Bubel amnestyjny, na mocy którego lada dzień na wolność wyjdzie morderca dzieci Mariusz Trynkiewicz a później i inni zbrodniarze ma swoje korzenie w nadgorliwości grupy senatorów, którzy przeforsowali w 1989 r. takie zmiany w sejmowej wersji ustawy o amnestii, że wszystkim przestępcom zamieniono wyroki śmierci na kary 25 lat więzienia - informuje portal tvn24.pl, który dotarł do archiwalnych dokumentów z tamtego czasu. Okazuje się, że ówczesny senator OKP Jarosław Kaczyński, wspierany przez brata Lecha, bezskutecznie próbował powstrzymać swoich kolegów przed przeforsowaniem powszechnej amnestii, w tym dla sprawców najcięższych przestępstw.

Sejm jesienią 1989 r . uchwalił amnestię, która tych przestępców nie obejmowała. Taką możliwość dała dopiero poprawka przeforsowana przez senatorów i ekspertów dwóch senackich komisji - Praworządności i Praw Człowieka oraz Inicjatyw i Prac Ustawodawczych - wynika z archiwalnych dokumentów. Nie chcieli oni słuchać głosów tych senatorów ani ekspertów, którzy apelowali o "nie ruszanie" w ustawie tych przypadków (od paru miesięcy kar śmierci już i tak nie wykonywano). Nie zgadzali się oni, żeby dać szansę wyjścia w przyszłości na wolność mordercom skazanym na karę śmierci, poprzez zamianę kary głównej na 25 lat więzienia (to był wówczas najwyższy wymiar kary więzienia - dożywocie  pojawiło się dopiero w Kodeksie karnym w 1995 roku).

Wśród solidarnościowych senatorów przeważył jednak pogląd (Obywatelski Klub Parlamentarny wprowadził do Senatu aż 99 na 100 senatorów), że łaska państwa ma być jak najszersza, zgodnie z zapowiedzią w expose Tadeusza Mazowieckiego o oddzieleniu przeszłości grubą kreską.

"Amnestyjni" senatorowie uznali za przeoczenie nie uwzględnienie przez Sejm  możliwości zamiany wyroków śmierci na kary 25 lat więzienia dla sprawców m.in. zabójstw, zbiorowych gwałtów, rozbojów i dla wielokrotnych recydywistów (posłowie chcieli, by ten rodzaj łaski dotyczył tylko w przypadkach osób skazanych za przestępstwa, które nie były wymierzone przeciwko życiu i zdrowiu innych, np. za szpiegostwo). Przeoczenie, które postanowili
"naprawić".

Jak wynika z dokumentów Senatu, tak szerokiej ustawie amnestyjnej przeciwni byli m. in. Jarosław i Lech Kaczyńscy. Jarosław Kaczyński jako jedyny członek senackiej Komisji Praw Człowieka od początku nie zgadzał się z większością swoich kolegów, a w kluczowych głosowaniach nie wziął udziału.

Chciałbym się zdystansować od stwierdzeń, że wszyscy jesteśmy za powszechną amnestią, ponieważ to mnie nie dotyczy. Wprawdzie na tej sali jestem osamotniony, ale w społeczeństwie - jestem o tym mocno przekonany - do osamotnionych nie należę

- mówił 24 lata temu Kaczyński podczas jednego z posiedzeń komisji.

Ustawa została jednak uchwalona w forsowanej przez zwolenników szerokiej amnestii m.in. pod naciskiem buntujących się recydywistów i wbrew opinii publicznej oraz większości mediów.



kim, tvn24.pl, niezalezna.pl