czasie z debatą na temat jego życiorysu. Wiodącą rolę w tej debacie odgrywają funkcjonariusze służb PRLowskich. Gen. Czempiński, gen. Dukaczewski i płk Makowski nazywają pułkownika zdrajcą i mówią, że nie mogą traktować go jako bohatera. Jak pan to ocenia?

Leszek Żebrowski: płk Kuklińskiego jako zdrajcę oceniają ludzie, którzy do końca stali przy systemie komunistycznym, przy jego władzach, którzy współtworzyli ten system i instytucje, które były represyjne, a często nawet zbrodnicze. Pamiętajmy, że nie tylko WSW – jako następczyni Informacji Wojskowej, ale także pion polityczno-wychowawczy Ludowego Wojska Polskiego był taką instytucją. Ludowe Wojsko Polskie, jako całość, służyło jako narzędzie pacyfikacji i trzymania ludzi w ryzach. Powoływani byli klerycy, prowadzono indoktrynację poborowych w określonym duchu. LWP to była instytucja represyjna. Jej funkcjonariusze byli zawsze lojalni wobec swojego patrona i właściciela, czyli Związku Sowieckiego. Dla nich czyn płk. Kuklińskiego był zdradą. Tak to należy traktować. Dla nich tak.

 

Dlaczego do dziś oni nie zmienili zdania? Mimo oczywistej zmiany sytuacji, wejścia Polski do NATO, zerwania sojuszu z ZSRS itd. mówią to samo...

Pamiętajmy o tym, co – zapewne niechcący – powiedział Wojciech Jaruzelski. On wskazywał: „skoro Kukliński nie jest zdrajcą, to kim my jesteśmy?” A Kukliński zdrajcą nie jest. To pewne. On był blisko pewnych wydarzeń, zobaczył, jaki los czeka Polskę, że to wszystko jest fikcja, że rządzi Związek Sowiecki i sowieccy marszałkowie, a Polacy są mięsem armatnim. I miał tego dość. I wcale nie ma się co dziwić. Wszyscy ci, którzy z tego systemu wychodzili i przechodzili na stronę normalności i Polski, nie byli zdrajcami. To byli ludzie, którzy dokonali prawidłowego wyboru. Ci, którzy tam zostali i tkwią do dzisiaj, to są zdrajcy do dzisiaj.

 

Pułkownik Kukliński to dla Pana jest postać bohaterska, czy jednak jakoś kontrowersyjna? Ma pan jakiś cień wątpliwości?

To nie jest sprawa wątpliwości czy cieni. Każdy miał swoją drogę życiową i płk Kukliński również. Musimy pamiętać, że zaczynał jako bardzo młody żołnierz Powstania Warszawskiego. Już w wieku 14 lat walczył z bronią. Później jego droga była zawiła, dokonał wyboru i poszedł do instytucji, którą być może inaczej sobie wyobrażał. Nie było jednak łatwo później z tego wyjść. Nie znamy pewnych szczegółów jego życiorysu i wyborów, ale jedno jest pewne – on ryzykował życie. On ryzykował życie bezinteresownie.

 

Gen. Czempiński jednak nie omieszkał oskarżyć go o współpracę z USA za pieniądze

Rzeczywiście niejaki gen. Czempiński zarzucił płk. Kuklińskiemu, że otrzymywał pieniądze od USA. Mówił, że to niemożliwe, by Kukliński nie brał pieniędzy. To jest niemożliwe, jeśli weźmie się pod uwagę umysłowość takich ludzi, jak Czempiński. Oni przecież robili to za pieniądze, byli na etatach, byli sowicie nagradzani, mieli fundusze operacyjne na swoją działalność. Dla nich działanie kogoś, kto mógłby coś zrobić bezinteresownie, jest niemożliwe i nie mieści się w ich głowie. Kukliński jednak taki był.

 

10. rocznica śmierci płk. Kuklińskiego została przez media tzw. głównego nurtu okraszona wieloma wywiadami z ludźmi służb PRLowskich. Oni nadawali ton w najgłośniejszych mediach. O czym to świadczy?

To świadczy o tym, jakie są media i z czego się wywodzą, jakiego bronią patriotyzmu i przeszłości. To są ludzie broniący tamtego ustroju, choć jego już formalnie nie ma. Oni nie mogą się pogodzić z tym, że był ktoś między nimi, kto zaczął mówić prawdę, kto od nich odszedł i zapłacił za to ogromną cenę. Oni również zadają sobie to pytanie: „jeśli on nie jest zdrajcą, kim my jesteśmy?” Oni nie chcą uznać faktu, że są zdrajcami i byli do końca. Każdy, kto wytrwał w najwyższych kręgach władzy komunistycznej, zdrajcą był. Co do tego nie ma wątpliwości. Historia przyzna rację takim wyborom jak Kuklińskiego, a nie takim jak Jaruzelskiego czy Kiszczaka.

Rozmawiał Stanisław Żaryn